AZ Finanse: Bankowe strachy, ale nie u nas

Powód kolejnej przeceny akcji jest oczywisty. Po weekendowej dymisji prezesa największej grupy finansowej świata – amerykańskiej Citigroup -spowodowanej groźbą, że będzie ona musiała spisać na straty 11 mld dol. złych kredytów, na graczy we wszystkich zakątkach świata padł blady strach. Bo jaką można mieć pewność, że podobnych trupów w szafach nie mają pozostałe wielkie banki? A nikomu nie trzeba tłumaczyć jak pogorszenie kondycji branży finansowej może wpłynąć na kondycję światowych gospodarek.

Nic dziwnego, że na całym świecie akcje banków należały do najszybciej taniejących. Wspomniana wyżej Citigroup potaniała o ponad 7 proc. spadając do poziomu najniższego od czterech lat. Ponad 3 proc. stracił brytyjski Barclays, a ponad 2,5 proc. – JP Morgan Chase. Nasza giełda była na tym tle zupełnie odosobnioną wyspą, na której akcje banków są nadal pożądanym składnikiem portfeli inwestorów. Owszem, takie tuzy, jak BRE, czy BZ WBK, potaniały o 2-3 proc., ale już PKO BP, czy Pekao zyskały na wartości. A bankowy subindeks WIG-banki nie zmienił się ani na jotę. Może zresztą jest w tym jakaś logika, bo jakość kredytów w polskich bankach jest wciąż wysoka, a stopień nasycenia ich portfeli różnymi dziwnymi papierami wartościowymi, opartymi na złych kredytach z zagranicy – znikoma.

Ale nawet relatywnie dobra postawa banków nie uratowała w poniedziałek giełdy przed kolejnymi spadkami. WIG stracił pół procenta, a wraz z nim w dół poszły notowania 230 spółek. Zwyżką cen cieszyło się ponad trzy razy mniej firm. I choć obroty były znów niskie, to nie ma się co łudzić – światowe obawy o stan rynków kapitałowych i finansowych nie pozostaną bez wpływu na nastroje naszych graczy. WIG ma wartość 61,7 tys. pkt. i jest już najniżej od prawie miesiąca i temu indeksowi znacznie bliżej już do strefy, która powinna zatrzymać spadki (ok. 60,2 tys. pkt. – ostatni dołek z początku października), niż do niedawnych szczytów (64,5 tys. pkt. – z połowy października).