Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Consumer finance w odwrocie

2010-03-19, 11:51

Deutsche Bank PBC podjął decyzję o dość radykalnej zmianie strategii db kredyt. Ta linia biznesowa powstała w czasie boomu kredytowego i miała pomóc bankowi szybko zwiększyć udziały w rynku bankowości konsumenckiej. Zbyt duże otwarcie na ryzyko sprawiło, że bank rewiduje swoją strategię i niejako porzuca ten ryzykowny segment. To kolejny bank, który sparzył się na szybkich pożyczkach i zmiana swoją dotychczasową strategię.

Kryzys finansowy mocno uderzył w rynek consumer finance. To z jednej strony efekt wzrostu bezrobocia, z drugiej większego konserwatyzmu banków. W ten sposób przerwano spiralę zadłużania osób, które teraz określa się jako przekredytowane. To nie tylko zadłużeni pod korek emeryci i renciści, ale również szara strefa, która kredyty gotówkowe traktowała jako swego rodzaju kredyty obrotowe. Specjaliści z rynku consumer finance wskazują, że to co się obecnie dzieje na rynku kredytu konsumenckiego, może mieć znacznie większe konsekwencje, niż to może być na pierwszy rzut oka widoczne. Mniejszy dopływ kredytów, również w związku z rekomendacją T, to problem nie tylko dla branży AGD czy motoryzacyjnej, ale również dla finansowania szarej strefy, która jakby nie patrzeć, ma spory udział w tworzeniu polskiego PKB.

 

Jak kryzys wpłynął na rynek consumer finace? Przede wszystkich zmusza banki do szukania depozytów na rynku detalicznym. Santander kupił AIG, który zbiera lokaty, GE Money Bank kupił BPH. Z drugiej strony mamy przejście ze strategii monolinera w stronę banku uniwersalnego. Tak dzieje się już od jakiegoś czasu z eurobankiem, po części z Getin Bankiem, teraz z Lukas Bankiem czy właśnie z siecią db kredyt. Ta ostatnia ma być przekształcona w sieć dla klientów z segmentu mass affluent, o zarobkach 2000-2500 netto. Nie jest to wbrew pozorom mało, bo przecież średnia płaca w polskiej gospodarce to mniej więcej taka kwota, a 2/3 pracujących zarabia mniej niż ta średnia. W praktyce oznacza to, że db kredyt przestaje istnieć w obcej formule, bo w poprzednim roku w przypadku ryzyka szedł po bandzie. W luźnych rozmowach wiele osób stwierdzało, że nie da się tak dłużej być tak otwartym na ryzyko, jak to robiło kredytowe ramię DB PBC. No i przyszedł czas weryfikacji tej strategii. Bank przestawia się na zupełnie inny segment klienta i oprócz kredytów zacznie w oddziałach sprzedawać pełną ofertę detaliczną – począwszy od kont osobistych, przez kredyty hipoteczne, a na lokatach i produktach inwestycyjnych skończywszy. Taka „relacyjna” bankowość to będzie spore wyzwanie dla obecnej sieci sprzedaży. Trzeba było jednak coś zrobić, bo podstawowy produkt przestał dostarczać odpowiednich przychodów dla banku. Podobnie stało się z placówkami obecnej sieci Aspiro, czy CitiFinancial. Ta ostatnia została przekształcona w pełnoprawne placówki Citi. Tak samo ma się stać z db kredyt, bo w sumie będzie to taki DB PBC dla „ubogich”. Oddziały poza sprzedażą podstawowych produktów mają mieć też docelowo obsługę kasową. Może to znacząco zwiększyć pozycję DB PBC, bo jednak 120 placówek, nawet po reorganizacji i zamknięciu części z nich, w połączeniu z dotychczasową siecią, tworzy całkiem sporą sieć dystrybucji Wyzwaniem będzie jednak przeszklenie pracowników no i całkowita zmiana filozofii Pytanie czy bank będzie potrafił sobie poradzić z nową segmentacją klientów. Do tej pory prowadził niecałe 100 tysięcy rachunków osobistych, więc to raczej była niszowa działalność – zwłaszcza, że coraz większa część z tych rachunków to konta internetowe.

 

