Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Kto zarobi na demontażu bankomatów?

2010-04-22, 20:45

W świecie finansów każda decyzja powoduje, że jeden traci, żeby drugi mógł zyskać. Z powodu zmian na rynku kart, w trudnej sytuacji znajdują się niezależne sieci bankomatów. Plotki o demontażu części urządzeń to powód do zadowolenia wszystkich tych, którzy mogą na tym zarobić. MasterCard, VISA, banki, a może nawet zyskają sami klienci?

Mamy w Polsce ok. 15 tys. bankomatów, co jak na kraj z liczbą 38,5 miliona mieszkańców nie jest imponującym wynikiem. Plotki o demontowaniu urządzeń rosną jak grzyby po deszczu. Trudno się dziwić, skoro sama instalacja urządzenia to koszt kilkunastu tysięcy euro, a przecież z każdym dniem maszyna generuje koszty, a pieniądze w jej wnętrzu nie zarabiają. Banki jeden po drugim wprowadzają z kolei wypłaty z urządzeń bez prowizji, ale za jedną ustaloną opłatą. Taki trend może przynieść wiele korzyści klientom, którzy zaczną oszczędzać dzięki braku prowizji. Na zniknięciu bankomatów mogą także zarobić instytucje finansowe. Bardziej zaawansowanym w usługach bankowych można namówić do nowszych technologii, typu paypass lub cash back. Kto ma więcej swoich urządzeń też skorzysta na problemach konkurencji. Jest jednak główna bariera w drodze do rozwoju obrotu bezgotówkowego – nastawienie klientów, których nie obchodzą zmiany na rynku. Oni chcą swoje stare, dobre bankomaty i gotówkę w portfelu.

 

Dochodowe innowacje

 

Technologia umożliwiająca płatności bezstykowe podobno rozwija się bardzo szybko w naszym kraju. Wraz z Wielką Brytanią i Turcją, jesteśmy wręcz liderami. Problem tkwi jednak w grupie docelowej usługi. Można to doskonale sprzedać młodzieży, studentom, aktywnym mieszkańcom dużych miast, ale co dalej? W województwie świętokrzyskim można dokonać zakupów kartą zbliżeniową jedynie w Kielcach, w kilku punktach miasta. Trudno o nagłą instalację urządzeń w każdym sklepie w Polsce. Kolejnym problemem będzie przekonanie do bezpieczeństwa płatności. W Japonii czy też USA z technologii bezstykowych korzystają dziesiątki milionów użytkowników i to nie tylko w ramach bankowości. U nas pierwszym pytaniem klienta, któremu tłumaczy się działanie takich kart jest „czy to na pewno bezpieczne?”.

 

Pozostaje kwestia niedocenionej usługi cash back, która mogłaby zastąpić bankomaty, jednak klienci nie mają nawet świadomości o posiadanej usłudze. VISA wyliczyła, że wydanych zostało 10 mln kart z dostępem do usługi. Gdyby 10 mln klientów z tego korzystało, problem byłby rozwiązany, a prowizje za wypłaty gotówki z sklepowej kasie zrównoważyłyby opłaty za wcześniejsze bankomaty. Mało klientów zdaje sobie sprawę, że ich karta w portfelu umożliwia taką usługę. Limit jednorazowej wypłaty 200 zł nie jest żadną barierą, ponieważ jest to zbliżone do średniej wartości wypłaty w Polsce. Czy VISA i MasterCard postawią na promowanie tej usługi? Póki co stopniowo zachęcają do zakupów kartą w ramach różnorakich konkursów i promocji, ale nadal brakuje kwestii poruszonej edukacji klientów. Nie przekonamy do obrotu bezgotówkowego klienta nawet ciekawą promocją, jeśli ma on wątpliwości do samych kwestii technicznych. Czekamy zatem na ruch organizacji płatniczych.

 

Co zrobią giganci?

 

Największą sieć swoich urządzeń nadal posiadają PKO BP i Pekao SA. Solidnym zapleczem dysponuje także BZ WBK, który dzięki rozbudowanej sieci już wcześniej czerpał zyski dogadując się z innymi bankami. Wirtualny kolos – mBank – oferował dotąd klientom urządzenia niezależnych operatorów. Tydzień temu zdecydował się na wprowadzenie bankomatów bez prowizji, ale za jedną opłatą w wysokości 5 zł. Nie spodziewajmy się raczej takiego ruchu ze strony PKO BP i Pekao SA, które nie przyzwyczaiły klientów do darmowych usług. Zmiany to także atut w rękach dużych banków. Rozbudowana sieć własnych urządzeń to zapewnienie dla klientów, że nie muszą się bać o znalezienie bezpłatnych urządzeń, a dogadanie się z innymi bankami to szansa na dodatkowy zysk.

 

Mały bank lub instytucja dopiero wchodząca na rynek może pokusić się o dokładanie do interesu żeby zainteresować klientów ofertą. Darmowe bankomaty w Alior Banku również były uznane za cud na rynku, do momentu podniesienia opłat. W bankowości niespełnione obietnice szybko się mszczą. Tym razem w roli kata wystąpił mBank z kampanią przeciekającego melonika. Bankomaty bez prowizji to nie znowu takie nowe zjawisko. Występowało w kilku rachunkach, jednak płatnych i z reguły o ustawionych o półkę wyżej na bankowej wystawie. W momencie, kiedy reklamujemy jedynie darmowe konta i stawiamy ROR na równi z towarem w sklepie, trudno zareklamować rachunek, za który musimy płacić nawet kilkanaście złotych miesięcznie.

