Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Santanderowi marzy się drugi ING Direct

2010-02-19, 10:15

To już jakaś plaga. Ledwo co pod koniec ubiegłego roku Raiffeisen International ogłosił powołanie nowego banku wirtualnego w naszej części Europy, a z podobnymi planami, chociaż skierowanymi na trochę inne rynki, ujawnia się Santander. Na bazie swojego OpenBank chce stworzyć paneuropejski bank, a patrząc na skalę działalności tej instytucji, w nieco odleglejszej perspektywie stworzyć konkurencję dla globalnego ING Direct.

Santander to bankowy gigant, który oparł się kryzysowi finansowemu. Okazuje się, że stosunkowo dobra kondycja hiszpańskich banków to efekt zawiązywania w dobrych czasów rezerw „na zapas”. Tamtejszy bank centralny nakłaniał banki, żeby robić rezerwy bez konkretnych celów, dzięki czemu obecna nadwyżka finansowa ratuje finanse hiszpańskich banków. Inna sprawa, że regionalna dywersyfikacja pomaga Santanderowi w utrzymaniu dobrych wyników. Można wręcz powiedzieć, że bank wykorzystał spowolnienie do szybkiej ekspansji. Mamy zakupy w Wielkiej Brytanii, w Polsce, również ekspansję w Chinach. I to wszystko przy wciąż dobrych wynikach finansowych.

 

Ostatnim pomysłem banku z Półwyspu Iberyjskiego to stworzenie globalnej marki banku internetowego, który konkurowałby z gigantem – ING Direct. Na początek chodzi o unifikację dwóch banków internetowych w grupie – OpenBanku i brytyjskiego Cahoot. Na samą kampanię reklamową przeznaczono 20 milionów funtów. Ma ona wystartować w UK jeszcze w połowie tego roku. Sam Sandander robi na tym ostatnim rynku prawdziwą rewolucję. Ostatnio wprowadził rachunek Zero Current Account dla wszystkich klientów, którzy spłacają kredyty w przejętym przez siebie banku Abbey. Tak proszę państwa. Rewolucja pod tytułem konto za zero funtów – i nie chodzi tutaj tylko o brak opłat za prowadzenie, ale przede wszystkim opłat karnych za przekroczenie salda. Czyli bank wprowadził darmowy rachunek (który w Polsce jest już standardem) i ogłoszono to na brytyjskim rynku małą rewolucją… Ciekawe, prawda?

 

Sandander ma bardzo poważne plany w stosunku do nowej linii biznesowej. W tym celu powołał nawet oddział Global Direct Banking, który będzie zarządzał ekspansją bankowości internetowej w kolejnych krajach. W tym momencie nie wiadomo, czy Sandander będzie chciał kopiować rozwiązanie Raiffeisena, czyli działać na europejskim paszporcie, czy też ING Direct, gdzie większość z tych banków działa na osobnych licencjach, będąc tym samym samodzielnymi podmiotami, chociaż z tą samą marką. Z doniesień hiszpańskiej prasy wynika, że po Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, Sandander wejdzie do Włoch i Niemiec. Można się jednak spodziewać, że to nie będzie koniec ekspansji. W tym sensie plotki o których pisaliśmy, że Sandander jest jakoby zainteresowany przejęciem w Polsce Allianz Banku nie byłyby takie bezpodstawne. Od razu podkreślamy – to są tylko plotki, rozwiewane przez obie strony, ale w sumie czy Allianz Bank ma obecnie szanse na rozwój zgodnie z pierwotnym biznes planem? Agent ubezpieczeniowy mógł sprzedać lub refinansować kredyt hipoteczny. Dzięki temu miał na lata klienta na ubezpieczenie mieszkaniowe, do tego pewnie życiowe (potrzebne do hipoteki), a przy okazji sprzedał konto bankowe i kartę kredytową. Na takim pakiecie zarobiłby niezłe pieniądze zarówno jednorazowo jak i w długim terminie. Miałby po prostu motywację. Jednak obecnie, kiedy kredytów hipotecznych nie ma, bank nie ma rozbudowanej linii consumer finance (ani potrzebnego know how), a do tego brak jest oferty dla firm – można się bardzo głęboko zastanawiać, co z tym fantem dalej robić... Może lepiej sprzedać. Żeby nie było, że to takie niemożliwe – przecież podobnie było ze sprzedażą Inforowi Dziennika. Axel mógł się z honorem wycofać z nieudanej inwestycji. Czyli nie jest to taki scenariusz niemożliwy, jak się to może na pierwszy rzut oka wydawać. Ale ok. To są tylko plotki.

 

Podobnie jak te, że start Raiffeisen Direct (nazwa kodowa) trochę się przedłuża. Problemem może być fakt, że Raiffiesen International chce ten bank zrobić na podstawie paszport europejskiego. A to już się nie podoba lokalnym nadzorcom. I nie ma się co dziwić patrząc na casus Icesave w Wielkiej Brytanii. Dla KNFu już jeden Polbank EFG jest solą w oku, dlatego niekoniecznie musi przychylnie patrzeć na otwarcie takiego banku. Są też ponoć jakieś problemy z dostosowaniem platformy informatycznej. Mimo wszystko informacja o starcie została oficjalnie zaanonsowana na stronach internetowych Raiffeisena w kilku krajach i należy oczekiwać, że lada chwila będzie wiadomo coś więcej.