Zmiana strategii db kredyt jasno wskazuje na sytuację na polskim rynku bankowym. Nie jest to bowiem przypadek odosobniony. Duże zmiany zachodzą w innych bankach skupionych na consumer finance. W tym przypadku DB PBC nie ma się co obawiać, bo jednak prowadzi biznes zrównoważony. Tak czy inaczej trudno będzie zarabiać tyle samo przy mniej agresywnej polityce kredytowej. Żeby zdobyć klientów na konta osobiste, a tym samym zdobyć ich lokaty i aktywa, trzeba się nieźle napracować – na bardzo konkurencyjnym obecnie rynku. Również same efekty takiej polityki są odłożone w czasie. Przed tym wyzwaniem stoi obecnie nie tylko DB PBC, ale i inne banki z tego segmentu. Ciekawostką w tym wszystkim może być rekomendacja T. Czy obecne zmiany są wprowadzane ze względu na dotychczasowe problemy, czy też jest to swego rodzaju ruch wyprzedzający to, co stanie się po wejściu w życie nowych przepisów. Jej głównym celem jest niedopuszczenie do sytuacji przekredytowienia klientów. Wszelkie analizy mówiące, jaka to rekomendacja T jest złą, jest w sumie wylewaniem krokodylich łez. Trudno zaakceptować, żeby osoby, których na to nie stać, zaciągały kredyty. Na Zachodzie wskaźnik 50% jest stosowany powszechnie i nie budzi on żadnych kontrowersji. U nas nagle podniosło się larum. W konstytucji nie ma zapisanego prawa do kredytu. Owszem część klientów straci, ale być może większość zyska, bo zmniejszy się skala złych kredytów, a tym samym dobrze spłacający kredytobiorcy nie będą ponosić kosztów tych, którzy swoich długów nie oddają. Provident ma lichwiarskie oprocentowanie, ale jednak pożycza ze swoich pieniędzy. SKOK-i zaś trafią przecież pod kontrolę KNF. Rolą państwa jest zatem ochronić tych najuboższych i pilnować, żeby zapisy ustawy antylichwiarskiej nie były tylko na papierze. Banki oczywiście stracą na tym, bo niskie kredyty były najzyskowniejsze, ale nawet po strategii db kredyt widać, że zarobki mogą być iluzoryczne.


autor: Michał Macierzyński & Łukasz Radomski

źródło: PR News







  • Komentarze (5)
Ciekawe, kiedy managerowie od consumer finance zaczną uczyć się rynku...wyciagac wnioski i zrozumieć, że to bardzo trudny biznes. I kryzys tylko przyspieszył demaskowanie realiów.
adviser - Marzec 19, 2010, 13:00
#1
Ciekawe, skąd się wzięło to powtarzane wielokrotnie zdanie, że "Provident ... pożycza ze swoich pieniędzy"?

Jak rozumiemy "swoje" pieniądze?

Opublikowany przedwczoraj raport roczny International Personal Finance (w Polsce pod marką Provident) pokazuje, że pożyczki są finansowane w ~2/3 kredytami bankowymi.

Nie wiem, o które banki chodzi (i czy finansują się również w Polsce), ale piszą np. w części "Liquidity Risk": "The treasury policy adopted by the Group serves to reduce this risk further by aiming to have (i) a diversity of funding
sources across the banks which the Group uses and across the countries in which the Group operates;"

Nie sądzę, żeby te kredyty były istotnie zabezpieczone inaczej, jak cesją portfela pożyczkowego.

Podejrzewam, a po części wiem, że podobną strategię (finansowanie się w bankach) przyjmują inni parabankowi naśladowcy providenta w Polsce.

Może to oznaczać, że wyprowadzka klientów przekredytowanych do parabanków spowoduje przeniesienie ryzyka kredytowego consumer finance w inne miejsce. Mniej widoczne (brak dostępu do BIK), ale równie niebezpieczne dla stabilności systemu bankowego.

b - Marzec 19, 2010, 13:25
#2
A co z Lukas Bakiem to jest w 300% CF cala siec, nisko wyszkoleni sprzedawcy niskiej jakosci oddzialy , kadra z monokulturowa ( tylko CF) z systemem bankowym nie do zreformowania tez w 300% CF, marka kojarzona z finansowaniem pralki i roweru z ryzykiem kredytowym opartym na madrosci prowincjonalnych managerów i francuskich specjalistach od sprzedazy traktorow w Indochinach.

Co oni biedni teraz zrobia stana sie w sekunde bankiem uniwersalnym i zamienia baze klientow na klientow z Nobel Banku i Citi Banku cos mi sie wydaje ze obejrzymy spektakularny upadek na bankowa glebe w rytm orkiestry z Titanika .
lolek bo bolek juz zajety - Marzec 20, 2010, 05:44
#3
Napiszę któtko bo nie ma tutaj miejsca na dogłębne analizy - jeśli spełni się scenariusz titanika o którym pisze przedmówca to jedno jest pewne - Polska idzie razem z nim na dno. Niestety społeczeństwo tego kraju to w zdecydowanej większości klienci pokładu dla ubogich czyli consumer finance. Większość z tych, którzy pragną upadku CF pójdzie na dno razem z całym statkiem. Konsumpcja wewnętrzna zaniknie, a firmy krajowe niestety nadal sporo muszą się nauczyć w temacie konkurencji globalnej. Polak nie kupi to nikt nie kupi. Ot cały problem tego kraju.
giga xman - Marzec 20, 2010, 12:43
#4
To chyba najgoszy pracowadca z jakim można się spotkać. Najpierw masz sprzedawać tyle ile się da a potem jak zaczął się kryzys to się obudzili i zamkneli już około 40 placówek!!!! z dnia na dzień dali wypwiedzenia ludziom którzy jeszcze kilka miesięcy temu dostawali nagrody za najlepszą sprzedaż!!!! ŻENADA !!! DB (Debil Kredyt)
db - Do Bani - Lipiec 11, 2010, 23:43
#5

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!