Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Bankierzy pod presją oburzonych

2011-10-31, 07:06

Oburzeni, a raczej należałoby powiedzieć: odrzuceni stanowią modny ostatnio ruch społeczny. Nie pojawili się znikąd, oni zawsze byli – osoby, które z różnych względów czują się wyobcowane. Dziś występują w nowej dla siebie roli recenzentów sektora bankowego.

Reakcja na kryzys osób protestujących w Nowym Jorku, Barcelonie czy Warszawie wydaje się naturalna i uzasadniona. Podniósł się głos protestu, gniew ludu szukający winnych błędów i współczesnych problemów społecznych. W tej walce i dyskusji o niej umyka jednak jeden szczegół. Otóż w bankach są przecież pieniądze nie tylko najbogatszych i bankowców.

Oszczędności tworzą w największej części przeciętne gospodarstwa domowe. Poziom koncentracji kapitału w większości krajów jest dziś dużo bardziej egalitarny niż za czasów prosperity Rockefellera czy w przedrewolucyjnej Francji. Dziś najbogatsi tego świata dość hojnie dzielą się fortunami z biedniejszymi, oczywiście według własnych reguł. I tu może tkwić sedno problemu.

Protestujący podnoszą kwestię nierównego podziału dóbr we współczesnej gospodarce. Domagają się bardziej sprawiedliwego podziału, większej dostępności do mieszkania, lepszych warunków życia. To pragnienie jest zupełnie naturalne i nie ma w tym nic dziwnego. Ciekawy jest natomiast sposób, w jaki proponują robić to oburzeni. Domagają się oni zwiększania roli państwa w podziale dóbr nie rozumiejąc, że właśnie taka pożywka dla populizmu doprowadziła do obecnego kryzysu fiskalnego.

Grecja, na której testuje się przyszłość zadłużonego świata, pokazuje, jak nadmierna opiekuńczość i pobłażanie mogą zwieść na manowce kraj, który teoretycznie powinien być jednym z najbardziej konkurencyjnych na europejskim rynku. Można powiedzieć, że to świadomy wybór Greków, za który dziś po prostu trzeba będzie zapłacić. Zapłacą banki pieniędzmi swoich klientów, akcjonariuszy i państw, czyli tak naprawdę swoich klientów, którzy jednocześnie są przecież podatnikami.

Kiedyś ruchy społeczne były sposobem na odnowę – wystarczy wskazać Polskę sprzed kilkunastu lat. W państwach tak zwanego dobrobytu ten mechanizm wydaje się nie działać. Oburzeni oburzają się, nie zastanawiają się jednak, jak poprawić swoje szanse na rozwój lub nie chcą podejmować wysiłku zmiany. Nie do końca nawet są w stanie zdefiniować swoje oczekiwania, bo to duży kłopot, oni tylko chcą, żeby było lepiej. Ale czy wiedzą, co oznacza owo lepiej?

Dla protestującej oburzonej studentki filozofii w Warszawie „lepiej” to dobra praca po studiach i szansa na kredyt na mieszkanie, oczywiście dla niej. Trzeba przyznać, że to dość racjonalne oczekiwania jak na studentkę filozofii. Ale ktoś powiedział też, że jest to postawa wręcz roszczeniowa, bo studentka nie zadała sobie trudu, aby znaleźć własną drogę do sukcesu w życiu. Droga do realizacji tych oczekiwań, z całym szacunkiem dla filozofów, powinna być raczej w ławach politechniki lub uniwersytetu ekonomicznego, a nie na studiach filozoficznych, po których od zawsze trudno o pracę. Co gorsza, przez to szukanie drogi na skróty oburzona studentka jest bliższa mentalności negatywnych bohaterów rynków, niż jej się wydaje – nie bez powodu powstał fanklub Jerome’a Kerviela.

Przypomina się Kant w wersji Brechta: trzy rzeczy napełniają moje serce wciąż nowym i wciąż rosnącym podziwem i szacunkiem – niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie, a przede wszystkim trabant w moim garażu. Każdy ma prawo do wybrania sobie życia, przekonanie jednak, że to ktoś coś zrobi za nas, może być zwodnicze.

