Narzędzia finansowe

Hydepark

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Klienci mogą zyskać na kupnie BZ WBK

2010-09-01, 08:06

Jeśli dojdzie do kupna Banku Zachodniego WBK przez giganta PKO BP, polski sektor bankowy ulegnie dużej zmianie. Odczują to również klienci obu banków. Analizując obecne oferty banków i ich zmiany z ostatnich miesięcy, wiele wskazuje na optymistyczny scenariusz po przejęciu. A klienci banków mogą zyskać na transakcji. 

Dobiega końca etap negocjacji i spekulacji na temat nowego właściciela Banku Zachodniego WBK. Zaczął się z kolei okres rozważań, co mogą zyskać, a co stracić sami klienci banków. Bardzo prawdopodobny scenariusz przejęcia BZ WBK przez PKO BP to niewątpliwie istotna zmiana w polskim sektorze bankowym, która może jednak przynieść klientom banków korzyści. Przy okazji każdej fuzji istotnym zagrożeniem są masowe odejścia klientów. Historia polskiej bankowości pokazała jednak, ze nasze przyzwyczajenia są znacznie silniejsze od deklaracji. Fuzja Pekao i BPH, którą można uznać za znacznie trudniejszą od zbliżającego się zakupu BZ WBK, po pierwszych kłopotach nie spowodowała masowych migracji klientów. Dziś warunki są już inne, połączony bank ma szansę umocnić się jako lider sektora, a zarazem usprawnić i unowocześnić swoje produkty oraz usługi. Strategia PKO BP realizowana w ostatnich miesiącach pod tym względem również napawa optymizmem. Wzmocnienie zasobami BZ WBK w postaci doświadczenia w segmentacji klientów i zastrzyku wykwalifikowanych pracowników może spowodować, że PKO BP zdeklasuje konkurencję na długie lata. Po fuzji polski sektor bankowy i jego klienci mogą być świadkami wielkiej przemiany PKO BP. Pada pytanie, co zyskają w takim razie użytkownicy? Mówimy tu o ponad 7 mln klientów polskiego giganta i ponad 1,7 mln samych posiadaczy kont w Banku Zachodnim WBK. 

Kolosy na glinianych nogach 

Rozważany inny wariant, z nowym zagranicznym właścicielem może okazać się znacznie bardziej odczuwalny dla klientów BZ WBK, niż kupno przez lidera polskiego sektora bankowego. Zakładając, że w tej chwili liczą się w negocjacjach francuski BNP Paribas Fortis oraz hiszpański Santander, mamy do wyboru bank korzystający z pomocy państwa w czasie kryzysu lub potężną instytucję z kraju, który nie schodzi z ust wszystkich analityków na świecie z powodu spekulacji o fatalnej sytuacji gospodarczej. Chociaż mówimy o finansowych potęgach, to jednak druga fala kryzysu lub zawirowania w rodzimym sektorze bankowym niewątpliwe mogłoby odbić się na biznesach zagranicznych tych banków. Zakładając taki ewentualny negatywny scenariusz, każde zamrożenie akcji kredytowej lub zwiększenie cen usług może dotyczyć także klientów w Polsce. Widać więc, że odpływ klientów mógłby być możliwy także w sytuacji przejęcia BZ WBK przez zagraniczny bank. 

Warto dodać, że w obliczu światowego kryzysu finansowego, polski sektor bankowy był jednym z najstabilniejszych na świecie. Można sugerować się wynikami stress-testów, które PKO BP postawiły w ścisłej czołówce europejskich banków pod względem stabilności w „bankowych warunkach ekstremalnych”. Narodowy Bank Polski również przeprowadzał swoje testy, których wyniki mogą uspokoić wszystkich wątpiących w siłę polskiego sektora bankowego. Oba przykłady to jednak teoria i symulacje komputerowe przy określonych parametrach. Najlepszym dowodem na stabilność polskiego sektora bankowego na tle Europy jest historia. Kryzys finansowy ostatnich lat zmusił wiele światowych gigantów do pobierania rządowej pomocy finansowej. W Polsce taka sytuacja nie miała miejsca, a PKO BP będący liderem rynku nie ograniczał akcji kredytowej, podczas gdy banki z zagranicznymi właścicielami skutecznie zakręcały kurek z kredytami hipotecznymi. Nawet zakładając drugą falę kryzysu, klienci uważanego za stabilny BZ WBK, który miałby za plecami polskiego właściciela z tak potężnym zapleczem finansowym, nie odczuliby żadnej zmiany. 

