Zapisanie PINu od tyłu nie zmyli złodzieja
Karta płatnicza nie ochroni nas przed złodziejem, jeśli sami będziemy ułatwiali mu pracę. Powszechne jest to, że PIN zapisujemy na kartce, którą nosimy w portfelu. Ci bardziej ostrożni zapisują go od tyłu uważając, że taki szyfr nie zostanie złamany przez przestępcę. Natomiast najbardziej beztroscy PIN zapisują bezpośrednio na karcie, a potem gubią ją przy bankomacie.
Jeśli ukradziono nam portfel z kartami płatniczym, to możemy być pewni, że złodziej przejrzy jego zawartość w poszukiwaniu PINu. Zwykle z naszego konta może bowiem wyciągnąć znacznie większą kwotę niż gotówka jaką mieliśmy przy sobie. Nie będzie jednak wprowadzał przypadkowych cyfr. Karta zwykle jest automatycznie blokowana po trzykrotnym wprowadzeniu błędnego PINu. Kombinacji cyfr będzie więc szukał w portfelu lub w naszym telefonie komórkowym, jeśli ten również udało mu się zdobyć.
Oczywiście nie wszyscy posiadacze kart zapisują swój PIN. Zwykle nie robią tego klienci banków, które pozwalają samodzielnie wybrać tą kombinację cyfr. Jednak to rodzi inny problem. W takiej sytuacji często wybieramy taki PIN, który łatwo nam będzie zapamiętać, czyli 1234, 1111 lub cyfry z naszej daty urodzenia. Tymczasem jeśli złodziej nie znajdzie w naszym portfelu żadnych cyfr, które mogą być PINem, to zapewne spróbuje tych właśnie kombinacji. Datę urodzenia może przecież sprawdzić w dowodzie osobistym, który nosimy w tym samym miejscu gdzie karty.
Przestępcy nie muszą jednak liczyć na to, że mamy zapisany PIN. Przed dokonaniem kradzieży mogą go poznać po prostu stając za nami w sklepowej kolejce. Zwykle zakrywanie drugą ręką wprowadzanych cyfr wydaje nam się zbyt kłopotliwe. Wina nie zawsze leży tylko po naszej stornie. Niejednokrotnie kabel od terminala jest tak krótki, że dyskretne wprowadzenie PINu jest prawie niemożliwe.
Jeśli padniemy ofiarą kradzieży należy możliwe szybko zgłosić to w banku, aby karta została zastrzeżona. Za wszystkie operacje wykonane kartą po zastrzeżeniu odpowiada bowiem bank. Nie musimy koniecznie odwiedzać oddziału. Do zastrzeżenia karty wystarczy telefon na infolinię. Nawet jeśli nie pamiętamy swoich haseł do logowania się w telefonicznym systemie obsługi klienta, to pracownik i tak przyjmie takie zgłoszenie.
Jeśli jednak nie zdążymy dokonać zastrzeżenia i złodziej posłużył się naszą kartą, to należy złożyć w banku reklamację. Wtedy mamy szansę odzyskać cześć lub nawet całość utraconych pieniędzy. Zgodnie z prawem w wyniku nieuprawnionych transakcji klient może stracić nie więcej niż równowartość 150 euro. Nadwyżkę bank musi zwrócić klientowi. W praktyce banki często oddają klientowi całą kwotę, aby utrzymać z nim dobre relacje. Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy okaże się, że dokonanie tych operacji było możliwe, gdyż klient nie chronił swojego PINu lub np. lekkomyślnie zapisał go na karcie. Wtedy nie odzyskamy ani grosza.
Jarosław Sadowski
Analityk firmy Expander
www.expander.pl
źródło:
Expander

- etykiety:
- poradniki
- expander
- karty płatnicze
-
Konto walutowe - tańsze i bezpieczniejsze wakacje
2012-05-23, 14:42
-
Kibicu, nie udostępniaj karty ani kodu PIN osobom trzecim
2012-05-23, 13:29
-
Kredyt w euro znów korzystny, ale trudno dostępny
2012-05-23, 07:11
-
Zbliżeniowa karta Yamaha MasterCard – motoryzacyjna nowość w Sygma Bank
2012-05-22, 14:32
-
Expander stawia na aktywny kontakt z klientem
2012-05-21, 12:13


rozmowa o oczywistościach powinna być karana... :)
PIN-u się nie zapisuje, nie przekazuje i nie pokazuje - jedno zdanie.
Zafrapował mnie jednak tytuł artykułu i prosiłbym o odpowiedź: dlaczegóż to złodzieja nie zmyli PIN zapisany od tyłu?
Czy z układu cyfr od razu będzie wiedział, że to wspak? A jeśli sobie wymyślimy, że najpierw wpisujemy dwie środkowe cyfry a potem pierwszą i ostatnią, to też złodzieja nie zmylimy?
Się boję.
To tyle o debetowych kartach. A co z kartami kredytowymi na których banki z uporem maniaka nadrukowują wszystkie dane, które są niezbędne do przeprowadzenia transakcji w internecie?: imię, nazwisko, numer karty, data ważności karty oraz (co dla mnie jest absolutnie niezrozumiałe) nr CVV.
Jest to numer, który stanowić ma dodatkową podstawę do weryfikacji karty, i świetnie. Ale dlaczego znajduje się na karcie? Numeru PIN jakoś jednak nie wpadło bankom do głowy nadrukowywać na kartach, więc czemu CVV?
I niech nikogo nie zmyli pozorna trudność w zachowaniu anonimowości w internecie. Zamówienie z kafejki internetowej. Płatność ukradzioną (a właściwie wystarczy sfotografowaną lub zapamiętaną) kartą i polecenie wysyłki do jednego z "dzikich krajów". Np. Rumunii. Nie do odnalezienia ani osoba płacąca kartą, ani odbiorca przesyłki.
Pewnym zabezpieczeniem takich kart jest dodatkowe potwierdzenie transakcji - np. 3-D Secure, ale ile banków w Polsce korzysta z tego systemu?