AZ Finanse: Warszawska giełda (była) oazą spokoju

Skąd więc inwestorzy mogli czerpać swoje zadowolenia? Wystarczy rzut oka na terminale z informacjami dotyczącymi giełd zachodnich, by przekonać się, że nasz parkiet w czwartek był dosłownie oazą spokoju. Indeksy w Europie Zachodniej zakończyły dzień ok. 2,5-procentowymi spadkami. W USA główne barometry nastrojów zaczęły od spadku o 1 proc., ale potem nadeszła fala wyprzedaży, która sprowadziła je 2,5-3 proc. w dół. Cóż, w czwartek inwestorzy z głównych rynkach mogli naszym tylko pozazdrościć spokoju i marazmu.

Nastroje na świecie popsuły się nie tylko w wyniku środowych wyników posiedzenia amerykańskiego banku centralnego. Z komunikatu wynika, że nie ma najmniejszych szans na dalsze obniżki stóp procentowych, a wręcz przeciwnie – na skutek walki z inflacją mogą one pójść w górę. W czwartek na światowych inwestorów spadły jeszcze m.in. złe wieści z sektora finansowego – analitycy przepowiadają kolejne wielkie rezerwy na złe kredyty w amerykańskim Citigroup.

To byłby istny cud, gdyby w piątek nasza giełda nie zaczęła od nadrabiania dystansu w spadaniu do największych giełd światowych. To ostatecznie przekreśliłoby szanse na powrót WIG20 do strefy konsolidacji w okolicach 2650-2750 pkt. Inwestorów czeka zapewne wojna nerwów i test odporności psychicznej. Jeśli uda się opanować emocje i w drugiej części notowań pokazać chęć do trzymania cen na obecnych poziomach, to będzie duży sukces kupujących.