Narzędzia finansowe

Hydepark

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Marcin Czaplicki: Druga Zielona Wyspa?

2010-02-09, 07:08

Podczas kampanii wyborczej do parlamentu w 2007 roku Donald Tusk oraz jego Platforma Obywatelska obiecywali Polakom, iż z Polski uczynią nową Irlandię. O ile sama obietnica wydawała się i nadal zdaje się niemożliwą do zrealizowania, przynajmniej w perspektywie kolejnych kilku lat, o tyle każdy, nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, może dostrzec na czerwonych mapach naszego kontynentu jedną całkiem pokaźną „Zieloną Wyspę” ze wzrostem PKB sięgającym 1,7%.

Wynik ten to sukces przede wszystkim reform gospodarczych z początku lat dziewięćdziesiątych; widocznej, mniejszej otwartości naszej gospodarki, niż w przypadku innych krajów Unii Europejskiej; zdrowych podstaw sektora finansowego; mocnych instytucji, ale także, o czym nie wolno zapominać, mądrych decyzji wicepremiera Rostowskiego oraz rozsądnej polityki prowadzonej przez obecny Rząd, opierającej się na zaufaniu do sił rynku.

 

Niemniej jednak sam kryzys przyniósł Polsce ogromny deficyt budżetowy i rosnący dług publiczny. Pomimo, iż stanowi on w znacznej mierze spadek po poprzednich rządach i jest skutkiem zaniechanych reform finansów publicznych, sam rząd Donalda Tuska nie może jednak również uciec od zarzutów.

 

Oczywiście, przeprowadzono pewne zmiany, skutkujące zmniejszeniem wydatków i wzrostem dochodów budżetowych (co zapobiegło osiągnięciu magicznej granicy 10% PKB), jednakże ze strukturalnego punktu widzenia wydawały się one kosmetycznymi w porównaniu do najistotniejszej reformy finansów publicznych. Same narzekania na słabą współpracę z Prezydentem RP nie mogą usprawiedliwiać niewielkiego ruchu oraz praktycznego braku zmian w tej dziedzinie. Zdecydowana większość planów i założeń przedstawionych w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej nie doczekała się jeszcze konkretnego, materialnego odzwierciedlenia.

 

W tej atmosferze, w piątek 29 stycznia, ogłoszony został nowy Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów, a w zasadzie jego propozycja, sporządzona w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Słuszność jej założeń nie podlega jakimkolwiek wątpliwościom. Odpaństwowienie gospodarki, prywatyzacja z udziałem rozwiniętego już w Polsce rynku kapitałowego, sprzedaż niepotrzebnych gruntów rolnych, zmniejszenie budżetu (docelowo do 40% PKB), reforma finansów publicznych, polegająca zarówno na „odsztywnieniu” struktury wydatków publicznych, jak i wprowadzeniu limitów wzrostu pozostałych wydatków (tak zwana reguła wydatkowa – realne wydatki mają rosnąć w tempie nie większym niż 1% rocznie).

 

Do tego dochodzi wprowadzenie wieloletniego planowania wydatków i dochodów, zwiększenie przejrzystości wydatków rządu, a więc poddanie ich kontroli ze strony obywateli.

 

Zwrócono uwagę na konieczność dokończenia reformy emerytalnej: uregulowanie systemu emerytalnego, rentowego i chorobowego służb mundurowych, programy przekwalifikowania zawodowego, wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

 

Na koniec zasugerowano nawet wprowadzenie kas fiskalnych u prawników i lekarzy, co jest pomysłem o tyle ciekawym, o ile przyczynić się może do większej kontroli prowadzonej przez nich działalności.

 

W kwestiach rozwojowych wskazano na konieczność: inwestycji w oświatę, usprawnienia procesów kształcenia młodzieży oraz wprowadzenia zachęt, mających na celu poprawę jakości kształcenia na uczelniach wyższych, także w kierunku praktycznego wykorzystywania zdobywanej na nich wiedzy.

 

Na koniec warto również wspomnieć o planach usprawnienia systemu administracji i wprowadzaniu ułatwień przy prowadzeniu działalności gospodarczej.

 

Pomysłów w Planie znalazło się wiele, nie sposób ich wymienić, a co więcej przedstawić w krótkim artykule. Można je jednak poddać niezbędnej krytyce.

