Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Raporty PRNews.pl

Ludzie PR-u

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kisiel

Mateusz Gawin

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Kariera w finansach

Analizy

Firmy pożyczkowe

Ludzie

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Poradniki

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Masz dług? Sprawdź, co Cię czeka

2012-08-29, 08:41

Kryzys gospodarczy, wzrost cen, rosnące koszty życia… Wszystko to ma wpływ na nasz domowy budżet. Problemy ze spłatą zaciągniętego kredytu czy pożyczki, terminowym uregulowaniem rachunków mogą więc spotkać każdego z nas. Nasz budżet domowy może się załamać na skutek życiowych, często niespodziewanych zdarzeń. W długi można popaść z dnia na dzień np. z powodu straty pracy, przez długotrwałą chorobę, utratę bliskiej osoby czy niepowodzenia w prowadzeniu firmy. Bywa też, że przeliczymy się z naszymi możliwościami finansowymi i zaciągniemy zbyt wiele zobowiązań. Czego możemy się spodziewać, gdy nie stać nas na regularną spłatę miesięcznych rat i sprawa naszego długu trafi do obsługi firmy windykacyjnej?

Firmy kompleksowo zarządzające należnościami są ekspertami w swojej dziedzinie. Obsługa wierzytelności to dla nich codzienna praca. Dysponują wyspecjalizowanymi metodami i narzędziami windykacyjnymi, takimi jak np.: Contact Center, zespoły negocjatorów terenowych, biura detektywistyczne, czy kancelarie prawne. Odzyskanie długu jest więc w większości przypadków tylko kwestią czasu.

 

Co może firma windykacyjna


Jeśli nasz dług trafi do firmy specjalizującej się w obsłudze zadłużenia, w pierwszej kolejności możemy liczyć na propozycję polubownego rozwiązania problemu. Jej pracownicy postarają się skontaktować z nami i ustalić możliwy sposób spłaty. Będzie to albo kontakt pisemny (monit, wezwanie do zapłaty, prośba o kontakt), e-mailowy, telefoniczny lub SMS-owy. Pracownik firmy może także złożyć nam wizytę w domu. Wszystko po to, aby omówić przyczyny powstania zaległości i uzgodnić sposób jej uregulowania. Nie dziwmy się, jeśli na początku zostaniemy poproszeni o podanie danych osobowych (adresu, daty urodzenia czy numeru PESEL). To standardowa procedura, która leży w naszym interesie. Od sprawdzenia danych osobowych zaczyna się np. każda rozmowa w firmie KRUK - największej polskiej instytucji zarządzającej wierzytelnościami. Pracownik takiej firmy musi mieć bowiem pewność, że rozmawia z właściwą osobą i nie przekazuje poufnych informacji o naszym zadłużeniu komuś innemu – nieuprawnionemu do poznania tych informacji.

 

Dług może zostać sprzedany


Nasz dług w każdej chwili może także zostać sprzedany w drodze cesji  innemu podmiotowi, który jest zainteresowany jego zakupem. Odbywa się to m.in. na podstawie art. 509 Kodeksu cywilnego.  Podmiot, który kupuje wierzytelność (wierzyciel wtórny), wchodzi we wszystkie prawa i obowiązki wierzyciela. Tym samym może rozpocząć egzekwowanie wobec nas zaległości na własny rachunek. Uprzednio powinniśmy jedynie otrzymać pisemną informację o cesji.

 

Firma sprzedająca wierzytelności (wierzyciel pierwotny) odzyskuje część należności i tym samym poprawia swój wynik finansowy. Pozbywa się przy tym problemu dodatkowy kosztów związanych dalszą obsługą dłużnika i jego zadłużenia.

 

Specyficzną formą obrotu wierzytelnościami jest sekurytyzacja.  Banki w jej ramach sprzedają aktywa (pakiety złych długów) do podmiotów powołanych specjalnie w tym celu – funduszy sekurytyzacyjnych.  Dzięki temu eliminują ze swojego bilansu portfele przeterminowanych należności i polepszają wskaźniki ekonomiczne. Może więc zdarzyć się i tak, że skontaktuje się z nami konsultant firmy windykacyjnej, który poinformuje, że naszym wierzycielem nie jest już bank, ale  fundusz sekurytyzacyjny. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem, na taką cesję wierzytelności nie jest bowiem potrzebna zgoda dłużnika. Oznacza to natomiast, że od tego momentu to z funduszem będziemy mogli negocjować warunki spłaty zadłużenia.

 

Kiedy mówimy o przedawnieniu roszczenia?


