Narzędzia finansowe

Hydepark

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

„Iks” zarządza „igrekiem”, czyli zderzenie pokoleń w pracy

2011-10-11, 10:35

Przedstawiciele pokolenia X to obecnie trzydziesto- i czterdziestoletni pracownicy, którzy dzięki wyznawanym wartościom, zaangażowaniu w pracę i zdobytemu już doświadczeniu dziś zajmują stanowiska kierownicze.

Do swoich zespołów coraz częściej zatrudniają młodych, wykształconych, urodzonych w latach 80. tak zwanych przedstawicieli pokolenia Y. Ci drudzy dokładnie wiedzą ile chcą zarabiać, jak pracować, żeby każdy dzień był wyzwaniem, ale nie poświęcą życia prywatnego kosztem pracy. Jak powinni efektywnie współpracować?

Czym właściwie różnią się przedstawiciele obu generacji? Za pokolenie X uznaje się ludzi, którzy urodzili się w latach 1961-1981. Pamiętają inną rzeczywistość i wiedzą, że droga do sukcesu zawodowego wymaga nie tylko doskonałego wykształcenia i kompetencji, ale również zaangażowania. Są aktywni również poza biurem, rozwijają swoje zainteresowania, ale nie kosztem pracy. Rozumieją, że dla dobra projektu warto zostać dłużej w pracy. Ich młodsi koledzy natomiast wkraczając na rynek pracy jako wykształceni ludzie czują, że „świat stoi otworem”. Oczekują adekwatnego wynagrodzenia, pracy, o której zawsze marzyli, ale w takim systemie, w którym nie koliduje ona z prywatnymi obowiązkami.

− Z socjologicznego punktu widzenia różnice w podejściu do pracy wynikają przede wszystkim z wychowania w innych czasach. Reprezentanci obu pokoleń po prostu dorastali w odmiennych rzeczywistościach, cenią nieco inne wartości. Nie powinniśmy jednak oceniać swoich pracowników stereotypowo i kategoryzować ich zachowań. Nie można uznać z zasady, że pokolenie Y jest roszczeniowe, a X zawsze będzie wyrabiać nadgodziny − mówi dr Anna Wilk współpracująca z Uniwersytetem Wrocławskim. – Przedstawiciel pokolenia Y traktują rozwój osobisty nie tylko w kontekście pracy zawodowej. Chcą szerzyć wiedzę, ale również poza pracą i potrafią stanowczo o tym mówić.

− Różne podejście do pracy to nie lada wyzwanie dla obu grup. Zarządzanie typowym reprezentantem pokolenia Y może okazać się szansą, ale pod warunkiem, że będziemy mieli odpowiednie podejście – mówi Marzena Potepa z firmy Architekci Kariery. Młody, ambitny, pełen nowych pomysłów, wielozadaniowy pracownik, który czas pracy chce wykorzystać jak najbardziej efektywnie to skarb dla pracodawcy. W zamian oczekuje natomiast dużej swobody w realizacji powierzonych obowiązków, oraz pracy zadaniowej. Nie chce spędzać czasu w biurze dla zasady, tylko wykonywać co do niego należy, a czas prywatny rezerwuje na realizację własnych planów.

To naturalne, że na rynku pracy pojawiają się coraz młodsi, wykształceni ludzie, którzy mają swoją wizję życia zawodowego. Nowe, świeże podejście zawsze urozmaica strukturę firmy, jednak nie może to wypaczać dotychczasowej wizji ustalonej przez zarząd – komentuje Jacek Bochenek, Dyrektor Generalny Diners Club Polska. Wyobrażenia młodych ludzi o pracy często różnią się od zastanej rzeczywistości. Po bolesnym rozczarowaniu muszą oni jednak zmierzyć się z wyzwaniem, a tu nieocenione jest wsparcie starszych, bardziej doświadczonych kolegów.

Zderzenie różnych pokoleń w pracy nie oznacza problemów. Ludzie o różnym podejściu mogą uczyć się od siebie nawzajem jak żyć zgodnie z własnymi potrzebami. Zachowanie zasady work-life-balance jest potrzebne każdemu - niezależnie od wieku, a możliwość flexi pracy może przynosić korzyści nie tylko pracownikom, ale również firmie.

źródło: Fleishman-Hillard sp. z o.o.






  • Komentarze (6)
Jestem Y i o 16 wychodzę z biura :)
Y - Październik 12, 2011, 08:50
#1
prawda Ci to napisana... ja jestem z pokolenia X (34 lata, więc raczej zaliczam się do młodych:), do tego na stanowisku kierowniczym i niestety widzę, że 70% ludzi z pokolenia Y ma takie mniemanie o sobie że aż żal patrzeć i słuchać.. wymagania co do pierwszej czy nawet drugiej pracy, płacy i pracodawcy... hoho... o zaangażowaniu czy inwencji to zapomnijcie...
czytelnik - Październik 12, 2011, 08:59
#2
Ja także Y i wychodzę max 16 30 :).
Ziom - Październik 12, 2011, 09:23
#3
Ciekaw jest jak w czasach obecnego kryzysu, poszukiwania prze firmy oszczędności także poprzez ograniczanie zatrudnienia, czy maksymalizowania efektywności już pozyskanych pracownikw odnajdą się osoby, ktore w takcie rozmowy kwalifikacyjnej będą stawialy pracodawcy warunki co do czasu pracy, wysokości wynagrodzenia, czy też nie kolidowania pracy z życiem prywatnym. Życzę sukcesow, choć myśl że będzie o nie bardzo trudno. Widać to chociażby po liczbie wyksztalconych, modych osob, ktore obecnie (w skali całej Europy) nie mogą znaleźć jakiejkolwiek pracy.
j-23 - Październik 12, 2011, 10:08
#4
Pracowałam w centrali korporacji- jeden ze znanych banków w Polsce - ja Y, 25 lat, szefowa X, 42 lata. Szefowa czytała gazetki podczas pracy, wychodziła o godzine szybciej z pracy, zawalała mnie robotą, a ja zasuwałam po godzinach, oczywiście bezpłatnie. Jak zakomunikowałam, że chce podwyżkę, to usłyszałam, że jestem roszczeniowa i wydaje mi sie za wszystko powinni mi płacić. Zwolniłam się a na moje miejsce wpadł kolejny "roszczeniowy" Y, nie sądzę by Pani szefowa z X zmieniła podejście.
zzz - Październik 12, 2011, 14:08
#5
Nieważne X czy Y. Warto popracowac nad absurdem siedzenia po nocach. Jak będziemy siedzieć do 22.00 to i tak nie będzie to miało wpływu na rozwój biznesu.
Lepiej normalnie popracować 7 godzin niż świrować.
Ale Polacy jak zwykle - wszytsklo z opóźnieniem - jestesmy najdłużej pracującymi w Europie. Tam ta tenedencja wiele lat temu juz zmieniła się.
Nienormowany czas pracy, czyli orać można do wieczora - koljena bzdura.
rok - Październik 18, 2011, 08:15
#6

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!