Sondaże a rzeczywistość 

Przed wprowadzeniem zalecenia Związku Banków Polskich o ułatwieniach w przenoszeniu kont, instytut badania opinii Homo Homini sprawdził na zlecenie portalu AlertFinansowy.pl, czy Polacy są zadowoleni ze swoich banków i nie myślą o ich zmianie. Wyniki pokazały, że większość klientów jest usatysfakcjonowana z usług, jednak prawie połowa badanych byłaby skłonna zmienić bank, jeśli nowe warunki cenowe będą atrakcyjniejsze. Badanie wykazało także, że 20 proc. klientów nie jest zadowolona z usług, jakie oferuje im bank. Taki wynik podgrzał w bankach atmosferę rywalizacji w sektorze kont. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Z deklaracji, które niemal siały panikę w sektorze bankowym, na faktyczną zmianę rachunku zdecydowała się jedynie „garstka” klientów. 

Rekomendacja sama w sobie przyczyniła się do zaostrzenia rywalizacji pomiędzy bankami na polu reklamy i promocji. Sama procedura przenoszenia rachunku była znana i stosowana przez wiele banków od lat. Zamieszanie wywołane zaleceniem i szereg spekulacji o ułatwieniu formalności przy zmianie banku stworzyły atmosferę powszechnego wyczekiwania na możliwość przejścia do nowej instytucji finansowej. Pierwszy miesiąc po wejściu w życie przepisów zaowocował wojną na konta i realnym przejściem kilku tysięcy klientów. W skali całego sektora ta liczba wydaje się śmieszna, jeśli zestawić ją z wcześniejszym sondażem. W pierwszym półroczu 2010 roku przybyło w Polsce 730 tys. rachunków, z czego wynikiem 124 tys. może pochwalić się sam BZ WBK. Jeśli według sondaży, co piąty klient całego sektora był niezadowolony i skłonny zmienić bank, a realnie zdecydowało się kilka tysięcy osób, to jak można poważnie traktować zapowiedź odejścia 5 proc. klientów z banku, z którego są przecież zadowoleni? Tymczasem w ostatnich miesiącach BZ WBK przybyło około 124 tys. nowych użytkowników, z czego większość przychodziła do banku ze świadomością, że w niedługim czasie nie będzie on już własnością banku irlandzkiego. 

Hipoteza wyższych cen 

Konta PKO BP rywalizowały o klientów silną siecią bankomatów i ogromną ilością oddziałów. Bank nie musiał celować w klientów internetowych wprowadzając darmowe rachunki. Inteligo to już inna kwestia, bo profil klienta direct nie daje dużych możliwości walki cenowej, ma być po prostu najtaniej. Internetowy klient nie zapłaci kilku złotych za rachunek, z którego prawie wszystkie operacje zawężają się do bankowości elektronicznej. Bank Zachodni WBK ma szeroką paletę produktów, które są dosyć atrakcyjne cenowo. Tu właśnie rodzi się obawa. Klienci boją się zawsze jednego – wyższych cen. Niektórym nasuwa się myśl o nałożeniu opłat po dojściu do transakcji. Takie myślenie może być mylne z prostego powodu. PKO BP powinno zdawać sobie sprawę, że zmiana polityki cenowej może grozić odpływem klientów. To będzie więc najlepszy powód do tego, że nic się zmieni dla klienta detalicznego lub dokonana zostanie odpowiednia segmentacja produktów. Klienci, którzy dostaną korzystną propozycję, nie odejdą z banku. Szansa jest kusząca i powinna być zrealizowana, bo PKO BP z kolei zmienia się tym sposobem w absolutnego lidera i wraz z BZ WBK kupuje ponad półtora miliona zadowolonych klientów. Scenariusz bardzo optymistyczny dla PKO BP i jak najbardziej możliwy. 