Przedawnienie roszczenia ma miejsce wtedy, gdy dłużnik skutecznie podniesie zarzut przedawnienia przed sądem. Sąd wtedy ocenia sytuację i wydaje orzeczenie, czy oddalić powództwo wierzyciela o zapłatę. Nawet jeśli sąd powództwo oddali, wierzyciel nadal może dochodzić długu przedawnionego w drodze pozasądowej.

 

Przedawnienie nie oznacza bowiem, że dług znika. To byłoby niemoralne i społecznie szkodliwe, bo każdy dług powinien zostać spłacony. Nakazują to nie tylko przepisy prawa, ale i zwykła ludzka uczciwość.

 

Należność przedawniona przekształca się w tzw. zobowiązanie naturalne i dalej istnieje. Oddalenie powództwa oznacza jedynie, że od tego momentu wierzyciel musi sobie radzić sam z egzekwowaniem długu, już bez pomocy sądu jako organu przymusu państwowego. Nadal jednak może stosować metody polubowne lub wpisać dane dłużnika do biura informacji gospodarczej.

 

Długi w rejestrze


Niemal każdy dług – także przedawniony – można wpisać do biura informacji gospodarczej. To specjalne instytucje zajmujące się gromadzeniem i upowszechnianiem informacji m.in. o zadłużeniu firm i konsumentów. W stale rosnącej bazie Rejestru Dłużników ERIF (należącego do Grupy KRUK) jest już ponad 1,2 miliona rekordów z danymi o długach Polaków.

 

Obecność w BIG to dla większości dłużników silna motywacja do spłaty długu. Figurowanie w bazie nierzetelnych płatników może bowiem odciąć od kredytów, zakupów na raty, wynajmu nieruchomości. Firmom dodatkowo będzie trudniej nawiązać współpracę z nowymi kontrahentami.

 

Nierzetelni do sądu i komornika


W przypadku braku chęci współpracy ze strony dłużnika, unikania kontaktu i wyraźnej odmowy spłaty, sprawa zwykle trafia do sądu, a następnie do komornika. To ostateczność, jednak konsekwentnie praktykowana, gdy dłużnik lekceważy propozycje polubowne. Pozew do sądu o nakaz zapłaty może złożyć sam wierzyciel lub działająca w jego imieniu firma windykacyjna.

 

Polskie sądy działają coraz szybciej i sprawniej w sprawach o wydanie nakazów zapłaty. Ponieważ zwykle są to sprawy bezsporne, nakazy zapłaty wydawane są w ponad 95% spraw, a uzyskanie korzystnego orzeczenia zajmuje obecnie średnio tylko 6 tygodni. Zdarza się również, że sąd rozstrzyga sprawę znacznie szybciej, bo już w ciągu kilku dni. Umożliwia to np. e-sąd działający w Lublinie, do którego pozwy o zapłatę można składać przez internet. Dla dłużnika oznacza to, że jego dług zostanie powiększony o dodatkowe koszty postępowania sądowo-egzekucyjnego i wyegzekwowany z wykorzystaniem przymusu państwowego. Po uzyskaniu prawomocnego sądowego nakazu zapłaty do akcji bowiem wkracza komornik. W celu uregulowania długu może on zająć określone części majątku dłużnika (nadające się do egzekucji): rachunek bankowy, sprzęty domowe, samochód, a jeśli np. dług wynika z kredytu hipotecznego – nawet cały dom, który był jego zabezpieczeniem. Komornik może zająć również część wynagrodzenia za pracę. Wtedy o tym, że jesteśmy zadłużeni, dowie się również pracodawca.

 

Przede wszystkim porozumienie


- Zgodnie z naszą strategią pro-ugodową staramy się ułatwiać osobom zadłużonym spłatę poprzez rozłożenie długu na raty, takie możliwe do spłaty – mówi Piotr Krupa, Prezes Zarządu KRUK S.A. – Zdajemy sobie sprawę, że z powodu kłopotów finansowych niektórym osobom może być trudno jednorazowo uregulować całą kwotę zaległości. Dlatego zwykle doradcy KRUKa starają się zaproponować taką sposób spłaty, aby każda osoba zadłużona była w stanie stopniowo rozliczać się z należności. Wspólnie staramy się znaleźć dobry plan wyjścia z długów. Najpierw zawsze jest to szczera rozmowa, po to, aby dobrze zrozumieć położenie osoby zadłużonej i zaproponować jej najlepsze w danej sytuacji rozwiązanie – dodaje Piotr Krupa.


Źródło: Kruk S.A.



Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do ponad 37 tys. odbiorców!