Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Krótka historia TFI

2010-08-30, 16:04

Właśnie mija 18 lat od uruchomienia pierwszego funduszu inwestycyjnego w Polsce. Był nim fundusz (wtedy powierniczy) zrównoważony Pioneer 1. Powstał w 1992 r., a więc bardzo wcześnie jak na polskie realia. Dopiero w trzy lata później uruchomiono Pioneer 2 inwestujący w papiery dłużne. W tym samym 1995 r. ruszyło drugie towarzystwo funduszy powierniczych – Korona.

Rok 1998 przyniósł duże zmiany. Na rynku istniało już 41 różnych funduszy, a na mocy nowej ustawy uregulowana została ich działalność, wprowadzono nowe ich typy, a towarzystwa zmieniły nazwę na znaną do dziś TFI (towarzystwo funduszy inwestycyjnych).

 

Mimo to ta forma inwestowania i inwestowanie samo w sobie, w trudnym otoczeniu polskiej gospodarki tamtych lat, nie było popularne. Aktywa towarzystw funduszy inwestycyjnych nie przekraczały wtedy zaledwie 2 mld zł. Sytuacja zmieniło się w 2000 r. kiedy aktywa osiągnęły wartość ponad 7 mld zł. Jednak dopiero późniejsze lata to systematyczny wzrost wartości inwestycji lokowanych przez Polaków w funduszach inwestycyjnych. Nasz apetyt na inwestowanie rósł wraz z poziomem giełdowych indeksów.

 

W 2005 r. rozpoczęła się moda na inwestycje kapitałowe i zarazem najważniejszy okres dla TFI do tej pory. W szczytowym momencie 2007 r. ich aktywa przekroczyły rekordowe do tej pory 140 mld zł. To kwota niemal równa łącznemu zadłużeniu Polaków z tytułu kredytów hipotecznych w tamtym czasie. Trzeba jednak pamiętać, że o ile zadłużenie to rosło w następnych latach, o tyle inwestycje Polaków topniały wraz z krachem na giełdzie.

 

Szczęśliwcy uciekli z rynku, a pozostali oglądali jak oszczędności, często ich życia, malały codziennie o kilka procent. Wydarzenia tamtego okresu na długo zapadną w pamięć wielu drobnym inwestorom. Sam znam osoby, które zainwestowały niemałe pieniądze w agresywne fundusze akcji niemal na szczycie giełdowej hossy, ponieważ zaufali sprzedawcom jednostek inwestycyjnych i folderom reklamowym. Wydaje się, że obecnie wielu Polaków ma uraz do giełdy, funduszy inwestycyjnych i sektora bankowego jako całości. Trudno im się dziwić ponieważ takie tendencje obserwujemy w każdym kraju dotkniętym Kryzysem.

 

Obecnie aktywa TFI wynoszą 100 mld zł, jednak w dużej części są to pieniądze zainwestowane jeszcze przed 2007 r. Upłynie jeszcze sporo czasu zanim Polacy znów przekonają się do idei kolektywnego inwestowania. Alternatywą są samodzielnie zarządzane rachunki maklerskie, które w dobie ostatnich prywatyzacji przeżywają renesans. Wielu inwestorów zrażonych nieudolnością zarządzających, którzy pobierają prowizję, a nie potrafią pokonać giełdowych indeksów, postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i wraz z PZU i Tauronem zadebiutowało na GPW.

 

Jednak w dalszym ciągu rola TFI jest bardzo ważna, ponieważ wachlarz możliwości, które dają jest coraz szerszy. Dzięki nim początkujący inwestor ma dostęp do rynków zagranicznych, surowcowych, papierów dłużnych i pieniężnych. Niebawem pojawią się ETF-y (pasywnie zarządzane fundusze odwzorowujące ruch indeksów). Ważne aby w przyszłości w parze z inwestowaniem szło racjonalne rozpoznanie momentu koniunktury w którym się znajdujemy i odpowiednie dopasowanie do ryzyka, jakie jest w stanie ponieść każdy inwestor indywidualnie.


autor: Jarosław Ryba

źródło: PR News







Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do ponad 29 tys. odbiorców!