Narzędzia finansowe

Hydepark

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Co piąty Polak spóźnia się do pracy

2012-02-23, 07:24

Do zbyt późnego przychodzenia do pracy przyznaje się nawet 19,2% pracowników, którzy jako powody spóźnień wskazują m.in. zbyt długi sen, kaca lub jedzenie porannego śniadania. Ich nieobecność na czas w pracy kosztuje polskich pracodawców przeszło 12,5 miliona złotych – wynika z najnowszych danych Work Service S.A.

Niemal co piąty polski pracownik deklaruje, że co najmniej raz w tygodniu spóźnia się do pracy, a przeszło co dwudziesty (5,8%) nie pojawia się na czas w pracy więcej niż raz na tydzień.


– Z naszych badań wynika, że najbardziej narażeni na spóźnienia pracowników są przedsiębiorcy z miast powyżej 500 tysięcy mieszkańców. W tych miastach aż 26% osób spóźnia się co najmniej raz w tygodniu, a kolejne 13% ma problemy z określeniem jak często pojawia się w pracy niepunktualnie – komentuje Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service S.A.



– Najczęstszym powodem spóźnień jest odprowadzenie dzieci do szkoły lub przedszkola. Wskazuje na to ponad 30% badanych. Wielu rodziców osobiście odprowadza dzieci przez co mają potem problemy z punktualnym stawieniem się w miejscu pracy. Kolejnym wskazywanym powodem jest zbyt długi poranny sen, który wskazuje 28% Polaków. Powody, dla których pracownicy nie stawiają się na czas w pracy są dość błahe. Rzadko kiedy jest to losowa sytuacja, która w sposób obiektywny uniemożliwia nam dotarcie do pracy na czas. Większość tych spóźnieni można przewidzieć i w prosty sposób wyeliminować – dodaje Tomasz Hanczarek.

Prawie 30% osób wskazuje, że powodem spóźnień są problemy z dojazdem do miejsca pracy. 19% badanych winą za spóźnienie obarcza poranne korki na ulicach swego miasta, a ponad 10% opóźnienia komunikacji miejskiej. 4% Polaków w zbyt długim jedzeniu śniadania upatruje przyczynę swej porannej niepunktualności. Nieco ponad 3% respondentów przyznało się, że spóźnia się do pracy przez… kaca.

 


– Właściwie w każdym przypadku nieobecność w pracy wiąże się z dużymi wydatkami po stronie pracodawców. Nawet najmniejsze spóźnienie pracownika kosztuje, bo nie wykonuje on w tym czasie swoich obowiązków zawodowych, a pobiera część swojego wynagrodzenia. Z naszych analiz wynika, że koszt 15-minutowego jednorazowego spóźnienia, wszystkich pracowników przyznających się do nieprzychodzenia do pracy na czas, wynosi ponad 12,5 milionów złotych – wylicza Krzysztof Inglot, dyrektor Działu Rozwoju Rynków w Work Service S.A. – Są to koszty ponoszone przez pracodawców z, których na co dzień nie zdajemy sobie sprawy. Jednak za taką kwotę jednorazowego, masowego spóźnienia można by sfinansować budowę nawet 10 boisk typu Orlik – podsumowuje Krzysztof Inglot.

Badanie zlecone przez Work Service S.A. zostało przeprowadzone przez Instytut Badania Opinii Homo Homini w dniu 17 stycznia 2012 roku na losowej, liczebnie reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski. Wielkość próby wyniosła 1100 osób, a błąd oszacowania 3%. Wyniki zbierano metodą wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

źródło: Work Service SA






  • Komentarze (3)
a ile zarabiają na pozostawaniu pracowników na nadgodzinach, za które im nie płacą??????
zuza - Luty 23, 2012, 09:52
#1
A ile "traci" pracodawca na tym, że to spóźnienie zazwyczaj odrabiane jest w co najmniej 120%? a ile na płatnych inaczej nadgodzinach??
Cordero - Luty 23, 2012, 10:04
#2
A ja później przychodzę do pracy dlatego, że rano biegam. Później za to przychodzę w lepszym nastroju i pełen zapału do pracy:)
Spóźnialski - Luty 23, 2012, 12:32
#3

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do ponad 30 tys. odbiorców!