Banki zwalniają i likwidują oddziały

Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała najnowsze dane z sektora bankowego. Na koniec grudnia w bankowości pracowało 175 tys. osób. To o 1,6 tys. mniej niż na koniec 2011 roku. W tym czasie sieć placówek bankowych stopniała o 230 oddziałów.


We wtorek Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała najnowsze, grudniowe dane z sektora bankowego. Prezentowane statystyki nie pozostawiają złudzeń: liczba placówek topnieje, a tym samym zmniejsza się zatrudnienie w sektorze. Na koniec grudnia 2012 roku w bankowości pracowało 175 069 osób, czyli o 1589 osób mniej niż na koniec 2011 roku. Dziś poziom zatrudnienia w sektorze bankowym przypomina ten z grudnia 2009 – tuż po czystkach spowodowanych pierwszą falą kryzysu finansowego. Wówczas tylko w ciągu jednego roku z pracą w bankowości pożegnało się aż 6,2 tys. osób. Czystki okazały się jednak zbyt duże, bo chwilę później zatrudnienie w bankowości znów zaczęło rosnąć. W ciągu 2010 roku przybyło 1,6 tys. etatów. Wraz za redukcją zatrudnienia nie poszła bowiem masowa likwidacja placówek.

Dziś sytuacja wygląda inaczej. Już od dwóch lat z miesiąca na miesiąc systematycznie kurczy się sieć placówek bankowych. O ile na początku roku 2011 było ich 14 442, to w grudniu 2012 już 13 625 (połowa to placówki, druga połowa filie). Sieć placówek tylko w ciągu dwóch ostatnich lat skurczyła się ogółem już o 817 oddziałów. Choć jak zauważa dzisiejszy Puls Biznesu, nikt – poza BZWBK – oficjalnie nie mówi o zamykaniu placówek, to liczby raportowane do KNF nie pozostawiają wątpliwości. W przypadku BZWBK powodem cięć jest fuzja z Kredyt Bankiem. Biuro prasowe oficjalnie mówi o 40-50 placówkach, które mogą zostać zamknięte lub relokowane.

 

Liczba placówek bankowych w latach 2009-2012, źródło: KNF

Trend ograniczania sieci placówek bankowych będzie się nasilał w kolejnych latach. To naturalna konsekwencja rewolucji technologicznej, której jesteśmy aktywnymi uczestnikami. Dziś znaczna część operacji zlecana jest przez elektroniczne kanały obsługi – bankowość internetową, telefoniczną czy mobilną. Efektem takiego procesu jest spadek popytu na usługi kasjerów. By odciążyć placówki banki podejmują też inne działania, jak chociażby montaż wpłatomatów czy bankomatów. Tych ostatnich przybyło w ciągu ostatnich dwóch lat aż 2 tysiące. Automatyzowanie operacji kasowych i przenoszenie ciężaru obsługi do internetu będzie nasilało procesy ograniczania sieci placówek i zatrudnienia.

 

Liczba zatrudnionych w bankowości w latach 2009-2012, Źródło: KNF

Podobne ruchy obserwowane są już na Zachodzie. Brett King, twórca Movenbanku, uważa, że już za trzy lata przeciętny klient będzie odwiedzał oddział bankowy raz w roku, a 40 proc. klientów nie będzie przychodzić do placówek banków wcale. Powołuje się przy tym na przykład Bank of America, w którym średnia liczba wizyt w oddziale przypadających na jednego klienta spadła w ciągu ostatnich 15 lat z 30 do 3 rocznie. Oczywiście trudno zakładać, że za jakiś czas placówki bankowe znikną w ogóle. Na to potrzebujemy jeszcze wielu, wielu lat. Będzie jednak zmieniał się charakter oddziałów – co zresztą obserwujemy już dziś. Siermiężne okienka kasowe z kilkuosobową kolejką są zastępowane przez wygodne fotele i boksy. Nadal przy obsłudze bardziej skomplikowanych produktów finansowych pomoc pracownika będzie niezbędna. Można też oczekiwać, że banki wiąż chętnie będą nawiązywały współpracę z osobami chcącymi prowadzić agencje i filie w mniejszych miejscowościach.

– Sądzę, że gdybym miał budować Aliora jeszcze raz, to on wyglądałby troszeczkę inaczej – mówił niedawno w wywiadzie dla PRNews.pl prezes Alior Banku Wojciech Sobieraj. – Oddziały byłyby jak wielkie Apple Storey otoczone siecią iSpotów. Wydaje mi się, że dobrze zrobiliśmy, otwierając te 208 dużych oddziałów zatrudniających po minimum 10 osób. Chcemy je otoczyć właśnie tymi mniejszymi agencjami i oddziałami Express.

Kilka dni temu pisałem o ankiecie Ernst&Young przeprowadzonej wśród kadry zarządzającej w polskich bankach. Blisko połowa ankietowanych spodziewa się, że w tym roku zatrudnienie w ich banku spadnie. Jak podali analitycy E&Y, wynik Polski odpowiada europejskiemu trendowi. W skali całego badania obejmującego 269 europejskich banków aż 45 proc. menadżerów powiedziało, że spodziewa się zmniejszenia zatrudnienia w swoim banku w ciągu najbliższych miesięcy. Zwolnienia przetaczają się zresztą przez sektor bankowy na całym świecie. Wczoraj brytyjski Barclays bank poinformował, że zwolni 3700 osób. W styczniu The Wall Street Journal podał, że Commerzbank zetnie od 5 do 6 tys. etatów, Reuters donosił o cięciach w Santanderze (3 tys. osób), a American Expers podało, że pożegna się z 5,4 tys. pracownikami.

Napisz do autora: wboczon@prnews.pl

//