Gorzej, jeśli taki zdawałoby się niewinny relatywizm staje się powszechnie obowiązującą normą. Przykład grecki dobitnie pokazuje, w jaki sposób wadliwe mechanizmy ekonomiczne przyczyniły się do ekspansji bierności i populizmu. Rachunek wystawiony za taką politykę będzie spłacony nie tylko przez banki, ale przede wszystkim przez ich klientów i to w całej Europie.


dr Bogusław Półtorak

źródło: PR News







  • Komentarze (6)
Szanowny Autor analizując (powierzchownie, ale pewnie ze względu na brak czasu i miejsca, mam nadzieję...) zjawisko "oburzonych" nie pochylił się nad jedną kwestią - winą banków, które z ogromną przyjemnością zarabiały i zarabiają na każdym kryzysie. Tak, to rząd Grecji oszukiwał swoich obywateli, którzy chcieli być oszukiwani i sami oszukiwali rząd, ale rządowi pomagały w tym "renomowane", działające zgodnie z "najwyższymi standardami" instytucje finansowe. Kwestia nierównego podziału dóbr we współczesnej gospodarce dotyczy również nierównego podziału odpowiedzialności za kryzys - proszę porównać odpowiedzialność bankiera, który przeprowadził zyskowną operację grającą na spadek, z odpowiedzialnością rodziny tracącej jedyne źródło utrzymania. To też populizm?
x - Październik 31, 2011, 09:18
#1
Znów komunistyczna hydra parszywy pysk podnosi...

Zabierzmy bogatym i dajmy biednym! - bo przecież o to chodzi w każdych protestach.
A dokładniej: zabierzmy bogatym i dajmy nam!

Jedni mają więcej, inni mniej i nie jest napisane, że należy się wszystkim po równo (no, chyba, że u towarzysza Iljicza).

Banki zarabiają krocie w ramach prawa i powierzonych środków. Czy to źle? Już nie raz słychać było głos po Europie niesiony: łupić panów!

Jednakże, za każdym razem, jest to zwykłą kradzież a nie sprawiedliwość. Kradzieżą było zabieranie mieszkań właścicielom kamienic - pozdrawiam wszystkich, którzy w takowych, komunalnych, mieszkają. Oby już niedługo.
Kradzieżą jest obarczanie bogatszych proporcjonalnie większym obciążeniem podatkowym (20% najbogatszych podatników daje 80% wszystkich podatków). Kradzieżą jest zmuszenie banków inwestujących w kiepski interes, którym była Grecja, do umorzenia połowy tej inwestycji... i tak można długo i długo.

Nie ma sprawiedliwości i tak będzie - każdy ma tyle, ile odziedziczył lub wypracował. I nic nikomu za darmo dane nie będzie.

A dla świątobliwych, wykrzykujących na ulicach hasła o równości i sprawiedliwości cytat ze świętej księgi:

„Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak, że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”.

Ot i cała prawda.
:)))
Anarchetyp - Październik 31, 2011, 14:55
#2
Szczególnie sobie zapracowali na swoje kapitały np. tzw. doradcy-sprzedawcy, i ich szefowie, klasa próżniacza. Dlaczego w zdecydowanej większości tępaki, z brudem za pazurem, bez solidnego wykształcenia zarabiają po kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy, a wykształceni, z kulturą i moralnym kręgosłupem często 1,5 tys. często w tej samej instytucji? O jakiej sprawiedliwości mówimy? Chyba o promocji tępoty umysłowej dla własnych celów zaspokojenia chciwości. Eeh, co ty wiesz...
gość - Październik 31, 2011, 16:05
#3
Doradcy sprzedawcy mieli kogos, komu udalo sie sprzedac jakis produkt i na tym zarabiali. A ze ludzie sa generalnie leniwi, nie czytaja umow albo nie konsultuja ich z kims, kto sie na tym zna a potem placza, ze ktos ich w konia zrobil.
I kto jest tepakiem, doradca, czy ten, komu uda sie wcisnac nedzny towar?

There's a sucker born every minute, to takie dziwne, ze ktos inny probuje to wykorzystac?
Pawel - Listopad 1, 2011, 12:41
#4
To się dopiero teraz obudzili? Trzeba było protestować już kilka lat temu jak np: USA startowała z TARP'em, którym wytransferowano publiczne pieniądze strasząc armagedonem. Miało to tyle wspólnego z kapitalizmem co naiwne nawoływania tych ludzi chcących aby rzędy spłaciły ich długi, tak jak zrobiły to z bankami. Niestety państwa są teraz tak zadłużone iż niektóre z nich zbankrutują lub wyjdą z długów po cichu okradając swoich obywateli inflacją spowodowaną drukiem pustego pieniądza.
gosc - Listopad 1, 2011, 13:22
#5
Do oburzonych
powodzianom odbudowano domy w cenie 300tys szt. ponieważ stacili swoją starą gnijącą chałupinę... nie przypominam sobie aby każdemu komu zalało fiata Uno kupowano passata z salonu... i teraz dodajmy, że to z publicznych pieniędzy ja też chcę dostać za free i najlepiej nie pracować, a z pewnością nie płacić podatków... zapomniałbym głupi najlepiej powiedzieć jeszcze, że ludzie mają mieszkanie na kredyt, a ja się nie martwię i gniję w mieszkaniu z rodzicami hip hip hura...
TEN KRAJ I JEGO MIESZKAŃCY TO... achhhhhhhhhh
kkk - Listopad 4, 2011, 16:02
#6

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 31 tys. odbiorców!