Nadzieja w Inteligo 

W dalszej perspektywie powinniśmy przyjrzeć się posunięciom PKO BP dokonanym na platformie Inteligo. Zmiana szaty graficznej i wprowadzone nowości w systemie bankowości elektronicznej potwierdzają, że gigant finansowy pokroju PKO BP nie musi być siermiężną, nienowoczesną instytucją. Faktem jest, że lepiej testować nowe rozwiązania na klientach korzystających z tych rachunków, niż na klasycznych kontach. Platforma Inteligo wydaje się być pomijana w analizach strategii po transakcji, jednak sam fakt modernizacji tego konta może być kluczowy. PKO BP zasilony nowymi rozwiązaniami technologicznymi może jeszcze usprawnić Inteligo, które po raz pierwszy od kilku lat rozpoczęło swoją drogę ku innowacyjności. Patrząc na dynamiczny rozwój BZ WBK w ostatnich latach, przeniesienie tej dynamiki na PKO BP i platformę Inteligo byłoby ciekawym ruchem. 

Porównując rachunki Inteligo z ofertą Banku Zachodniego WBK, w przypadku tego pierwszego widzimy w ostatnich miesiącach duży postęp. Karty zbliżeniowe, kredytgotówkowy online oraz możliwość sprawdzenia obrazu swojej historii kredytowej w BIK-u to tylko część innowacji, jakie pojawiły się w 2010 roku. Jeśli przypadnie to do gustu klientom internetowym, a liczba klientów faktycznie sięgnie miliona, to najprawdopodobniej rozwiązania techniczne zostaną przeniesione na klientów klasycznych rachunków w PKO BP, które zapowiada włączenie się do walki o klienta już jesienią. Imponująco mogą wyglądać statystyki klientów internetowych, jeśli dodamy posiadaczy rachunków z obydwu banków. Tym sposobem PKO BP kojarzony z oddziałami i klasycznymi usługami, zdeklasuje konkurencję również w segmencie klientów internetowych. 

Transfer pracowników

Ciekawym aspektem, często pomijanym, jest kwestia zasobów ludzkich. Fuzja Pekao SA z BPH pokazała, że odpływ pracowników do konkurencji w wyniku takiej transakcji może wywołać solidne zamieszanie w całym sektorze bankowym. Możemy jedynie przewidywać, kto się wzmocni. Pracownicy Banku Zachodniego WBK mogą mieć duży dylemat. Z jednej strony byliby silnym zastrzykiem kadrowym dla giganta, który może przecież zaproponować lepsze warunki. Zmiana może być także w PKO BP, które może odświeżyć zasoby ludzkie. Ci zatrudnieni, którzy po transakcji nie zechcą pracować w żadnej z wymienionych instytucji, będą niczym piłkarze w okienku transferowym. Mogą zatem wzmocnić się jeszcze inne banki, które zechcą kupić kilku wartościowych fachowców. 

Bank Zachodni WBK pokazał w ostatnich latach, że marketing i relacje z klientem są jego bardzo mocną stroną. Internetowa platforma z pomysłami, w której użytkownicy usług bankowych sami proponowali jak ulepszyć ich bank. Dialog z klientem, który jest dużym atutem w budowaniu bazy stałych i lojalnych klientów był prowadzony w BZ WBK znakomicie. Jeśli do tego dołoży się dział reklamy, który wpadł na pomysł sprowadzania zagranicznych gwiazd, to PKO BP będzie miał o co powalczyć. Warunki finansowe lidera w sektorze wzmocnione o kadrę tworzącą jeden z najdynamiczniej rozwijających się banków może zaowocować niekwestionowaną przewagą grupy PKO BP w długoterminowej perspektywie. Z takim zestawem fachowców będzie można usprawniać nie tylko ofertę produktową, czy też obszar IT, ale i tworzyć całe segmenty, np. bankowość prywatną. 

