Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Wspaniałe wyniki OFE

2010-04-12, 06:30

Wiem, że leżącego nie wypada kopać. Wiem, że dwa z ostatnich trzech lat stały pod znakiem nieprzeciętnej bessy na GPW. Wiem, że zarządzanie cudzymi pieniędzmi nie jest sprawą łatwą, a przewidzenie rynkowych trendów bywa często niemożliwe. Ale to, co z naszymi pieniędzmi zrobili specjaliści z OFE, woła o pomstę do.....wiadomo kogo.

Według najnowszych danych Komisji Nadzoru Finansowego średnioważona stopa zwrotu Otwartych Funduszy Emerytalnych za ostatnie trzy lata wyniosła 2,9%. Najlepszy OFE zarobił 4,8% i nie dał rady pokonać inflacji, o pobiciu nawet przeciętnej lokaty bankowej nie wspominając. Zgodnie z prawem do tak skandalicznie niskich wyników PTE nawet nie musiały dopłacić, ponieważ ustawowy benchmark został wyznaczony na śmiesznym poziomie –1,099% (słownie: minus jeden i dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcznych procenta). Realna stopa zwrotu (po uwzględnieniu inflacji) wyniosła –7,3%.

 

OFE mają narzucone ustawowe limity, które w połączeniu z regulacjami dotyczącymi wymaganych stóp zwrotu dość skutecznie zawężają pole manewru zarządzającym. Udział akcji w portfelu nie może przekroczyć 40% i często bywa znacznie niższy. Bilans aktywów zgromadzonych w OFE w przeważającej mierze uzupełniają papiery dłużne emitowane przez Skarb Państwa. Dzięki temu możemy w uproszczony sposób prześledzić losy inwestowania „naszych” pieniędzy. Od końca marca 2007 roku do końca marca 2010 szeroki indeks warszawskiej giełdy – czyli WIG – obniżył się o 26%. Fundusze mogły dokupować akcje na/po spadkach, więc wynik na portfelu akcyjnym powinien być lepszy. A w żadnym wypadku nie powinien być gorszy niż owe –26%. W najgorszym przypadku straty przyniosło więc maksymalnie 40% portfela. Reszta – czyli obligacje skarbowe – powinna przynieść zyski. W omawianym okresie rentowność papierów 10-letnich wahała się od 5,5% do 6,3%, zaś dochodowość 2-latek sięgała od 4,8% do 6,9%. Nawet zakładając że fundusze kupowały obligacje skarbowe w bardzo niesprzyjających momentach (przy najniższych rentownościach), to w ciągu trzech lat z tytułu inwestycji w papiery 2-letnie powinny uzyskać stopę zwrotu na poziomie 15,8%. 10-latki powinny przynieść w sumie 17,4%. W związku z tym przyjmując następujący skład portfela modelowego OFE - 30% WIG-u, 30% obligacji dwuletnich i 40% dziesięcioletnich – trzyletnia stopa zwrotu powinna wynieść 3,9%. Tyle przynajmniej powinien zarobić inwestor, korzystający z bardzo topornej strategii „kup i trzymaj oraz reinwestuj odsetki”. Pomijamy tu motyw rozłożenia w czasie zakupów, co przy bessie na GPW i następującej po niej fali wzrostów zapewne jeszcze poprawiłoby uzyskane w ten sposób rezultaty. Przy czym koszty inwestycji dla drobnego inwestora byłyby minimalne: 0,5% prowizji od zakupionych akcji oraz koszt przelewu bankowego (50 groszy) przy każdym zakupie obligacji. To z pewnością o wiele mniej niż 0,54% opłaty „za zarządzanie” pobieranej przez OFE.

 

I tu dochodzimy do drugiej strony medalu. Bowiem wyniki samych Powszechnych Towarzystw Emerytalnych prezentują się wyśmienicie. W całym 2008 roku miały one 700 milionów złotych czystego zysku, zdzierając z przyszłych emerytów 1,9 miliarda złotych w postaci prowizji (do stycznia 2010 roku 7% od każdej miesięcznej wpłaty i 0,54% aktywów rocznej opłaty za zarządzanie). 1,2 mld złotych zasiliło kieszenie licznej armii akwizytorów oraz finansistów obracającymi pieniędzmi przekazywanymi przez ZUS na nasze rachunki w OFE. Wyniki za pierwsze półrocze ubiegłego roku wyglądają jeszcze lepiej: 385,7 mln złotych czystego zysku i blisko miliard złotych przychodów.

 

Wnioski z ostatnich trzech lat wydają się oczywiste. Reforma emerytalna z 1999 roku dała zarobić wąskiej grupie ludzi z sektora finansowego, a wyniki OFE zupełnie rozminęły się z oczekiwaniami przyszłych emerytów. Oczywiście OFE nadal pozostają lepszym rozwiązaniem niż ZUS, a obietnica emerytury zabezpieczona akcjami i obligacjami wciąż jest lepsza niż obietnica zawarta w ustawie, którą w każdej chwili można zmienić. Niestety same PTE osiągając tak marne wyniki i pobierając horrendalne prowizje (porównując choćby do stawek TFI) same stawiają się w kłopotliwej sytuacji.


autor: Krzysztof Kolany, analityk Bankier.pl

źródło: PR News







  • Komentarze (3)
W jakiej kłopotliwej sytuacji? Czy mogę nie wpłacać na II filar, tylko wziąć sobie ta kase i sam nią zarządzac? Czy ktokolwiek ma zamiar rozliczyć OFE z ich wyników? Jezeli odpowiedź na dwa pierwsze dwa pytania brzmi "nie", to autor ma chyba nadzieję tylko i wyłącznie na to, ze zarządzającym zrobi się po przeczytaniu tego artykułu smutno.
iHS - Kwiecień 12, 2010, 19:55
#1
Czemu po prostu nie zamienić model na takim, w którym OFE dostaje prowizję od zysków. Wtedy cele emerytów oraz towarzystw byłyby zbieżne. W tej chwili tak nie jest.
HSBC - Kwiecień 13, 2010, 10:43
#2
Po prostu przekręt stulenia.
Kalafior - Marzec 20, 2011, 21:47
#3

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do ponad 29 tys. odbiorców!