Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Repolonizacja lekiem na kryzys?

2011-12-01, 07:19

Wrócił dyżurny temat udziału zagranicznych inwestorów w polskim sektorze bankowym. Pomysłem dnia jest przejęcie przez polskich inwestorów instytucji wyprzedawanych przez zagraniczne grupy bankowe. Sęk w tym jednak, że podmiotów posiadających odpowiednie możliwości kapitałowe nie jest zbyt wiele, a ich zaangażowanie w proces repolonizacji niekoniecznie oznacza dla nich tylko korzyści.

Od czasu prywatyzacji polskiego sektora bankowego co jakiś czas powracają reminiscencje dotyczące nieprawidłowości w tym procesie i przede wszystkim kłopotów dla spójności działania sektora finansowego i gospodarki. Z różnych stron padają argumenty o tym, że zagraniczne banki w swojej polityce nie zauważają potrzeb polskich firm, nie kredytują inwestycji, a realizują stosunkowo drogie usługi. W szerokim kontekście narodowej „dyskusji” o bankach zapomina się jednak, że bankowość jest po prostu biznesem.

Zapomina się też o tym, że aktywa całego polskiego sektora bankowego odpowiadają średniej wielkości bankowi europejskiemu. Zapomina się o tym, że w Polsce nie tworzymy wystarczających oszczędności, a ostatnie bastiony oszczędności kapitałowych w postaci środków w OFE są nacjonalizowane. Banki po długim okresie nadpłynności sektorowej są dziś w długookresowej niedopłynności i nie mogą korzystać z naturalnej rezerwy oszczędności emerytalnych, która napędza na przykład niemiecki sektor bankowy. W Polsce rosnąca luka kapitałowa musi być jakoś finansowana – często z pożyczek pochodzących ze spółek matek. Ktoś może zapytać, na jakich warunkach są one udzielane. Odpowiedź jest prosta i cyniczna: na normalnych warunkach biznesowych według skali ryzyka rynku, ciągle dość wysokiego.

Wysoka rentowność kapitału zaangażowanego w Polsce i perspektywy rozwoju rynku nadal pozostają kuszące dla zagranicznych inwestorów. Kłopot pojawia się wtedy, gdy sami właściciele mają problemy finansowe, bo w takim wypadku zachodzi podejrzenie, że będą drenować kapitał. Warto jednak zwrócić uwagę na prosty fakt, że dużo więcej można uzyskać, sprzedając prosperujący biznes niż wydmuszkę, czego przykładem było wyjście AIB z Banku BZ WBK. Istota obaw przed zagranicznymi inwestorami tkwi raczej w tym, kto w kryzysowych czasach może i chce w stanie kupować.

Dziś kapitał zagraniczny pod względem kierunku pochodzenia jest dość rozproszony i pochodzi przede wszystkim z Zachodu. Eliminuje to na razie obawy o dominację w sektorze jednej opcji kapitałowej, gdyby nawet do sprzedaży dochodziło. Wszystkie banki komercyjne w Polsce działają na polskiej licencji i podlegają krajowemu nadzorowi finansowemu i na tym polu przede wszystkim warto walczyć o zachowanie status quo.

Hipotetyczna sytuacja wzrostu udziału polskiego kapitału w zaangażowaniu w sektorze bankowym byłaby oczywiście pożądana. Pytanie jednak, jaka byłaby realna cena takiego zaangażowania i konsekwencje dla sektora, a nawet całej gospodarki. Nie ma w Polsce zbyt wielu podmiotów mogących zmobilizować odpowiednie środki. Branżowo jedynie PKO BP może myśleć o przejmowaniu funkcjonujących biznesów. Wsparciem oczywiście mogłaby być współpraca z PZU. Kapitał na przejęcia być może udałoby się zmobilizować, nawet biorąc poprawkę, że fiskus liczy tradycyjnie na miliardowe dywidendy zasilające budżet. Niestety jednak, mielibyśmy do czynienia nie tyle z repolonizacją, ale z faktyczną renacjonalizacją w sektorze. W świetle problemów budżetowych i doświadczeń państw europejskich może być to niebezpieczny precedens.

Dotychczas sukcesem polskiej transformacji była stosunkowo udana prywatyzacja sektora bankowego i stworzenie stabilnych, prywatnych instytucji bankowych. Branie przez państwo coraz większej odpowiedzialności za biznes bankowy grozi upolitycznieniem funkcjonowania tego sektora. A bankowość pozostaje twardym biznesem. Za nietrafione pomysły polityków i tak płacą później klienci i podatnicy.



autor: dr Bogusław Półtorak, główny ekonomista Bankier.pl

źródło: Bankier.pl







  • Komentarze (1)
Mało odkrywcze
lime - Grudzień 2, 2011, 13:05
#1

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 31 tys. odbiorców!