 

Banki wirtualne przeżywają swoją drugą młodość. Na Słowacji i Czechach mamy swojski mBank. W Czechach niedawno wystartował Axabank, który też właściwie jest nastawiony tylko na zbieranie depozytów. Słowem najwięksi tego świata widzą już zmiany szykujące się na rynkach i szybko dostosowują swoje strategie, licząc na efekt skali – czyli otwierają internetowe banki w kilku państwach. Robią dokładnie to, co jeszcze za czasów prosperity chciał robić Sławomir Lachowski. To nic nowego, bo pionierem takiej strategii jest ING Direct, ale pokazuje tylko, że bankowość internetowa to nowy afrodyzjak branży finansowej.

 

Czy za jakiś czas będzie się można spodziewać w Polsce startu OpenBanku? Dlaczego nie? Santander razem z AIG Bankiem to instytucje skupiające się na consumer finance, którym wyraźnie będzie brakować bazy depozytowej. Owszem AIG zbiera lokaty z rynku – ale po jakim koszcie… Odpowiedź? Konta internetowe (bo nie trzeba dużej sieci placówek budować). Oczywiście taką strategią będą się kierowały również inne banki, co w efekcie jeszcze bardziej zwiększy konkurencję na tym rynku. Skutek? Coraz większe koszty pozyskania klienta. Rozwiązanie? Lepsza komunikacja w internecie. To znowu pokazuje, że przed nami wiele zmian. Jest po prostu ciekawie.


autor: Michał Macierzyński i Łukasz Radomski

źródło: PR News







  • Komentarze (9)
spekulacje, spekulacje, spekulacje....

a może warto byłoby się zainteresować rychłym otwarciem internetowego HSBC w Polsce?? to jest bardziej konkretny temat, nie?
aśka - Luty 19, 2010, 11:46
#1
O planach HSBC juz wspominalismy swego czasu. Nic nowego na ten moment nie slychac, zeby moc cos napisac.
MM - Luty 19, 2010, 13:36
#2
no dobrze - ale po co mi jako klientowi kolejny bank wirtualny ? mam juz jeden. i to o dosc bogatej ofercie choc dalej wirtualny.
dalej bede potrezbowal banku oddzialowego do obslugi gotowki i waluty.
wiec szanse na to ze skorzystam z kolejnego banku internetowego bez extra % sa niewielkie
q - Luty 19, 2010, 13:40
#3
Strategia tych bankow jest prosta - zbieramy tylko depozyty i na nich sie skupiamy. Koszty obslugi minimalne, zakres oferty - taki pierwszy mBank/Inteligo/VW Bank direct lub obecne OKO. Czyli oprocentowanie bedzie wyzsze + bank drugiego wyboru dla lokowania nadwyzek finansowych
MM - Luty 19, 2010, 14:09
#4
Przypomnijmy, ze mbank działa u naszych sasiadów na podstawie paszportu bez miejscowej licencji. W ten sposób da się szybko otworzyć lokalny oddział banku teoretycznie w każdym kraju Unii.
nyczaj100 - Luty 19, 2010, 17:39
#5
No i wyszła nieznajomość rynku brytyjskiego :) Od kilku lat mam konto w HSBC, a moja żona w Lloyds Bank, i nie płacimy za te konta ani grosza. Pełen dostęp przez Interent, autoryzacja transakcji - token. Po co mi więc konto typowo internetowe? Nie wiem skąd Wam się wzięło dopiero teraz słowo "rewolucja" - taka rewolucja w UK jest już od dobrych kilku lat. Trochę chyba próbujecie "pompować banieczkę" :)
Waldek - Luty 19, 2010, 17:53
#6
@Waldek No to podyskutujmy. Za konto sie nic nie placi, ale wejscie w niedozwolony debet (a o to tam wyjatkowo latwo), juz kosztuje. A banki brytyjskie i w USA zarabiaja na tym, ze ho ho. (link na samym dole - 8 miliardow funtow - mozna podzielic przez liczbe kont w UK) Nawet sie tam wielkie kampanie robia przeciwko: http://www.hsbc.co.uk/1/2/personal/cu...
Za pojedynczego overdrafta w HSBC mozesz obecnie zaplacic nawet 25 funtow (dziennie). Wystarczy raz na rok i... i juz koszt konta nie wynosi 0 funtow ;)
To po pierwsze mowiac o nieznajomosci rynku.
Token - ok jest - mam takie trzy demowki.
A po co Ci konto typowo internetowe? Zapytaj np. klientow ING Direct z Wysp. Troche ich tam juz jest.

Co do rewolucji w tekscie. Wystarczy zagooglowac:
http://www.dailymail.co.uk/news/artic...

Mysle, ze wiekszosc rzeczy wyjasnilem - jesli nie, zapraszam do dalszej polemiki.
MM - Luty 19, 2010, 21:02
#7
@MM zapomniales dodac w tej fascynacji ze (but you must have a mortgage) i co na to powiesz aa nawet za darmo bedziesz mial wyplay z bankomatow za granica , santander sie rozwija poprzez wchloniecie bradford&bingley (bank specjalizujacy sie w hipotekach na wynajem) alliance&leicester wczesniej dzialal jako abbey ktorego kupil ale teraz unifikuje swoje brandy ktory oferowal wysokie oprocentowanie kont i depozytow ale klientela to szkoda gadac.
spag - Luty 24, 2010, 18:21
#8
@spag: Jak to "zapomniałeś", przecież stoi jak wół: Ostatnio wprowadził rachunek Zero Current Account dla wszystkich klientów, __którzy spłacają kredyty__ w przejętym przez siebie banku Abbey.
Ale faktem jest, że zdzieranie z klientów kar za overdrafty w obliczu brytyjskiego archaicznego systemu rozliczeniowego (czeki) to jest coś, co u nas byłoby nie do pomyślenia. Jak to się człowiek przyzwyczaja do trzech Elixirów dziennie ;)
mnemotechnik - Marzec 29, 2010, 09:08
#9

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!