Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Raporty PRNews.pl

Ludzie PR-u

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kisiel

Mateusz Gawin

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Kariera w finansach

Analizy

Firmy pożyczkowe

Ludzie

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Poradniki

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

W oczekiwaniu na posiedzenie Fed oraz Banku Japonii

2016-09-20, 11:49

W minionym tygodniu poznaliśmy ciąg dalszy danych makroekonomicznych ze świata. Jednak to, na co oczy inwestorów były skierowane w największym stopniu, to wszelkie sygnały o podwyżkach stóp procentowych w USA, jeszcze we wrześniu. Chodziło oczywiście o to, żeby taka ewentualność była jak najmniej prawdopodobna, i tak też się stało. Złe dane z USA poprawiły nastroje inwestorów giełdowych. Nie dało się jednak ukryć, że na rynkach panowała podwyższona zmienność, która oby nie była symptomem zmiany trendu, tak jak to często bywa.

 

Rynkom w USA, a także globalnym, pomogły wypowiedzi reprezentantów FED. Dennis Lockhart, szef FED z Atlanty, zakomunikował, że obecny stan gospodarki wymaga "poważnej dyskusji" nad tym, czy za tydzień podnosić stopy. Także członkini zarządu FED - Lael Brainard - brzmiała gołębio mówiąc, że potrzebna jest ostrożność przy podnoszeniu stop, gdyż proces ten wiąże się z ryzykami. Dzięki temu we wtorkowy poranek rynkowa wycena wrześniowej podwyżki stóp wynosiła 22%. Podczas gdy po jastrzębim, piątkowym komentarzu Erica Rosengrena, szefa oddziału FED w Bostonie, wynosiła ona tymczasowo 38%. Wystąpienie Brainard było o tyle ważne, że należy ona do bliskich sojuszników Yellen. Ponadto było to ostatnie oficjalne wystąpienie członka FED przed wrześniową decyzją dotyczącą stóp procentowych.

 

Od tego momentu rynek dostosowuje swoje oczekiwania na podwyżkę w USA wyłącznie na podstawie danych makroekonomicznych. Pierwsze odczyty o sierpniowej sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej już za nami. Sprzedaż spadła o 0,3% m/m (oczekiwano 0,0%), a produkcja zmalała o 0,4% m/m (oczekiwano spadku o 0,3%). Wykorzystanie potencjału przemysłowego wyniosło 75,5 pkt. (oczekiwano 75,7 pkt.). Graczom na rynku akcji te dane przypadły do gustu. Jednak już inflacja okazała się lepsza od oczekiwań. Inflacja bazowa, która jest lepszą miarą procesów inflacyjnych w gospodarce wzrosła w sierpniu do 2.3% r/r z 2.2% r/r miesiąc wcześniej, a CPI do 1.1% r/r z 0.8% r/r w lipcu. Na tej podstawie szanse FED-u na najbliższe zaostrzenie polityki monetarnej są raczej niewielkie, jednak takiego scenariusza nie można całkowicie wykluczyć. Czekają nas więc jeszcze odczyty danych z rynku nieruchomości. Abstrahując - oby tylko zamartwiając się o podwyżki stóp, giełdowi gracze nie zaczęli martwić się wkrótce o pogrążenie się USA w recesji.

 

Co prawda, decyzja dotycząca wysokości stóp procentowych podejmowana jest poprzez głosowanie, jednak trzeba pamiętać, że w takich przypadkach komitet woli być jednogłośny. Mimo wszystko, widać po rynkach niepewność w odniesieniu do globalnego krajobrazu polityki monetarnej i nie wygląda, żeby się poprawiło do 21 września. Ewentualna podwyżka, skończyłaby się z pewnością istotną przeceną rynków akcji i surowców wycenianych w dolarze (np. ropy i złota), bo po piątkowych wydarzeniach nie widać było, żeby rynki były gotowe na normalizację polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych. Dla inwestorów
"gra w dane gospodarcze" jest zatem warta świeczki.

 

Ceny ropy prawdopodobnie w dół


Na tle publikowanych w zeszłym tygodniu danych warto zwrócić uwagę na rynek ropy. W ubiegły wtorek poznaliśmy bowiem kolejne dane na temat zmiany zapasów w Stanach Zjednoczonych. Po rekordowym spadku zapasów z wcześniejszego tygodnia, tym razem zapasy wzrosły o 1,4 mln baryłek, co wpłynęło negatywnie na notowania surowca. Wygląda również na to, że inwestorzy stracili nadzieję na jakiekolwiek korzystne rozstrzygnięcie w kwestii porozumienia się eksporterów ropy. To powinno spychać jej wyceny w dół w najbliższym czasie.

