Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Czarnecki: refleksje guru biznesu

2011-07-04, 06:54

Jeden z najbogatszych Polaków – Leszek Czarnecki – musi dzielić swoją finansową potęgę na dwie grupy kapitałowe, bo jest za duża. Kto by pomyślał, że zaczęło się wiele lat temu od zamiłowania do nurkowania. Lata prowadzenia różnych działalności, sukcesy i porażki i nareszcie książka. Po głośnej publikacji Sławomira Lachowskiego, przyszedł czas na książkę właściciela jedynego w kraju „konglomeratu finansowego”.

Uruchomienie biznesu, który odniesie sukces to wielka szuka. Doskonale zdają sobie z tego sprawę eksperci piszący coraz to nowe książki o osiąganiu sukcesu. Jednak ich sukces kończy się bardzo często na samym wydawaniu książek u cudzych sukcesach. I na tym zamyka się koło. Książka Czarneckiego nie mieści się w tym schemacie. Ani w żadnym innym.


 „Biznes po prostu” to książka, która broni się sama – nazwiskiem autora. Napisana przez jednego z najwybitniejszych przedsiębiorców ostatnich lat tłumaczy podstawy robienia biznesplanu, ale nie jest podręcznikiem z gotowymi receptami. „Po prostu biznes” to zbiór przemyśleń, refleksja o ryzyku, zarówno biznesowym, jak i osobistym, oraz próba pokazania sylwetki przedsiębiorcy z innej perspektywy. Zawiodą się na pewno ci, którzy będą szukać w książce gotowych rozwiązań i instrukcji jak zbudować konglomerat finansowy.


Trzy filary sukcesu


Pomysł, ludzie i kapitał to trzy niezbędne składniki udanego biznesu. Jednak co zrobić, kiedy mamy tylko pomysł? Jak ocenić jego realne szanse na powodzenie? Po przeczytaniu kilku rozdziałów nabiera się przekonania, że każdy z czynników jest bardzo prosty do osiągnięcia, ale ich skompletowanie to prawdziwa sztuka. Wiele stron poświęconych jest kwestii doboru ludzi do pracy, odpowiednich umiejętności i kluczowej zasadzie: biznes jest dla ludzi i to oni są najważniejsi. Nie zabraknie kwestii zarządzania kryzysowego, dokładnego badania rynku i listy porad, które mogą wielu przedsiębiorcom otworzyć oczy na poszczególne problemy, z którymi borykają się ich firmy. Wszystko napisane językiem człowieka biznesu, ale nie specjalisty z branżowym słownictwem. Dzięki temu dobrze będzie się ją czytało zarówno studentom myślącym o pierwszych biznesach, jak i prezesów wielkich firm, którzy z ciekawości sięgną po lekturę, aby móc później podyskutować o przemyśleniach właściciela trzech banków w Polsce.


Leszek Czarnecki nie oszczędził też gorzkiej prawdy tym, którym biznesy po prostu nie wychodzą i nie umieją oni wyciągać wniosków ze swoich błędów. Kto nie sprawdza się w biznesie, może po prostu powinien pozostać na swoim ciepłym etacie. Tak będzie dla niego bezpieczniej.


Konglomerat i przyjaciele


Można napisać tysiąc stron o teorii biznesu, która ma zmobilizować do działania. Niestety to nadal tylko teoria. Leszek Czarnecki stworzył na 300 stronach zbiór dobrych rad, refleksji  i przede wszystkim ostrzeżeń o prowadzeniu biznesu w Polsce. Pokazał również sylwetki ludzi sukcesu i skróconą historię swojej drogi na szczyt. Nie ma tam właściwie teorii – jest sama praktyka pokazana na przykładach polskich przedsiębiorców i spółek, które rozwinęły się zaczynając absolutnie od zera.


Ostatnie strony można uznać za część inspirującą, jeśli przemawiają do czytelnika konkretne nazwiska i przedsiębiorstwa. Tajemnica pączków Andrzeja Blikle, Adam Góral i jego globalny sukces ze spółką Asseco, Wojciech Kruk z historią przejęcia w tle, a także Grzegorz Hajdarowicz – od kilku dni nowy właściciel m.in. Rzeczpospolitej – to tylko część z historii, które opisuje Leszek Czarnecki. Ostatnie strony to istna laurka dla polskiej sfery biznesu – wielkie nazwiska, wielkie pieniądze, ale i wielki wkład w polską przedsiębiorczość.