 

Na początku należy pochwalić sam pomysł na wydanie takiego Planu. Jest on na tyle istotny, iż pozwala społeczeństwu zrozumieć cele i zamierzenia rządu. Kluczowe są również terminy przedstawione podczas prezentacji Planu na Politechnice Warszawskiej. O ile nikt rozsądny nie powinien oczekiwać pojawienia się skutków opisanych działań jeszcze przed końcem obecnej kadencji Parlamentu, o tyle do tego czasu spodziewać się powinniśmy odpowiednich, dobrych projektów ustaw stanowiących odzwierciedlenie nakreślonych pomysłów. Z tego, niewątpliwie Platforma Obywatelska powinna zostać rozliczona, chociażby podczas wyborów do Sejmu i Senatu w 2011 roku. Na uwagę zasługuje również dość uporządkowana budowa oraz chęć ograniczenia konfliktów społecznych, na przykład poprzez objęcie reformą emerytur służb mundurowych dopiero tych roczników, które służbę zaczną pełnić w 2012 roku.

 

Niemniej jednak, nie można nie odnieść wrażenia, iż sam Plan wnosi do dyskusji na temat reform w Polsce tylko (albo aż) zobowiązanie się jednego z koalicjantów do podjęcia konkretnych działań, poparte wystąpieniem jego lidera a zarazem Premiera polskiego Rządu. Poszczególne pomysły wymieniane w planie były już szeroko dyskutowane, a konieczność ich wprowadzenia była wyrażana, chociażby podczas wykładów na uczelniach wyższych.

 

Problem polega jednak na tym, iż Platforma Obywatelska nie ma większości w Sejmie i sama projektów ustaw nie przegłosuje. Dlatego dziwnym wydaje się nieuwzględnienie, czy też niedopuszczenie do prac nad Planem przedstawicieli Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy niewątpliwie mają wiele do powiedzenia, szczególnie w kwestiach dotyczących reformy KRUS. Może to spowodować niekorzystny zgrzyt w rządzącej koalicji, co prawdopodobnie wywarłoby wpływ na całokształt współpracy dwóch patii politycznych.

 

Wielu ekspertów podkreśla również brak harmonogramu prac. Stanowisko to może budzić jednak pewne wątpliwości. Mianowicie Plan Rozwoju i Konsolidacji zawiera schematy oraz kolejność działań, jakie należy wykonać oraz opis tego, na czym polegać ma poszczególna propozycja zmian, wraz z wymienieniem konkretnych pomysłów rozwiązań. W większości brak jest jednak jakichkolwiek dat, czy terminów, które mogłyby dać obraz kolejności przeprowadzanych reform. Nie można przecież liczyć na to, iż pod koniec grudnia 2010 roku zostaną na raz zatwierdzone przez Radę Ministrów wszystkie projekty ustaw, czy innych aktów normatywnych.

 

Brakuje wskazania konkretnych projektów, czy chociażby ich przykładów. Nie zostały wymienione zmieniane, czy tworzone od nowa akty normatywne. Uniemożliwia to części obserwatorów przewidzenie konkretnych działań, przez co czyni same propozycje mniej klarownymi.

 

Premier Donald Tusk, zaproponował zmiany powolne i ewolucyjne. Jest to pomysł o tyle dobry, o ile w Polsce brak jest także klimatu do zmian rewolucyjnych, jak miało to miejsce podczas wprowadzania reform przygotowanych przez zespół profesora Balcerowicza. Nikt nie ma złudzeń, iż uda się przetrwać bez zaciskania pasa. Jednakże niekoniecznie musi ono oznaczać wzrost podatków. Wydaje się, iż takie rozwiązanie jest ostatnim, co rozważają politycy Platformy. Działania mają przybrać dwutorowy charakter: z jednej strony obcinane i uelastyczniane mają być wydatki sektora publicznego oraz zarządzanie płynnością, czyli pojawiającymi się nadwyżkami środków. Z drugiej strony natomiast celem jest zwiększenie atrakcyjności inwestycyjnej polskiej gospodarki, zarówno poprzez usunięcie barier administracyjnych, jak i wzrost nakładów, ale również konkurencyjności polskiej nauki. Takie działania zasługują na pochwałę szczególnie z tego względu, iż długotrwały stabilny wzrost gospodarczy można osiągnąć jedynie poprzez innowacje techniczne (albo w średnim okresie przez transfer technologii), a to możliwe jest tylko przy poprawie klimatu inwestycyjnego.