 

Gotówka vs. Karta

 

Zasadniczy problem wszystkich instytucji, które chcą zarobić parę groszy na zmianach to podejście klientów. Pomijając fakt, że duża ilość Polaków wciąż traktuje banki jak zło wcielone, stali klienci również odstają podejściem od zachodnich sąsiadów. Ludzie korzystający z technologii płatności bezstykowych, usługi cash back i zarządzający całym portfelem przez Internet to nie tak dużą grupa, jak chciałyby tego banki. Wprawdzie ilość kart płatniczych ciągle rośnie, podobnie jak aktywność klientów w sieci, jednak wielu z tych klientów nie umie odpowiedzialnie korzystać z usług, które posiadają. Wielu wciąż nie odróżnia nawet PKO BP od Pekao SA, więc przekonanie ich do bankowych innowacji to duże wyzwanie.

 

Bankomaty, zwane złośliwie „ścianami płaczu” to urządzenia, które zaakceptowaliśmy w życiu codziennym. Działają niestety na zasadzie pośrednika w transakcjach. Klient dostaje wypłatę, wyjmuje gotówkę z konta i dopiero później wykonuje transakcje. Wielu omija bankowość elektroniczną i karty płatnicze, przez co nie daje zarobić kolejnym pośrednikom. Wielkie zadanie stoi przed działami marketingu i public relations organizacji VISA i MasterCard. Według ostatnich badań TNS OBOP, 70 proc. Polaków chce więcej urządzeń na ulicach. Jak zachęcić ich do obrotu bezgotówkowego, skoro wszyscy tak bardzo kochamy stare, dobre bankomaty? Kto odpowie na to pytanie, ten zarobi na obecnej sytuacji na rynku.

 

 

Fotografia Tomasz Jaroszek

Tomasz Jaroszek

Dziennikarz Bankier.pl, autor licznych publikacji z zakresu finansów osobistych. Związany z prasą ekonomiczną, publikował m.in. na łamach Gazety Prawnej, były dziennikarz porównywarki Comperia.pl.

 


autor: Tomasz Jaroszek

źródło: PR News







  • Komentarze (5)
ja bym bardzo chętnie używał caschbacku, ale wszędzie płacę kredytówką. A te jak dotąd cashbacku nie mają ... (darmowego)
kjonca - Kwiecień 23, 2010, 10:11
#1
Panie redaktorze,

wartośc średniej wypłaty z bankomatu można sobie łatwo wyliczyc korzystając ze statystyk NBP (odsyłam do stron tej instytucji). Moim zdaniem 200 złotych to jednak nie 360 złotych i różnica pomiędzy tymi dwiema kwotami jest znaczna. Nie wspomnę o tym, że cashback oferuje DO 200 złotych gotówką. W casie, w którym interchange bankomatowy był na wyższym poziome cashback nie był uznawany za konkurencję czy też alternatywę dla bankomatów z wielu względów. Uważam, że te względy są ważne nadal i dlatego nie wierzę w prostą substytucję bankomatu przez cashback.
Mastercard i Visa wybrały drogę na skróty w kierunku społeczeństwa bezgotówkowego. Oby nie przez bagno. Już sobie wyobrażam wakacje i poszukiwania najbliższego bankomatu....

Pozdrawiam.
Krzysztof - Kwiecień 23, 2010, 10:41
#2
"Wielkie zadanie stoi przed działami marketingu i public relations organizacji VISA i MasterCard" - nie wielkie ale banalnie proste. Jest nim radykalne obniżenie opłaty Interchange w wyniku, której w wielu sklepach znikną limity na płatność oraz pojawią się POSy tam gdzie ich nie ma m. in. na wysokie prowizje jakie trzeba odpalić od każdej transakcji.
Rynek dojrzewa i im szybciej dojrzeje do obrotu bezgotówkowego tym lepiej.
Kavoszka - Kwiecień 23, 2010, 15:39
#3
cashback ? chyba żart, już bardziej karkołomnego pomyslu bym nie wymyślil.
idąc ulicą ( no.. dla utrudnienia o 3 w nocu), szukajac dychy na kebab, mam wejść do sklepu i kupic cos za 10zl żeby wyciagnąć drugie 10 zł ?? e tam.. pierniczenie bo inaczej nie skomentuje.. ( przejsc przez cały sklep, odstać za babcią w kolejce.. e no ludzie)
moze nie piszmy głupot i tyle
rynek powinien dojrzeć w spospob naturalny - bankomaty powinny byc jak są - a POS prosze niech zmniejsza prowizje i zaczna konkurowac z ATM i rynek sie automatycznie wykształci..
asss - Kwiecień 23, 2010, 22:20
#4
Życzę powodzenia w płaceniu kartami na wakacjach w Polsce (mazury, góry, morze itp) albo np. korzystając z usług branży budowlanej (w tym zakupy).
Pomijam już takie zapomniane miejsca jak Floriańska w Krakowie :)

Co do wspaniałego rozwoju płatności bezstykowych - hm... bardzo chcę płacić bezstykowo, ale albo nie ma terminali, a jak są ,to nie działają lub obsługa jest nie przeszkolona (mówimy o Warszawie, nie o wiosce w Bieszczadach).

Drogi Autorze - Tym właśnie różni się teoria naukowa/ dziennikarska od praktyki. Problem jest nie koniecznie tam gdzie został opisany :)
Banker - Kwiecień 29, 2010, 16:43
#5

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 32 tys. odbiorców!