Narzędzia finansowe

Hydepark

Wiadomości

Bankowość

Alior Bank

Allianz Bank

Bank BGŻ

Bank BPH

Bank BPS

Bank Millennium

Bank Ochrony Środowiska

Bank Pekao SA

Bank Pocztowy SA

Banki spółdzielcze

BGK

BGŻOptima

BNP Paribas Bank Polska

BRE Bank

BZ WBK

Citi Handlowy

Credit Agricole

Deutsche Bank PBC

Deutsche Bank Polska

DnB NORD

DZ BANK Polska

Euro Bank

FM Bank

Getin Noble Bank

GMAC Bank Polska

HSBC Polska

Idea Bank

ING Bank Śląski

Inteligo

Invest-Bank

Kredyt Bank

mBank

Meritum Bank

MultiBank

Nordea Bank Polska

PKO Bank Polski

Polbank EFG

Polski Bank Przedsiębiorczości

Raiffeisen Bank

Santander Consumer Bank

Sygma Bank

Toyota Bank Polska

VW Bank direct

Xelion

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Biedowanie wraca do łask

2012-02-06, 08:10

Deweloperzy, pośrednicy finansowi i bankowcy posiadają ciekawą umiejętność nazywania nawet najmniej korzystnych sytuacji w bardzo pozytywny sposób. Najlepiej służą temu stwierdzenia typu: "Polacy wybierają...", "... wraca do łask". Na ich podstawie można stwierdzić, że gusta są podstawowym kryterium branym pod uwagę na przykład podczas kupna mieszkania.

Ostatnio na tego typu stwierdzenia natknąłem się, czytając teksty przekonujące o powracającym zainteresowaniu wielką płytą. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, statystyki mówią same za siebie - "Gazeta Prawna" pisała o nawet 20-procentowym wzroście sprzedaży mieszkań tego typu w 2011 roku. Tylko czy rzeczywiście jest to spowodowane olbrzymią chęcią zamieszkania w dwunastopiętrowym bloku, wśród dziesiątek jemu podobnych?

Co uczciwszy deweloper czy PR-owiec od razu przyzna, że na taką sytuację wpływ miała rekomendacja S, która wprowadziła nowe zasady obliczania zdolności kredytowej. Tyle że to też nie do końca prawda, bo akurat ta regulacja jest krokiem w stronę urealnienia warunków udzielenia kredytów pod kątem rzeczywistych możliwości kredytobiorców. Prawdziwy problem leży gdzie indziej.

Jako jedną z głównych zalet "wielkiej płyty"podaje się lokalizację oraz standard wyższy od tego, który standardowo kojarzy się nam z budynkami z epoki PRL-u. Tyle tylko, że nie są to argumenty przemawiające za tym typem budownictwa. Czy w centrum miasta znajdowały się nowe bloki w wysokim standardzie, ktoś wolałby te sprzed czterdziestu lat?

Czy tego chcemy, czy nie, to cena najbardziej wpływa na to, jakie mieszkanie wybierzemy. Mieszkania w PRL-owskich blokach pochodzące z rynku wtórnego są o około 1/4 tańsze od tych wybudowanych kilkanaście lat temu z cegły. W sytuacji, gdy rata nawet trzydziestoletniego kredytu stanowi nieraz 1/3 domowego budżetu, 200 lub 300 złotych miesięcznie może mieć dla kredytobiorcy duże znaczenie.

Istnieją z pewnością prawdziwi fani "wielkiej płyty", którzy doceniają tradycyjny rozkład mieszkania czy dużą liczbę sąsiadów. Ale czy to właśnie oni kształtują trendy i czy to dzięki nim w ostatnim kwartale 2011 roku postpeerelowskie mieszkania tak znacznie przegoniły te nieco nowsze, budowane z cegły? Trudno uwierzyć, by było ich tak wielu.

Czy naprawdę zgodnie z tym, co mówią deweloperzy i pośrednicy, tysiące Polaków mogą marzyć o dwupokojowym mieszkaniu o powierzchni 35 metrów kwadratowych? Sytuację, w której takie lokale "wracają do łask", trafnie określił jeden z użytkowników forum, którego pozwolę sobie zacytować: "jak tak dalej pójdzie, niedługo do łask wróci grzebanie w śmietnikach".