 

Akcje chińskie ciekawym pomysłem na inwestycję


W minionym tygodniu poznaliśmy również dane o aktywności gospodarczej z Chin. Dane te były z lepszymi od prognoz odczytami sierpniowej produkcji przemysłowej (6,3% r/r wobec prognozy 6,1% r/r), sprzedaży detalicznej (10,6% r/r wobec prognozy 10,3% r/r) i Inwestycjami w aglomeracjach miejskich (8,1% r/r wobec prognozy 8,0% r/r). Napływające dane z Państwa Środka, od jakiegoś czasu pozwalają z większym optymizmem patrzeć na akcje chińskie, które aktualnie wydają się być dobrym pomysłem na inwestycję. Dla rynków wschodzących ważnym jest, aby dane te były przynajmniej neutralne. Z krajów azjatyckich warto również wspomnieć o danych z Japonii jako, że jest ona trzecią największą krajową gospodarką świata, zaraz po USA i Chinach W lipcu, w ujęciu rok do roku, spadła produkcja przemysłowa do -4,2% wobec prognozy -3,8% r/r. Liczymy jednak, że Japonia jako gospodarka cykliczna, skorzysta jeszcze z ożywienia produkcji przemysłowej na świecie i kondycja tamtejszych aktywów akcyjnych ulegnie poprawie.

 

Obawy o kształt koniunktury w Polsce w dalszej części roku


W przypadku Polski, na pierwszy plan wysuwa się finalny odczyt sierpniowej inflacji. Stało się tak, jak oczekiwał rynek. Szukał on potwierdzenia wstępnego odczytu z końca sierpnia, czyli delikatnego wzrostu z -0,9% do -0,8% w stosunku z sierpniem roku poprzedniego. Dane te były więc neutralne. Czekamy więc na dalsze informacje makro, które pozwolą ocenić poziom koniunktury w III kw. Biorąc pod uwagę całokształt ostatnich danych, mogą się pojawić pewne obawy o kształt koniunktury w dalszej części roku. Z kolei, jeśli popatrzymy na GPW, to wyceny niektórych naszych małych i średnich spółek po wakacyjnej mini-hossie są już chyba zbyt duże. Na warszawskiej giełdzie, w segmencie mWIG40 widać więc pewną niepewność, która w najbliższym czasie powinna spowodować trend co najwyżej boczny.

 

Rynki mniej reagują na dane z Eurolandu


Na koniec warto zwrócić uwagę na dane z Europy. Spójrzmy na dane z Wielkiej Brytanii. Stopa bezrobocia wyniosła zgodnie z prognozą 4,9%. W sierpniu, wyraźnie zwiększyła się natomiast liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych - do 2,4 tys. wobec prognozy 1,8 tys. Może to oznaczać brak zwiększania zatrudnienia ze strony brytyjskich przedsiębiorstw w postreferendalnym szoku. W ujęciu rocznym, inflacja konsumencka CPI oraz producencka PPI była nieco niższa od oczekiwań wynosząc odpowiednio - 0,6% oraz 0,8%. Z kolei w niemieckim raporcie ZEW zobaczyliśmy niewielki wzrost oceny perspektywy (o 0,5 pkt.,czyli o 2 pkt. niższy od oczekiwań). Z kolei inflacja konsumencka w Niemczech, Hszpanii, Francji, Słowacji, Szwecji była albo zgodna z oczekiwaniami, albo prawie zgodna. Jednak od kilku miesięcy, rynki coraz mniej reagują na publikacje z Eurolandu i tak też stało się tym razem.

 

Najwięcej emocji będą budzić przyszłotygodniowe posiedzenia Banku Japonii oraz FED. Więcej o nich w naszych kolejnych komentarzach. Jeśli w tą środę Bank Japonii zdecydowałby się na kolejne poluzowanie polityki monetarnej, obniżając do jeszcze bardziej ujemnych poziomów stopy procentowe, a FED zasygnalizował większe szanse na podwyżki stóp przed końcem roku, otworzyłoby to drogę do wzrostu dolara. Taki scenariusz byłby niekorzystny dla globalnych akcji oraz surowców wycenianych w walucie z USA, jednak nie krytyczny.



Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 38 tys. odbiorców!