5 czynników ryzyka przed debiutem Tauronu

Giełdowe debiuty rządzą się specyficznymi prawami, a sama niska cena emisyjna nie gwarantuje wysokiego przebicia. 57 groszy za akcję Tauronu zapowiada raczej mniejsze od przeciętnego dla państwowych spółek przebicie podczas pierwszych notowań. Dlaczego?

1. Każda seria kiedyś się kończy

Oczekiwania na udany debiut Tauronu opierają się w dużej części na korzystnych statystykach dotyczących sprzedaży walorów państwowych spółek na rynku pierwotnym. 2/3 z nich przynosiło zyski podczas pierwszych notowań. Apetyty pobudziły ostatnie przypadki PGE i PZU, które dały zarobić na debiucie po kilkanaście procent. Nie zapominajmy jednak, że każda seria kiedyś się kończy, a jedna trzecia debiutów okazywała się klapą.

2. Maksymalna cena emisyjna kluczem do ponadprzeciętnego debiutu

Statystyki wskazują, że znacznie większe są szanse na ponadprzeciętne przebicie podczas pierwszych notowań w przypadku tych spółek, które sprzedały akcje po maksymalnej cenie z wyznaczonego przedziału, niż tych, którym się to nie udało. Jest to zrozumiałe. Maksymalna cena emisyjna jest odzwierciedleniem tego, że spółka w oczach inwestorów jest bardzo atrakcyjna. Logika, jaką prezentował minister Grad, wskazując na to, że jeśli chce się sprzedać coś za określoną cenę, to trzeba na początku zawyżyć cenę, by potem z niej zejść, na rynku pierwotnym nie funkcjonuje.

3. Słabość giełdy nie sprzyja wysokiemu przebiciu

Do giełdowego debiutu Tauronu pozostał jeszcze mniej więcej tydzień. Bardzo ważna będzie koniunktura giełdowa w tym czasie, która jest jednym z kluczowych czynników udanego debiutu spółki na giełdzie. Związek jest tu oczywisty. Jeśli od zakończenia zapisów do wejścia walorów na parkiet notowania na parkiecie rosną, to zwiększa się też wartość firmy oczekującej na debiut i odwrotnie, kiedy kursy na parkiecie idą w dół. W ostatnich dniach GPW wykazuje słabość na tle świata, nie ma sił odrabiać wcześniejszych strat. To zachowanie skłaniające do obaw przed dalszym pogarszaniem się koniunktury rynkowej.

4. Spółki energetyczne są już na parkiecie

Siłą wcześniejszych debiutantów z branży energetycznej na warszawskiej giełdzie (Enea czy PGE) było to, że ten sektor nie był praktycznie reprezentowany na niej. Tym samym wchodzące na rynek spółki dawały szanse zdywersyfikowania portfeli instytucjonalnym inwestorom. Teraz już taką szansę mają dzięki notowanym na rynku wtórnym papierom. Wycenę Tauronu i jego perspektywy mogą porównywać z już obecnymi na parkiecie firmami. To ogranicza skalę „bezwarunkowego” popytu wynikającego z decyzji portfelowych.

5. Duża konkurencja na wschodzących rynkach pierwotnych

Kończący się powoli kwartał był 5. z rzędu, kiedy wartość ofert pierwotnych na rynkach wschodzących przewyższała tę z rynków rozwiniętych. W pierwszym przypadku sięgnęła ponad 29 mld USD, czyli blisko 3 razy więcej niż na rynkach dojrzałych. Na lipiec planowana jest rekordowa w historii sprzedaż walorów chińskiego Agricultural Bank za ok. 28 mld USD. Globalni inwestorzy mają zatem w czym wybierać i nie mają powodów, by przepłacać za plasowane na rynku pierwotnym papiery.
    

 

 
                    

 

Źródło: Home Broker