autor: Mateusz Szymański

źródło: PR News







  • Komentarze (9)
Panie autorze. Prawda jest taka, że wielu deweleoperów buduje swoje nowe bloki o zdecydowanie mniejszym metrażu niż jeszcze 2-3 lata temu. W Bydgoszczy starndarem w nowo budowanych blokach są mieszkania 3 pokojowe między 47-56 m2 czyli jak w płycie. Dodatkwo ci wspaniali deweloprzy budują w takim pośpiechu (bez przestoju w stanie surowym przez okres zimy), że po zasiedleniu blok pęka pod wpływem pracy pod ciężarem nowych kafli itp.
Naturlanie jestw tych blokach dużo nowości ale co z tego skoro budowane są na zadupiach albo powciskane w kamienice gdzie po 20-tej strach wyjśc.
keczup - Luty 6, 2012, 10:14
#1
Szanowny Pan zapomniał o lokalizacji blokowisk z wielkiej płyty i infrastrukturze. Do tego większość bloków z wielkiej płyty jest po kapitalnych remontach, ma znacznie lepszy układ pomieszczeń i gaz którego często brakuje u deweloperów. Gotował Pan kiedyś mieszkając na zadupiu kuchnią elektryczną dla całej rodziny a na każde zakupy latał kilka kilometrów do miasta ? Wie Pan ile kosztują dodatkowe dojazdy i czas ?

Jest taka zaleta nowych deweloperskich o której nikt nie mówi a warto wspomnieć :

każda nowa budowa deweloperska ukańczana w rok lub dwa z uwagi na użyte "najlepsze " materiały jak i pośpiech oraz naturalną pracę konstrukcyjnych elementów budynku pęka i powoduje konieczność gruntownych remontów stropów dachów sufitów ścian przez wiele kolejnych lat. nowe tanie mieszkania są często wyrobem mieszkanio-podobnym bo czy pan deweloper budując swój prywatny dom leje fundamenty buduje ściany przy 15 stopniowym mrozie ?
ss - Luty 6, 2012, 10:16
#2
Dla mnie problem nowego budownictwa to brak zieleni,ścisk brak przestrzeni.
Stara wielka płyta to oazy zieleni
zzzzzzz - Luty 6, 2012, 12:20
#3
Ja kupiłem mieszkanie w bloku wybudownym w ciągu niecałego roku. Nic w nim nie pęka. Nie było konieczności żadnych poważnych napraw do dziś. Budynek z 2003r. Teraz chce zmienić mieszkanie na większe, ale wielką płytę będę omijał z daleka.
Liczę tylko na urealnienie cen w Krakowie bo obecnie są oderwane od naszych dochodów.
tom - Luty 6, 2012, 12:41
#4
mieszkania z wielkiej płyty są ok! Tylko niestety mieszka w nich hołota która UKRADŁA (czytaj wykupiła) mieszkanie z gminy, są to życiowi nieudacznicy których nigdy nie byłoby stać na własne mieszkanie po cenach rynkowych!
squun - Luty 6, 2012, 12:50
#5
Wykup mieszkania z bonifikata trudno uznac za kradziez, tylko udane wykorzystanie okazji inwestycyjnej... sam kupilem mieszkanie 65m2 za cene 2m2 mieszkania od developera...
Jak ktos sie nie zalapal to jego strata.
nh - Luty 6, 2012, 16:37
#6
mieszkam w mieszkaniu z wielkiej płyty (punktowiec, tylko 2 klatki, 10 pięter, 30 mieszkań) mieszkanie jest rewelacyjne - ścisłe centrum, wszędzie bliko i na nogach. Wbrew pozorom jest niezwykle cicho i spokojnie. Nowe osiedla to głównie "zadupia" na obrzeżach miasta - pola rolne wciągnięte do miasta gdzie deweloper stawia blokowiska. Wszędzie daleko (jest tylko kościół, szkoła i biedronka). W życiu nie zamieniłbym moich kochanych 54m2 na jakiekolwiek mieszkanie w nowym budownictwie na obrzeżach!
paolo - Luty 6, 2012, 19:39
#7
Czyli, dla każdego jest coś miłego. To dobrze, że jest tak szeroki wybór bo co by to było gdyby były dostępne tylko super apartamenty w super budowlach? i w tzw. super miejscach wybudowane. O cenach, przez delikatność, nie wspomnę. :)
babcia - Luty 8, 2012, 13:12
#8
zaciekawiło mnie co Autor chciał nam przekazać :). Rozumiem, że wtedy kiedy mieszkania były droższe np. 3 lata temu, ludzie mniej chętnie kupowali "wielką płytę". Teraz zaś, gdy są tansze, a "wielka płyta" dodatkowo o 1/4 tansza niz najtańsze mieszkanie nowe (oczywiscie z cegły i ocieplone wełną, a nie styropianem, a takich jak wszyscy wiemy jest najwięcej, głownie w centrum i przylegających do niego dzielnicach miast :), kupują częściej "wielką płytę" i nie jest to efekt urealnienia możliwości kredytowych społeczeństwa. Jest to ciekawy punk widzenia :)
duch - Luty 16, 2012, 14:39
#9

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 31 tys. odbiorców!