Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Bank inny niż wszystkie

2010-03-31, 16:37

Większość banków zgodnie kieruje swoje kroki w określony segment lub walczy na produkty sztampową kampanią reklamową. Przy tak dużej konkurencji, innowacyjność w strategii pozyskiwania klientów może być ryzykowna. Bank Zachodni WBK w ostatnich latach swoją pomysłowością podbił serca i portfele klientów, stając się jednym z najsilniejszych banków na rynku.

Żeby przebić się przez takich gigantów jak PKO BP czy Pekao SA trzeba czegoś więcej niż standardowej kampanii reklamowej i ślepego podążania za rynkowymi trendami. Pod względem promocji swoich produktów BZ WBK możemy śmiało zaliczyć do przodowników na polskim rynku i jednego z kluczowych graczy. Nowoczesne podejście do bankowości może jednak zniknąć wraz ze zmianą właściciela. Biorąc pod uwagę pomysłowość twórców bankowych ofert, straciliby na tym potencjalni klienci, a zyskałaby konkurencja.

 

Rok temu wojna na depozyty ogarnęła większość banków. W pewnym momencie dochodziliśmy do dwucyfrowych stawek oprocentowania, a banki dodatkowo inwestowały w silną reklamę produktów oszczędnościowych. Trend zawyżania oprocentowania do maksymalnego poziomu był tak silny, że niektórzy zastanawiali się czy to w ogóle bankom opłaca.10 proc. w skali roku, biorąc pod uwagę gwarancję bezpieczeństwa środków, jaką daje Bankowy Fundusz Gwarancyjny była porównywalna z zachowawczymi inwestycjami. W tym samym czasie BZ WBK zaproponował lokatę połączoną z loterią. Minimalna wpłata wynosiła wtedy 5 tys. zł, a lokatę musieliśmy zakładać w oddziale. Oprocentowanie również nie powalało na kolana i wynosiło maksymalnie 5,5 proc. Wystarczyła twarz roześmianego aktora z Hollywood i dreszczyk emocji towarzyszący loterii. Dany de Vito, 2 mln złotych do wygrania i ciekawa kampania reklamowa przyniosły bankowi rekordową kwotę 4 mld depozytów, podczas gdy inne banki miały znacznie atrakcyjniejsze oferty na rynku.

 

 

 

 

Bank stawiał również na silny związek z już posiadanymi klientami. Siła social media objawia się w rosnącej popularności portali takich jak Facebook, co znacznie wcześniej zauważył BZ WBK i zorganizował dla swoich klientów platformę wymiany pomysłów. Internauci mogli sami proponować ulepszenia, oceniać pomysły innych użytkowników i komentować ewentualne zmiany w funkcjonalności banku. Oryginalny pomysł na połączenie dotychczasowych klientów i zwiększenie zainteresowania usługami bankowymi zaowocował kilkoma tysiącami użytkowników platformy o nowymi udogodnieniami w funkcjonalności instytucji.

 

Na początku 2010, w momencie wejścia w życie rekomendacji Związku Banków Polskich, banki miały doskonały pretekst do nasilenia kampanii rachunków osobistych. Chociaż rekomendacja sama w sobie nie przyniosła niczego, czego klient nie mógł zrobić wcześniej ze swoim kontem, to jednak impuls był wystarczający dla banków i zmiany ofert. BZ WBK jeszcze wcześniej wprowadził na rynek pierwszą ofertę spersonalizowaną pod względem płci. Konto na wysokich obcasach nie wprowadziło wprawdzie rewolucji na rynku, ale pokazało, że bank nie śpi i zamierza rozszerzać ofertę. Kiedy wojna na ROR-y przestała być emocjonująca i banki przestały bombardować klientów reklamami kont, BZ WBK znów sięgnął po gwiazdę kina. Nowy rachunek promował Gerard Depardieu, parodiując w reklamie Bogusława Lindę. Zminimalizować opłaty za konto może jedynie aktywny klient, jednak oferta tak spodobała się na rynku, że liczba otwieranych rachunków sięgnęła 2,5 tys... dziennie.

 

Oprócz podejścia do stałych klientów i marketingowych akcji skierowanych w stronę potencjalnie nowych użytkowników, pozostaje kwestia stabilnej polityki kredytowej. Podczas gdy wiele instytucji rozdawało kredyty klientom gotówkowe bez obaw, że mogą oni mieć problemy ze spłatą, bank skupiał się głównie na znanych już klientach z posiadanymi rachunkami osobistymi. John Cleese jako kolejna zagraniczna gwiazda kampanii reklamowej stał się twarzą banku w segmencie kredytów gotówkowych. Według specjalistów zajmujących się psychologią biznesu, optymizm jest główną cechą kredytobiorców, a postać z Monty Pythona okazała się kolejnym udanym posunięciem.

 

Decyzja o sprzedaży banku będzie dużym ciężarem do udźwignięcia, nawet jeśli obędzie się bez finansowego tsunami. Biorąc pod uwagę konsekwencję w działaniach banku, nie byłoby jednak dużym zdziwieniem, gdyby na ekranach telewizorów pojawiła się kolejna persona z Hollywood, komunikująca klientom, że nie ma powodów do paniki.

 

Fotografia Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek

Dziennikarz Bankier.pl, autor licznych publikacji z zakresu finansów osobistych. Związany z prasą ekonomiczną, publikował m.in. na łamach Gazety Prawnej, były dziennikarz porównywarki Comperia.pl.


autor: Tomasz Jaroszek

źródło: Bankier.pl







  • Komentarze (4)
John Cleese chyba był przed Danym de Vito :) czyli był pierwszą, a ni kolejną gwiazdą :)
Banker - Kwiecień 1, 2010, 11:20
#1
Pierwszą gwiazdą był Leo Beenhakker wiosną 2008.
Idąc tropem podstarzałych gwiazd, czekam na Chucka Norrisa ;-)
kk - Kwiecień 1, 2010, 12:28
#2
Teraz BZWBK znowu może być polski o ile kupi go odpowiednio duży polski inwestor lub konsorcjum kilku inwestorów. Jest to duży bank, choć logotyp ma starawy, do zmiany. Niech kupi go inwestor w dobrej sytuacji finansowej, bo tylko wtedy będzie w stanie zrobić użytek z tego banku.
nyczaj100 - Kwiecień 1, 2010, 18:54
#3
Nie widzę polskich inwestorów mogących wydać 10-12 miliardów zł na zakup bzwbk. Czarnecki? Ojciec Rydzyk? PKO BP?
kk - Kwiecień 1, 2010, 20:55
#4

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!