Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Raporty PRNews.pl

Ludzie PR-u

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kisiel

Mateusz Gawin

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Kariera w finansach

Analizy

Firmy pożyczkowe

Ludzie

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Poradniki

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Od kryzysu w 2008 roku zatrudnienie w bankowości spadło o 10 tys. osób

2016-01-11, 13:58

Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała nowe dane o sektorze bankowym. Na koniec listopada 2015 roku w bankowości pracowało 171 tys. osób. To o 1,8 tys. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego i zarazem o 10 tys. mniej niż rekordowym roku 2008 – tuż przed wybuchem globalnego kryzysu finansowego.

 

Na koniec lipca sektor bankowy zatrudniał ogółem 171 803 osoby, czyli o 1 856 mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Tendencja spadkowa utrzymuje się już od 7 lat, czyli od momentu wybuchu kryzysu wywołanego upadkiem banku Lehman Brothers.

 

thetaXStock

 

Kryzys nie był dla Polski tak dotkliwy jak dla rynków zachodnich, ale i tak zmusił banki do zmiany swoich modeli biznesowych. Przypomnijmy, w 2008 roku w najlepsze kwitła sprzedaż kredytów frankowych, a rynek kart kredytowych zbliżał się bariery do 10 mln sztuk. Spadek zatrudnienia w bankowości utrzymuje się nieprzerwanie od 2010 roku. 

 

Zatrudnienie w bankowości w latach 1996-2015

 

Źródło: KNF, oprac. własne.

Komisja Nadzoru Finansowego podaje, że na koniec listopada 2015 roku sieć bankowa liczyła 14 539 punktów, z czego liczba oddziałów własnych wynosiła 7245. Rok wcześniej sieć liczyła 15 018 placówek, a oddziały własne stanowiły 7319 sztuk. Rok do roku liczba placówek naziemnych skurczyła się więc o 479 punktów. Dla porównania w 2008 roku sieć bankowa liczyła 14 698 oddziałów z czego oddziałów własnych było 6118.

 

Wiele wskazuje na to, że rok 2016 też nie będzie łaskawy dla osób pracujących w bankowości. Kilka banków już zapowiedziało zwolnienia grupowe, które łącznie mogą objąć tysiące pracowników (zobacz: PKO Bank Polski, Bank BPH i Idea Bank). Wpływ na taki stan rzeczy mają różne czynniki – od „optymalizacji sieci placówek” przez restrukturyzację, zmiany modeli biznesowych i rosnące znaczenie elektronicznych kanałów obsługi. Prezes BZ WBK zapowiedział niedawno, że w 2016 roku zamierza zamknąć kilkadziesiąt placówek, bo bankowość mobilna coraz lepiej sprawdza się przy sprzedaży produktów finansowych.

 

 


autor: Wojciech Boczoń



  • etykiety:
No i dodatkowo zmienia się również popyt na produkty bankowe. Przez lata nadrabialismy braki w popularnosci kart czy kredytów. Dzisiaj już nie ma zdobywania nowych segmentów rynku przez nowe produkty. Do obsługi nowych pokoleń i refinansowanie istniejących klientow nie potrzeba armii doradców. Wystarczy pół armii.
Q - Styczeń 12, 2016, 10:20
#1
Już nikt nie nabiera się na polisolokaty, więc po co trzymać stado niepotrzebnych bawołów, które za wysoką prowizję zrobi wszystko...
nutek - Styczeń 12, 2016, 10:58
#2
Obawiam się, że w 2016, po wprowadzeniu podatku bankowego, składkach na kolejne upadające SKOKi i nie-wiadomo-jakim rozstrzygnięciu kwestii kredytów w CHF, banki zrobią wszystko co możliwe by sobie odbić te koszty (choćby częściowo) i tym razem skala zwolnień w bankowości będzie ogromna. Już wiadomo o 2 bankach ze zwolnieniami grupowymi, a z kim nie rozmawiam, to w każdym banku chodzą słuchy o zwolnieniach. Zły rok nam się szykuje... Klienci też powoli będą się wycofywać (strach przed trzymaniem złotówek w bankach, ograniczona podaż kredytów ze strony banków i jeszcze podwyżki opłat i prowizji). I śnieżna kula zaczyna się toczyć...
Baba Jaga - Styczeń 12, 2016, 17:00
#3

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 37 tys. odbiorców!