Psychika milionera


Można zebrać złote myśli poszczególnych przedsiębiorców i próbować stworzyć swoje finansowe imperium według instrukcji. Uda się to jednak nielicznym. Ogromne znaczenie w budowaniu i późniejszym zarządzaniu firmą odgrywa psychika. Dlaczego przedsiębiorcy lubują się w sportach ekstremalnych? Co liczy się w relacjach z pracownikami? Czy potrzebne są imprezy integracyjne? Autor nie podaje gotowych recept na prowadzenie biznesu, ale jego przemyślenia w wielu, wydawałoby się prozaicznych kwestiach, naprawdę dają do myślenia.


Odwołania do uprawiania sportu i ciągle powtarzana kwestia ryzyka nakreślają zarazem sylwetkę samego autora – przedsiębiorcy, który podczas swojej drogi na szczyt wiele razy musiał pogodzić się z porażką. Wielką wartością książki są właśnie te porażki, o których zapomina się pokazując obraz wielkich firm. Historia Getinu i poszczególnych spółek przedstawiona jest bez omijania pomyłek, których na drodze nie brakowało to bez wątpienia solidna wartość dodana tej książki. Najważniejsza zasada pozostała jednak ta sama – należy wyciągać wnioski ze swoich porażek.


Cudze chwalicie, swojego czytajcie


Trump, Kiyosaki, Tracy – w księgarniach nie brakuje autorów, którzy mają nas zainspirować do odniesienia sukcesu. Teraz możemy przeczytać przemyślenia Polaka, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Leszek Czarnecki nie musi reklamować się kontrowersyjnym tytułem, w świecie finansów jego holding jest marką samą dla siebie. Jego sukces to nie motywujące puste słowa, a ciężka praca i imperium finansowe stworzone absolutnie od zera. Bez magii słów, z pełnym obrazem ryzyka i bez ślepego zachęcania do otwierania przedsiębiorstw. Czy książka wywoła dyskusję bądź zainspiruje do działania młodych przedsiębiorców? Jest ryzyko, że polscy czytelnicy nie zechcą poznać refleksji jednego z guru polskiego biznesu. Zawsze jest ryzyko. Ostatecznie, to po prostu biznes. 


autor: Tomasz Jaroszek

źródło: PR News







  • Komentarze (14)
Ciekawa była by książka: jak zdobyłem pierwszy milnion:-)
ed - Lipiec 4, 2011, 09:53
#1
zaczeło się od czegoś zupełnie innego. W wieku ok. 18 lat od współpracy z esbecją. Tak wcześnie został TW.
pamiętam - Lipiec 4, 2011, 10:37
#2
bo jak już mam pierwszy milion to już łatwiej :)
Krzysiek - Lipiec 4, 2011, 10:55
#3
A to powinien być pierwszy rozdział książki:

http://www.rp.pl/artykul/156705.html
Agent prowadzący - Lipiec 4, 2011, 12:06
#4
Bardzo jestem ciekaw tej książki, bo od wielu już lat pracuję w Getinie i dobrze znam go od środka. Mam nadzieję, że lektura pozwoli porównać rzeczywistość z tym, co o swoim konglomeracie wie jego właściciel. Już powyższy opis, choć dokonany przez Tomasza Jaroszka z PR News, ujawnia totalną rozbieżność, a mianowicie "biznes jest dla ludzi i to oni są najważniejsi", w Getinie jest dokładnie odwrotnie. Człowiek-pracownik nie ma tam żadnego znaczenia, liczą się tylko zyski ze sprzedaży, liczba sprzedanych kart ktedytowych, leasingów, rachunków bankowych, ubezpieczeń, itd. Kadra zarządzająca już zupełnie zapomniała, że wywodzi się z gatunku ludzkiego i pracowników, a także siebie nawzajem traktuje niczym maszyny do drukowania pieniędzy i to zaprogramowane na nieznane sobie prędkości. Cytat faktycznie może się odnosić do ludzi, ale ludzi-klientów, którzy mamieni fikcją super oferty "wpadną w sidła" konglomeratu GETIN. Tak, najważniejszy jest człowiek, ale tylko ten który mniej lub bardziej świadomy, zostawia w Getinie swoje ciężko zarobione pieniądze. Podzielę się swoimi wrażeniami po lekturze książki ;)
Prac - Lipiec 4, 2011, 15:49
#5
Podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisał Prac!
treż Prac - Lipiec 4, 2011, 17:19
#6
niestety LC to tylko czysty PR a w srodku czlowiek bez klasy i zasad, wyzywajacy swoich podwladnych i donoszacy na kolegow do esbecji. to jest jakis zart historii ze ktos taki ksiazke pisze
exGetin - Lipiec 4, 2011, 18:56
#7
biznes, to biznes dziewczynki i nie nalezy sie zbytnio podniecac, szczegolnie, jak sie samemu za wysoko nie doszlo. naczytaliscie sie ksiazek o zabach i pszczolkach i na sile probujecie tym zaciekawic innych. w biznesie, jak juz sie w niego czlowiek mocno zaglebi, to nie ma miejsca na sentymenty. firma ma zarabiac, bo inaczej nikt do niej dokladal nie bedzie jak zaliczy ostra padake na rylo, a wtedy wszyscy pojdziecie na bruk i dopiero zobaczycie, co to dokladnie znaczy, jak jest ciezko. plany sprzedazowe sa wszedzie wysrubowane do granic mozliwosci, ale wam sie wydaje, ze przyjdziecie popierdziec w stolek, poslinic sie na kolezanki z pracy i klientki i kazdemu suta wyplata sie nalezy. jak macie checi, to sami zalozcie biznes, to sie okaze, kto jest supermozgiem i potrafi prowadzic firme. a tych, ktorzy nadaja ciagle o SBecji i tym podobnych pierdolach, to radze sie pier...c mocno w glowe, bo gdyby tak wygladala mozliwosc zrobienia kariery zaraz po PRLu, to wiekszosc narodu (w tym wasi dziadkowie, ojcowie, babki i pewnie wy sami obludni hipokryci) bylaby teraz milionerami, bo wspolpracowala z SB. napluc na tych, ktorzy cos osiagneli, to kazdy potrafi, chociaz sam tylko madrzy sie przez monitor, ale cos zdzialac, to juz niestety malo ktory sie odwazy.
czjutongpej - Lipiec 6, 2011, 13:01
#8
do exGetin, wszystkich tu cos boli, ludzie Slonce swieci ale dla niektorych nic tak nie poprawia humoru jak obsmarowanie komus...
alex - Lipiec 6, 2011, 19:14
#9
a ja chetnie przeczytam, moze znajde jakas inspiracje. Sam wlasnie rozkrecam wlasna firme i tez mam ambitne plany tylko niestety pewnie budzet nie ten:)
michał - Lipiec 6, 2011, 22:24
#10
Widać że co po niektórym zacięła się płyta i wciąż tylko o jednym mówią. Z ich toku myślenie wynika że jest jakiś spisek i Polską rządzi SB. Swoją drogą Wołoszański też niby współpracował i wielu innych a miliarderami nie są. To raczej słaby argument merytoryczny. Ale skoro nie można znaleźć żadnych argumentów przeciw to lepszy rydz niż nic. Co do pracownika exgetin. Skoro tak ci źle to po co tam pracujesz zmień bank, chociaż nie każdy bank chce zysków. Zmień raczej zawód. Możesz zostać instruktorem tańca spokojniejszy zawód. Zamiast narzekać trzeba najpierw zapoznać się z tym co autor chce przekazać. Może się ktoś wiele nauczyć. Jednak wielu nie da się niczego nauczyć.
Karol - Lipiec 7, 2011, 07:34
#11
Im dłużej żyję, tym bardziej świat mnie dziwi - pod recenzją książki po raz kolejny wiadro pomyj - oskarżanie i żółć. Nie szkoda Wam energii na to?? O co chodzi z tym Czarneckim - że tak krzyczycie? Pracował? Pracował. Zarabiał? Zarabiał.Dorobił się? Dorobił. Więc jak na moje - uczciwie zarobiona kasa. Ludzie te agenturalne tematy nudne już są - a przywoływanie ich jako argument, że się LC nie należy przez to majątek i sukces, jest słabe. Co do pracy w banku, bo gdzieś tu ktoś coś utyskiwał. Nie znam osoby, który pracuje jako bankowiec (a znam ich naprawdę sporo), która nie narzekałaby na plany, taka specyfika roboty i tyle. TO jakby młynarz narzekał, że wiecznie od mąki jest brudny :D.
kasica - Lipiec 7, 2011, 08:53
#12
no no no, widzę, że wynajęte matoły przerzuciły się z zachwalania getinonline/idebank na obronę swojego zleceniodawcy....

ehhh, ta getinowa żenada...
nonono - Lipiec 7, 2011, 22:54
#13
"Jego sukces to nie motywujące puste słowa, a ciężka praca i imperium finansowe stworzone absolutnie od zera [...]Ostatecznie, to po prostu biznes. " - mnie przekonało. Podziwiam ludzi, którzy osiągnęli sukces i jeszcze mają chęć, wenę aby o tym opowiadać i dzielić się spostrzeżeniami z innymi.
hmm - Lipiec 10, 2011, 21:42
#14

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!