Cud Depardieu

Swego rodzaju fenomenem były strategie reklamowe Banku Zachodniego WBK, chociaż do ostatniej można mieć pewne zastrzeżenia. Spektakularna zbiórka depozytów na lokacie, którą reklamował Danny De Vito pokazała, że dla polskiego klienta większe znaczenie może mieć opakowanie, a dopiero później zawartość. Ówczesna lokata opakowana w konkurs nie należała w żadnym wypadku do czołówki ofert depozytowych, a ustanowiła imponującą sumę depozytów w historii polskiej bankowości. Bank Zachodni WBK zebrał ponad 4 miliardy złotych z depozytów, co stanowiło drugi wynik w historii. Więcej udało się tylko zebrać kiedyś właśnie... PKO BP. Lokata z przeciętnym oprocentowaniem od 4,5 do 5,5 proc. w środku wojny na lokaty świadczy o tym, ze kadra BZ WBK wiedziała jak trafić do klienta dzięki rewelacyjnej kampanii. 

Prowadzona w bieżącym roku promocja kont zaowocowała liczbą 124 tys. nowych rachunków. Niewątpliwie część klientów przyszła tylko po reklamowane 100 zł, a bank wydał na akcję ponad 6 mln zł, ale koszty łączne nie były do efektu najważniejsze. Gerard Depardieu swoją charyzmą i pomysłową reklamą zaprosił konsumentów po 100 zł do banku i na skutki kampanii nie trzeba było długo czekać. Znając polskie przywiązanie do wybranego banku, większość z tych klientów nie zlikwiduje rachunku po okresie promocyjnym. Dodatkowo taki wzrost liczby użytkowników uświadamia pozytywny stosunek Polaków do przejęcia banku przez polskiego właściciela. Już w kwietniu Prezes Morawiecki zapowiadał, że niezależnie od nowego właściciela, bank chce się nadal dynamicznie rozwijać i klienci nie odczują skutków transakcji. 1,7 mln konsumentów trzyma go za słowo. 


autor: Tomasz Jaroszek

źródło: PR News







  • Komentarze (11)
Dziwię się, że PR News decyduje się na publikację tak nieuczciwych i stronniczo napisanych tekstów. Generalnie tekst się sprowadza do straszenia enigmatycznymi obcymi i przekonywania, że klienci zyskają na przejęciu przez PKO BP, bo... i tak nie odejdą. Trochę się to kupy nie trzyma. Do tego autor pomija 2 istotne kwestie:

1. poziom płac, który jest w BZ WBK znacznie wyższy niż w PKO BP, co powoduje, że połączony bank nie zyska kadrowo, bo większość dobrych ludzi z BZ WBK odejdzie wiedząc, że perspektywa finansowa przed nimi marna (PKO BP nie podniesie wszystkim płac, bo go na to nie stać, siłą rzeczy z czasem płace będą musiały się wyrównać, co będzie oznaczało brak podwyżek dla WBK-owców przez wiele lat albo wręcz obniżki).

2. PKO BP jest najpowszechniej znanym bankiem w Polsce, jeśli więc ktoś zakładał konto w BZ WBK to nie dlatego, że w PKO BP nie mógł albo że o nim nie wiedział, tylko dlatego, że tam NIE CHCIAŁ. Co nie jest zresztą dziwne zważywszy, że PKO BP jest ciągle bankiem państwowym, rządzonym przez polityków i mającym bardzo niski poziom obsługi klienta.

Ja osobiście mam kilka produktów, osobistych i firmowych, w BZ WBK i pierwsza rzecz jaką zrobię, jeśli potwierdzi się info o renacjonalizacji, to natychmiast zamknę je wszystkie i przeniosę się gdzie indziej. Szkoda, bo przez 15 lat się przyzwyczaiłem dotego banku i byłem faktycznie zadowolony. Ale w PKO BP być nie chcę.

Zresztą mam bliski przykład w rodzinie - moi rodzice mieli konto w BPH. To co przechodzili przy przejęciu przez Pekao, to się w głowie nie mieści! Ja za takie coś dziękuję.
MJK - Wrzesień 1, 2010, 13:40
#1
Po przeczytaniu artykułu nie sposób odnieść się do całej masy nielogicznych fragmentów.