 

Plan przedstawiony przez Donalda Tuska jest ambitny, stoi jednak przed długą, wyboistą drogą, w dodatku z niewiadomą odnośnie funkcjonowania jednego z jego silników napędowych (PSL). Czy zostanie on zrealizowany? Miejmy nadzieję, że tak. Na jego rozliczanie przyjdzie czas za 20 miesięcy.


autor: Marcin Czaplicki

źródło: PR News







  • Komentarze (6)
Czytelnicy proszą o konkrety.

"...zdrowych podstaw sektora finansowego..."
Ciekawe stwierdzenie tyle że chyba nie do końca prawdziwe.

"...mocnych instytucji..."
Konkretnie których?

"...kryzys przyniósł Polsce ogromny deficyt budżetowy i rosnący dług publiczny... stanowi on w znacznej mierze spadek po poprzednich rządach i jest skutkiem zaniechanych reform finansów publicznych..."
Jest tu pewna niespójność. Czy zatem deficyt i dług jest efektem kryzysu czy tez błędnych działań poprzednich ekip rządzących. Abstrahuje już od faktu, że obecny rząd zrobił niewiele w kierunku zmniejszenia długu. A podstawy finansów publicznych ponoć mamy w Polsce zdrowe.


"...mądrych decyzji wicepremiera Rostowskiego..."
Których? Proszę o co najmniej trzy przykłady.

"...rozwiniętego już w Polsce rynku kapitałowego..."
Czy aby na pewno? Spekulacja ze strony jednego amerykańskiego banku amerykańskiego wpływa na cały rynek. Czy taka sytuacja ma miejsce na rozwiniętym rynku? Nie sądzę i proponuję zastąpienie zwrotu "rozwizniętego już" terminem "rozwijającym się".

"...przyczynić się może do większej kontroli prowadzonej przez nich działalności..."
Jakiej kontroli? Skarbowej? Gdzie ta precyzja?

"...kontroli ze strony obywateli..."
Tak kontrola jest realizowana od wielu lat dzięki zasadzie jawności budżetu.

"...do tego czasu spodziewać się powinniśmy odpowiednich, dobrych projektów ustaw stanowiących odzwierciedlenie nakreślonych pomysłów..."
To czy będą to dobre projekty będziemy mogli ocenić za kilka lat.

"...Brakuje wskazania konkretnych projektów, czy chociażby ich przykładów...co czyni same propozycje mniej klarownymi..."
Z jendej strony dobre projekty z drugiej brak konkretów i pewne niejasności. Gdzie logika?

To sum up: masło maślane - "referat szkolny" będący zlepkiem ogólnych haseł, bez argumentacji w postaci konkretnych informacji.

Z pozdrowieniami,
Czytelnik
@ - Luty 10, 2010, 10:20
#1
Dobrze napisane Marcinie. A komentarz @ weź sobie do serca, może się przydać przy nastepnym artykule.

Nie wszystko wszyscy są w stanie sobie dopowiedzieć. ;)

Pozdrawiam
M.W. - Luty 10, 2010, 12:43
#2
W odpowiedzi na prośbę:)
--------
"...zdrowych podstaw sektora finansowego..."
Ciekawe stwierdzenie tyle że chyba nie do końca prawdziwe.

--------
Niska dźwignia banków, wysokie współczynniki adekwatności kapitałowej, niski stosunek wartości kredytów do PKB, niski udział kredytów zagrożonych, stabilny rynek, niska inflacja, w miarę stabilna waluta (nawet w obliczu ataku spekulacyjnego…)
Co więcej, boom na rynku nieruchomości nie doszedł do tak strasznego poziomu, także dzięki odpowiednim regulacjom, także dzięki NUK.
--------

"...mocnych instytucji..."
Konkretnie których?
--------

W teorii ekonomii instytucjonalnej wyróżnia się 3 zasadnicze elementy budujące system instytucjonalny:
1. Porządek prawny
2. System organizacji, które czuwają nad jego przestrzeganiem
3. Mechanizm koordynacji

