Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Dokąd zaprowadzić nas mogą wysokie stopy?

2010-11-23, 07:13

We wtorek Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję o wysokości stóp procentowych. Pierwszy raz oczekiwania związane z tą decyzją nie są jednoznaczne. Z jednej strony pozostawienie stóp procentowych na niezmienionym niskim poziomie stymulować będzie dalsze wzrost gospodarczy. Z drugiej strony coraz wyraźniej zarysowuje się ryzyko inflacji.

Wybór przed jakim staje Rada nie jest prosty. Mimo że Polska uniknęła kryzysu, w takiej skali w jakiej odczuły to inne państwa regionu, to dziś uzależniona jest od kontrolowania deficytu budżetowego oraz liczenia na stabilną sytuację na rynkach finansowych. Wobec tego decyzje związane z polityką monetarną znów znajdują się w centrum uwagi.

 

Zacieśnianie polityki monetarnej prędzej czy później będzie koniecznością. Jednak ze względu na wyjątkowe otoczenie makroekonomiczne w którym się znajdujemy powinno zostać gruntownie zaplanowane. Sztuką będzie takie chronienie waluty przed inflacją, które nie odbije się na wzroście gospodarczym, a pośrednio na wycenie aktywów na rynkach finansowych.

 

Obserwując z kolei sytuację na rynkach międzynarodowych trudno zgodzić się z radą jak najszybszego znacznego podnoszenia stóp procentowych. Gospodarczy partnerzy Polski utrzymują stopy na rekordowo niskich poziomach i nie spieszą się z ich podnoszeniem. Co więcej, również na inne sposoby starają się dewaluować swoje waluty, aby zwiększyć atrakcyjność rodzimej produkcji.

 

Zbyt szybkie wyjście Polski przed szereg, mogłoby mieć negatywne skutki i to nie za kilka lat, ale już teraz. Zwłaszcza wobec balansowania na granicy konstytucyjnego progu zadłużenia. Schładzanie gospodarki w obawie przed przegrzaniem w przyszłości spowodowałoby już dziś obniżenie wpływów do budżetu, co mogłoby zagrozić jego chwiejnej równowadze.

 

Słabszy eksport, mniejsza akcja kredytowa i ogromny dług publiczny – takie sygnały wysłane na zewnątrz zostałyby zinterpretowane negatywnie, co podniosłoby cenę naszego długu. Droższa obsługa długu to większe zadłużenie. Większe zadłużenie to większe potrzeby budżetowe i podatki dławiące ożywienie gospodarcze. Koło się zamyka.

 

Przedwczesne wejście w cykl podnoszenia stóp procentowych w obawie przed ekspansją akcji kredytowej, którą przez ostatnie dwa lata starano się stymulować, może być krokiem w przepaść. Warto się poważnie zastanowić, czy stać nas na takie ryzyko. Aby nie podążyć śladami Grecji, należy baczyć, gdzie stawiamy nasze stopy.


autor: Jarosław Ryba

źródło: PR News







Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!