Narzędzia finansowe

Hydepark

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Przegląd prasy

Nasz gość

Robert Krool

Marek Skała

Morgan Brown Group

Wojciech Bolanowski

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Rok ryzyka niewypłacalności państw

2010-02-09, 09:15

PIMCO (zarządca największego funduszu obligacyjnego na świecie) już jakiś czas temu twierdziło, że obecny rok będzie okresem wzmożonej czujności wobec ryzyka wypłacalności państw. Widać wyraźnie, że właśnie z tym typem ryzyka obecnie zmagają się światowe rynki.

Od kilku dni o niczym innym się nie mówi jak tylko o „syndromie” greckim, który rozprzestrzenił się na inne peryferyjne kraje strefy euro. Mohamed A. El-Erian, Głównego Dyrektor Inwestycyjny wspomnianego PIMCO, powiedział wczoraj, że Grecja będzie potrzebowała pomocy z zewnątrz by poradzić sobie z ogromnymi deficytami. Wydaje się, że nie do końca jest to prawda, ale rynki chcą zmusić Brukselę do działania i chcą usłyszeć przynajmniej zapewnianie, że państwa z problemami uzyskają pomoc.

 

Jak na razie rządzący z Unii Europejskiej nie poddają się presji rynkowej i na szczycie UE, który będzie miał miejsce w czwartek, nie planuje się podjęcia żadnych konkretnych decyzji w prawie choroby deficytowej. Warto pamiętać, że na dzień przed szczytem zaplanowany jest pierwszy protest w Grecji, który może jeszcze bardziej podgrzać atmosferę wokół i tak gorącego problemu.

 

Same rynki problem dobrze znają i wiele już zdyskontowały. Wczoraj liczno na odbicie po dwóch dniach silnych spadków z końca zeszłego tygodnia. Zaobserwowaliśmy je, ale w oczy rzucała się słabość kupujących. Na warszawskim parkiecie notowania co prawda rozpoczęły się znacznym wzrostem, ale jak to zwykle w takich sytuacjach bywa – sprzedający od razu przejęli kontrolę nad parkietem. Końcówka była nieco lepsza, ale na zamknięciu i tak dominował lekki kolor czerwony.

 

Za oceanem sesja przebiegała według innego schematu. To początek był lepszy by potem, w najważniejszym dla rynku czasie, doprowadzić do spadków. Ostatnie dwie godziny sprowadziły indeks S&P500 z poziomu neutralnego do spadku o prawie 1 proc. Czym można się pocieszać to fakt utrzymywania ciągłego dystansu do piątkowych dołków, co oznacza, że odbicie ma szansę na kontynuację. Nic jednak nie wskazuje na to, że spadki już dobiegły końca. Wydaje się, że po krótkim przystanku zniżki powrócą.


autor: Łukasz Bugaj

źródło: Xelion. Doradcy Finansowi

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do ponad 24 tys. odbiorców!