Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Bankowość czeka terapia odchudzająca

2012-01-24, 06:29

W zeszłym roku największe amerykańskie banki odnotowały wyraźny spadek przychodów. Ale to dopiero początek długofalowego procesu, za którym będą szły zwolnienia w branży finansowej i spadek znaczenia całego sektora.

Za nami publikacje raportów kwartalnych największych banków w Stanach Zjednoczonych. Z „wielkiej czwórki” zyskami rozczarował jedynie Citigroup, który zarobił o jedną piątą mniej od prognoz analityków. Bank of America, JP Morgan Chase oraz Wells Fargo zaprezentowały solidne (ten ostatni wręcz rekordowe) zyski, czego spodziewali się giełdowi eksperci i inwestorzy.

 

Jednakże zarówno inwestorzy jak i cała branża finansowa nie mogli być zadowoleni ze spadających obrotów. W czwartym kwartale Citigroup i JP Morgan zaskoczyły analityków silnym spadkiem przychodów. W całym 2011 roku JP Morgan, Citi, Wells Fargo i BofA odnotowały regres sprzedaży, wahający się od 4% do 17%.

 

Wybrane wyniki finansowe w czwartym kwartale 2011 roku (dane w mld USD).

 

Bank

Zysk netto

Zmiana zysku netto rdr

Przychody

Zmiana przychodów rdr

JP Morgan Chase

3,7

-23%

22,2

-16,9%

Bank of America

2,0

strata netto: 1,2

25,1

-13,5%

Citigroup

1,2

-7,7%

17,2

-7,0%

Wells Fargo

4,1

+20%

20,6

-4,1%

 

Źródło: Dział Analiz Bankier.pl na podstawie raportów kwartalnych spółek.

 

Banki sprzedają kredyty. Każdy wykreowany dług to przychody z opłat, prowizji i odsetek. W zeszłym kwartale najbardziej ucierpiała bankowość inwestycyjna, w ramach której bankierzy pośredniczyli przy sprzedaży i handlu obligacjami, akcjami i walutami. W przypadku Bank of America oraz JP Morgan spadek przychodów w tym segmencie sięgnął 30%. Podobnym regresem „pochwaliły” się też największe banki inwestycyjne z Wall Street: Goldman Sachs oraz Morgan Stanley.

 

Paradoks taniejącego kredytu


Mamy więc swoisty paradoks: mimo niemal zerowych stóp procentowych coraz mniej ludzi w Ameryce chce się zadłużać. Popyt spada, wymuszając obniżkę marż i cięcia etatów – zwłaszcza w bankowości inwestycyjnej. To element większej układanki i zmiany trendu zapoczątkowana w roku 2008. Zachód tonie w długach i nawet obniżenie ceny kredytu praktycznie do zera nie skłania do zwiększenia zadłużenia, które w przypadku amerykańskich konsumentów wciąż sięga niemal 100% PKB.

 

Finansiści mówią, że świat Zachodu się delewaruje. To znaczy, że konsumenci i przedsiębiorstwa (a od niedawna także europejskie rządy) zaczynają spłacać stare długi i nie chcą (bądź nie mogą) zaciągać nowych. To oznacza, że banki będą sprzedawać coraz mniej kredytów. Kurczyć się będą ich przychody oraz portfel aktywów. Sektor finansowy w USA i Europie Zachodniej będzie się zwijał zapewne do końca tej dekady, co będzie oznaczało spadek zapotrzebowania na usługi bankierów.

 

 

I bardzo dobrze. Na przełomie XX i XXI wieku sektor finansowy rozrósł się do monstrualnych rozmiarów, narzucając na realną gospodarkę swoisty „podatek bankowy”. Bo przecież przychody banków to koszty dla konsumentów i przedsiębiorstw ograniczające potencjał do produkowania i konsumowania realnych dóbr i usług. W przededniu wybuchu kryzysu sektor finansowy odpowiadał za 8% PKB Stanów Zjednoczonych, choć 30 lat wcześniej jego udział nie przekraczał 4%. Aż do roku 1982 w skład średniej przemysłowej Dow Jonesa (DJIA) nie wchodziła ani jedna korporacja finansowa, a latem 2007 było ich aż pięć (z 30).

 

Obecnie w skład DJIA wchodzą cztery spółki finansowe: American Express, Bank of America, JP Morgan i Travelers. W 2011 roku cztery największe amerykańskie banki wygenerowały ponad 350 miliardów dolarów przychodów, co stanowi 2,3% PKB Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem amerykański sektor bankowy czeka jeszcze wiele lat restrykcyjnej diety, która pozwoli mu wrócić do formy sprzed kryzysu.

 

Krzysztof  Kolany

źródło: PR News







  • Komentarze (3)
buhahahah i znów pracownicy polskiego Citi zaczną drżeć o swoje posadki - znów będzie straszenie zwolnieniami niepokornych, znów cięcia w systemach motywacyjnych i nacisk na pracownikow aby wciskali klientom więcej i więcej coraz droższych produktow, byle tylko mega plany sprzedażowe wyrobić!
witek - Styczeń 24, 2012, 09:45
#1
Nie podoba mi się to wcale...wszedłem w bankowość bo miała to być branża która się rozwija a tutaj wychodzi na to, że dupa zbita, zero podwyżek i jeszcze coraz cięższa praca i widmo zwolnienia. Jaka jest przyszłość sektora bankowego w Polsce wie ktoś? lepiej się wycofać może?
Szeregowie - Styczeń 24, 2012, 12:15
#2
nie rozumiem skad zdziwienie - kredyty trzeba przeciez kiedys splacic...... stad to delewarowanie. I akurat w bankach to wiedzieli od dawna. i to ze armia doradcow nie bedzie potrzebna.
q - Styczeń 25, 2012, 11:01
#3

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!