1.mamy do wyboru bank korzystający z pomocy państwa w czasie kryzysu /korzystał jedynie przez kilka miesięcy, pomoc spłacił w 100%, dotychczasowy właściciel BZWBK jest maksymalnie zadłużony i nie jest w stanie spłacić rządowej pomocy/

2.lub potężną instytucję z kraju, który nie schodzi z ust wszystkich analityków na świecie z powodu spekulacji o fatalnej sytuacji gospodarczej /jak Irlandia/.

3.fala kryzysu lub zawirowania w rodzimym sektorze bankowym niewątpliwe mogłoby odbić się na biznesach zagranicznych tych banków /jakoś kryzys AIB i fatalna sytuacja Irlandii nie odbiła się na rodzimym biznesie/

4.Warto dodać, że w obliczu światowego kryzysu finansowego, polski sektor bankowy był jednym z najstabilniejszych na świecie /prawda, w tym również BZWBK i inne banki mające zagranicznych właścicieli/

5.banki z zagranicznymi właścicielami skutecznie zakręcały kurek z kredytami hipotecznymi./a autor artykułu słyszał kiedyś o rekomendacjach KNF?/

StaH - Wrzesień 1, 2010, 20:16
#2
6.Niektórym nasuwa się myśl o nałożeniu opłat po dojściu do transakcji. Takie myślenie może być mylne z prostego powodu. PKO BP powinno zdawać sobie sprawę, że zmiana polityki cenowej może grozić odpływem klientów. To będzie więc najlepszy powód do tego, że nic się zmieni dla klienta detalicznego lub dokonana zostanie odpowiednia segmentacja produktów. Klienci, którzy dostaną korzystną propozycję, nie odejdą z banku /ale chwilę wcześniej pisze Pan,że/ Jeśli według sondaży, co piąty klient całego sektora był niezadowolony i skłonny zmienić bank, a realnie zdecydowało się kilka tysięcy osób, to jak można poważnie traktować zapowiedź odejścia 5 proc. klientów z banku, z którego są przecież zadowoleni? / No to jak, będzie się PKO przejmować czy nie? Mogą klienci odpłynąć czy jednak nie? Poza tym każde tego typu myślenie może się okazać mylne ale równie dobrze może się okazać właściwe – skąd u p. Redaktora wiedza z czego PKO zdaje sobie sprawę i jaką ma ewentualną wizję połączonego banku? To na razie tylko gdybanie/

7.Transfer pracowników /tak, szacunkowe wyliczenia wskazują, ze po połączeniu PKO z BZWBK pracę straci 4.500- 5.000 osób, dlaczego w takiej sytuacji PKO miałby proponować lepsze warunki? /

8.Mogą zatem wzmocnić się jeszcze inne banki, które zechcą kupić kilku wartościowych fachowców. /tak, to na pewno wyjdzie in plus klientom PKO i BZWBK, poza tym rynek nie czeka na ponad 4tys pracowników/

9.Prowadzona w bieżącym roku promocja kont zaowocowała liczbą 124 tys. nowych rachunków. Dodatkowo taki wzrost liczby użytkowników uświadamia pozytywny stosunek Polaków do przejęcia banku przez polskiego właściciela. /no tego rozumowania to się już wyjaśnić nie da... zakładając konto w banku, którego właścicielem jest bank irlandzki, i który zostanie niedługo komuś sprzedany (a nie był to jeszcze czas tylko 3 liczących się oferentów) potwierdzamy, że jesteśmy pozytywnie nastawieni do kupna BZWBK przez PKO, ciekawe/

Po przeczytaniu tego tekstu nasuwa się tylko jedno pytanie – na czyje zamówienie został on napisany? Władz PKO BP czy naszego, lobbującego za tym niekorzystnym rozwiązaniem, rządu?
StaH - Wrzesień 1, 2010, 20:16
#3
ja się niestety obawiam, że tekst powtarza brednie pojawiające się na rynku. a autor tekstu (nie mylić z dziennikarzem) wpasowuje się w ten ton. zachowania stadne się kłaniają...