1. Polskie prawo nie jest złe, przez 20 lat zadomowiły się u Polaków podstawowe jego zasady (oczywiście od wyjątków nie uciekniemy) Niemniej jednak acquies ciommunautaire przyjeliśmy. Było to podstawą wejścia do Unii
2. Tu jest większy problem, gdyż chociażby z długością postępowania sądowego i jakością administracji można polemizować
3. Wolny rynek w Polsce jest i z tym nie można prowadzić jakichkolwiek sporów, przynajmniej jeżeli chodzi o sferę towarów (wyjątki jednak też się znajdą). Problem może pojawić się, gdy mowa o rynku pracy- dlatego m.in. mamy tak duże bezrobocie- ale to temat na osobny artykuł, a nie artykulik, taki jak ten mój. Można jedynie podkreślać, iż nadal za dużo jest państwa… Prywatyzacja powinna postepować, gdyż przedsiębiorstwa, którymi zarządzają osoby z nadania politycznego są z definicji nieefektywne.
--------
Autor - Luty 11, 2010, 00:15
#3
"...kryzys przyniósł Polsce ogromny deficyt budżetowy i rosnący dług publiczny... stanowi on w znacznej mierze spadek po poprzednich rządach i jest skutkiem zaniechanych reform finansów publicznych..."
Jest tu pewna niespójność. Czy zatem deficyt i dług jest efektem kryzysu czy tez błędnych działań poprzednich ekip rządzących. Abstrahuje już od faktu, że obecny rząd zrobił niewiele w kierunku zmniejszenia długu. A podstawy finansów publicznych ponoć mamy w Polsce zdrowe.
--------

Niespójność jest moim błędem. Przepraszam. Niemniej jednak do czasu kryzysu obsługa długu publicznego stanowiła około 95% deficytu w ustawie budżetowej na 2007 rok na 30 mld PLN deficytu przypadało około 27,9 kosztów obsługi długów. Można by sobie wyobrazić, że gdybyśmy nie mieli długu, to praktycznie nie byłoby również deficytu. W ustawie budżetowej na rok 2010 na 52,21 mld deficytu przypada 34,9 obslugi.
Liczby te doskonale odzwierciedlają spadek po poprzednich rządach i efekty kryzysu.
Nie wolno zapominać, iż przez kryzys spadło tempo wzrostu PKB, a co za tym idzie wzrost dochodów z podatków wynosi mniej więcej tyle, ile wzrost PKB. Można sobie wyobrazić prosty model, gdzie x% PKB to podatki… Znaczna część wydatków wzrosla natomiast więcej niż te 1,7%, chociażby część wydatków zwiększanych o stopę inflacji… np. wzrosły dopłaty do FUS, poza tym zasiłki itp…

Co do podstaw finansów publicznych, nie pisałem że są one zdrowe, a wręcz odwrotnie.
Pisałem o podstawach sektora finansowego, a to co innego.
--------

"...mądrych decyzji wicepremiera Rostowskiego..."
Których? Proszę o co najmniej trzy przykłady.
--------

Kolejność jest przypadkowa
- linia kredytowa z MFW
- ograniczanie deficytu budżetowego (w porównaniu do innych krajów UE jest on o 3-4 pkt % niższy) – niechęć ingerowania w gospodarkę poprzez plan ratunkowy- wystarczył ten niemiecki i ich Abwrackspraemie
- jeżeli chodzi o akty prawne, to chociażby:
rozporządzenie regulujące kwestię udzielania przez Skarb Państwa poręczenia i gwarancji oraz opłaty prowizyjnej od poręczenia i gwarancji. –ułatwienie finansowania zewnętrznego
ustawa o zmianie ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego. dokapitalizowanie BGK i ułatwienie udzielani poręczeń i gwarancji przedsiębiorstwom (głównie małym i średnim).
ustawa o zmianie ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa.
--------
cd - Luty 11, 2010, 00:16
#4
"...rozwiniętego już w Polsce rynku kapitałowego..."
Czy aby na pewno? Spekulacja ze strony jednego amerykańskiego banku amerykańskiego wpływa na cały rynek. Czy taka sytuacja ma miejsce na rozwiniętym rynku? Nie sądzę i proponuję zastąpienie zwrotu "rozwizniętego już" terminem "rozwijającym się".
--------

Jeżeli chodzi o Goldman Sachs, bo ten przypadek mi się nasuwa do głowy, to mowa o płytkim, jeżeli nie bardzo płytkim RYNKIEM WALUTOWYM a nie kapitałowym… co poniekąd jest jedną ze wskazówek odnośnie przyjęcia euro… Miałem tutaj na mysli to, że o ile na giełdzie na której było kilka spółek w połowie lat 90tych nie dało się prywatyzować, o tyle obecnie się da i to z dużym powodzeniem, czego dowód mieliśmy już kilka razy…Zastrzegam od razu, iż piszę tylko o GPW
--------