JEDYNĄ rzeczą, która w ostatecznym rachunku służy klientom jest KONKURENCJA. a ta spadnie, mniej po przejęciu przez liliputów, a kolosalnie po przejęciu i tak już panującego nad 1/3 rynku PKO....
mnietek - Wrzesień 1, 2010, 22:28
#4
A ja się myślę, ze z perspektywy klienta i tak lepszy jest opisany wariant niż bank zagraniczny z tych dwóch, o których się spekuluje. Faktycznie PKO BP będzie kolosem z 1/3 rynku, ale jako klient zyskuje się potężne zaplecze finansowe (PKO faktycznie udziela kredytów, a nie tylko reklamuje się, że tak robi)

Faktycznie rzesza pracowników będzie musiała być zwolniona, ale takie jest prawo rynku i ci pracownicy będą w tym opisanym okienku transferowym dla pozyskania do innych banków. Zawsze kiedy jest fuzja, są zwolnienia.

Chyba każdy dziennikarz i analityk już o tym pisał i opinia jak każda inna, tym razem na rzecz korzyści dla klienta i PKO BP. Były takie, które mówiły na plus dla innych rozwiązań. I tak czas pokaże, bo dobrze zrobiona fuzja to wielka sztuka i trzeba poczekać kilka mięsięcy żeby ocenić wysiłki banku. Może być jednym słowem wielka lipa gdy dojdzie do konkretów.

bzklient - Wrzesień 1, 2010, 22:48
#5
akurat od narzekających komentatorów nic nie zależy. Nie róbmy niepotrzebnej moralnej paniki. Nic jeszcze nie jest przesądzone. Jeżeli ekipa z BZ WBK zostanie, to szansa, że rzeczywiscie klienci na tym zyskają. Prezes Morawiecki już jest zahartowany w kontaktach z większym biznesowym partnero-zwierzchnikiem, w końcu Irlandia to też nie były pieszczoty. A jeżeli rzeczywiście zwolnią tę ekipę innowatorów, to wtedy zagłosujemy portfelami. Proste.
Quajet - Wrzesień 2, 2010, 00:24
#6
Chłopak wyłuszczył potencjalne *dobre* strony fuzji, to od razu kupiony musi być? To za Balcerowiczem pewnie stoją Hiszpanie...

Jakby Macierzyński, stary Macierzyński sprzed ucieczki do Kolosa napisał coś takiego, to też by było, że go kupiło PKO BP? (pomijając fakt, że faktycznie kupiło).

Jak sobie przypomnę te wszystkie "Macierzyński kupiony przez Aliora!!!" i spojrzę na poziom narzekania teraz, widzę to samo - psiakrew, to nasz polski sport narodowy, takie szukanie dziury w całym?
@StaH - Wrzesień 2, 2010, 17:02
#7
zacytuję jeszcze raz sam siebie:

"JEDYNĄ rzeczą, która w ostatecznym rachunku służy klientom jest KONKURENCJA. a ta spadnie, mniej po przejęciu przez liliputów, a kolosalnie po przejęciu i tak już panującego nad 1/3 rynku PKO...."
mnietek - Wrzesień 2, 2010, 22:02
#8
Hej, czasami pojawiają sie w komentarzach sugestie, iż docelowo rząd się przymierza do prywatyzacji połączonych banków. To możliwe, są jakieś kotrolowane przecieki z Wiejskiej? BZ WBK + PKO BP = potęga w UE. :-) To może być niezły ruch, na pewno lepszy niż oddawanie banku pod kontrolę krajów przeżywających kryzys.
Myśl - Wrzesień 3, 2010, 00:11
#9
Ale problemem jest - jak przyznają doradcy premiera - brak pomysłu na poprowadzenie prywatyzacji tak, żeby właśnie PKO nie trafiło w łapska zagraniczne (czyli to, przed czym chcą "bronić" BZ WBK). Spójrzmy prawdzie w oczy, solidnego kapitału większościowego w kraju na to by nie było.
@Myśl - Wrzesień 3, 2010, 07:58
#10
"Bank Zachodni WBK zebrał ponad 4 miliardy złotych z depozytów, co stanowiło drugi wynik w historii"

A czy ktoś zastanowił się, ile w tej kwocie było NOWYCH DEPOZYTÓW,a ile odnowionych?
advi - Wrzesień 4, 2010, 06:44
#11

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!