"...przyczynić się może do większej kontroli prowadzonej przez nich działalności..."
Jakiej kontroli? Skarbowej? Gdzie ta precyzja?
--------

Kontroli skarbowej- i głównie skarbowej (zgadzam się), ale także swego rodzaju kontroli prawnej- odnośnie do ich uczciwości (państwo nie ma wchodzić z butami w życie i pracę ludzi, ale ludzie nie mogą też oszukiwać państwa na każdym kroku). Celem wprowadzenia kas fiskalnych jest też zlikwidowania pokomunistycznych naleciałości – np. wśród lekarzy- wykorzystywania czasu pracy w państwowej służbie zdrowia oraz urządzeń państwowych dla własnej korzyści- działalności… Prawnicy- chodzi tutaj generalnie – a przynajmniej ja tak to pojmuję – o ograniczenie kosztów usług prawniczych…(nie wspominając oczywiście o dochodach podatkowych) Przede wszystkim jednak, rzeczywiście, główną pobudką jest ograniczenie czarnego rynku, a więc skarbowość
--------

"...kontroli ze strony obywateli..."
Tak kontrola jest realizowana od wielu lat dzięki zasadzie jawności budżetu.
--------

Nie wiem, czy to była ironia, czy nie, ale zasada jawności budżetu pozwala kontrolować wydatki w danym roku „w oderwaniu od reszty świata i czasu” … Natomiast przedstawienie wydatków i przychodów w dłuższej perspektywie czasowej powoduje, iż ludzie nie kontrolują tylko danej pozycji, ale cały projekt i jego finansowanie, co ma moim zdaniem, aczkolwiek socjologiem nie jestem, kluczowe znaczenie na zrozumienie wydatku, projektu, a także na jego akcepatcję
--------
cd - Luty 11, 2010, 00:16
#5
"...do tego czasu spodziewać się powinniśmy odpowiednich, dobrych projektów ustaw stanowiących odzwierciedlenie nakreślonych pomysłów..."
To czy będą to dobre projekty będziemy mogli ocenić za kilka lat.
--------

Nie zgadzam się. Mowa jest o dwóch odmiennych kwestiach. Projekt ustawy jest dobry, jeżeli jest zrozumiały, jest napisany dobrym językiem prawnym (co nie koniecznie zawsze oznacza zrozumiałość- przykład – Niemcy, z własnego doświadczenia wiem, że tam do czytania aktow prawnych są prawnicy, bo dla zwykłych obywateli są one często za skomplikowane), nie zawiera niedorozumień, luk, reguluje całościowo dany obszar, itp.. To, czy skutki będą dobre zależy pośrednio od projektu, bo w końcu ktoś tą ustawę będzie musiał realizować. Bezpośrednio natomiast zależy od celu, założeń i innych, czyli podwalin merytorycznych ustawy.

Co więcej, nie miałem na mysli tego, iż projekty ustaw są/będą dobre, gdyż pochodzą od PO. Miałem na myśli to, że powinniśmy się spodziewać tzn. oczekiwać projektów dobrych, gdyż taka jest rola ustawodawcy, czy podmiotów tworzących inne akty normatywne
--------

"...Brakuje wskazania konkretnych projektów, czy chociażby ich przykładów...co czyni same propozycje mniej klarownymi..."
Z jednej strony dobre projekty z drugiej brak konkretów i pewne niejasności. Gdzie logika?
--------

Nie rozumiem tego argumentu. Nigdzie w artykule nie użyłem sformułowania dobry projekt traktując o propozycjach z Planu. Cały czas wskazywałem na konieczność stworzenia dobrych projektów, gdyż w Planie zawarte są same propozycje. Gdyby takowe zostały podane (nazwy) w Planie, a do niego załączone konkretne projekty aktów prawnych, sam Plan byłby o wiele bardziej jasny, czytelny, a także nie odstawałby od rzeczywistości.
--------

To sum up: masło maślane - "referat szkolny" będący zlepkiem ogólnych haseł, bez argumentacji w postaci konkretnych informacji.

Z pozdrowieniami,
Czytelnik
--------

Dziękuję za komentarz i pozdrawiam,

Marcin Czaplicki
fin - Luty 11, 2010, 00:17
#6

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do ponad 29 tys. odbiorców!