Brzoska proponuje odpowiedzialność platform za oszukańcze reklamy. Kampania 150%

Rafał Brzoska przedstawił propozycje zmian prawa dotyczące odpowiedzialności platform za oszukańcze reklamy: obowiązkowa weryfikacja reklamodawców w standardzie AML/KYC, kara administracyjna 150 proc. przychodu z reklamy scamowej, fundusz kompensacyjny dla ofiar. Petycję poparło 167 tys. osób.

Po uruchomieniu narzędzia ScamWatch, dokumentującego skalę oszustw na platformach Mety, Rafał Brzoska wraz z ekspertami przedstawił konkretne rozwiązania prawne: obowiązkową weryfikację reklamodawców w standardzie AML/KYC, kontrolę reklam oraz zasadę 150 proc. — finansową odpowiedzialność platform za scam. Zaprezentowany został także raport pokazujący efekty działania ScamWatch.

Meta ma narzędzia, ale problem trwa

Zdaniem inicjatorów akcji 150 proc. (#STOPscam) problemem nie jest wyłącznie to, czy platforma potrafi usunąć pojedynczą reklamę po jej zgłoszeniu, ale przede wszystkim to, dlaczego taka reklama w ogóle może zostać kupiona i wyemitowana. Raport wskazuje na brak ustawowego obowiązku weryfikowania reklamodawcy w standardzie porównywalnym z mechanizmami AML/KYC.

„Meta od lat dysponuje technologią, pieniędzmi i danymi, które pozwalają wykrywać oszustwa. A mimo to scam nadal jest masowo obecny na jej platformach. Dlaczego? Dlatego, że to się po prostu opłaca (…). Meta ponosi odpowiedzialność za oszukańcze reklamy — tydzień temu orzekł tak sąd niemiecki, identycznie jak wcześniej polski sąd apelacyjny” — mówi Rafał Brzoska, inicjator akcji 150 proc.

Zarzuty wobec Biblioteki Reklam Mety

Sposób prowadzenia Biblioteki Reklam przez Meta jest, jak wynika z przeprowadzonych badań i analiz, niezgodny z art. 39 ust. 1–3 Rozporządzenia 2022/2065 w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych (Rozporządzenie DSA). Zgodnie z przepisami z art. 39 w związku z art. 17 i 26 Rozporządzenia DSA Meta jest zobowiązana do zapewnienia pełnej przejrzystości reklam i ich archiwizowania, jednak obowiązek ten, w ocenie autorów raportu, nie jest realizowany albo też jest realizowany nieprawidłowo.

W repozytorium reklam Meta dane pojawiają się z opóźnieniem sięgającym nawet 24 godzin. Opóźnienie jest wykorzystywane przez przestępców. Oszuści uruchamiają kampanię scam na portalach Meta i następnie podmieniają „przestępczą” reklamę na neutralną. W konsekwencji repozytorium nie rejestruje emisji „przestępczej” reklamy.

Repozytorium Meta pozwala także na modyfikację treści post-factum, gdzie „przestępcze” reklamy pokazywane użytkownikom nie odpowiadają treści w repozytorium, do którego przekazywane są treści neutralne. Repozytorium alokuje wyłącznie pojedynczą wersję reklamy, podczas gdy reklamodawcy „przestępczych” reklam stosują reklamy dynamiczne — „przestępcza” reklama jest jedną z wersji „neutralnej” reklamy i tylko „neutralna” wersja trafia do repozytorium.

Repozytorium Meta jest ponadto skonstruowane w sposób, który ogranicza masowe pobieranie danych przez systemy badawcze takie jak ScamWatch. Wprowadzono ograniczenia podmiotowe (badaczem może być wyłącznie osoba fizyczna, nie organizacja społeczna) oraz przedmiotowe (maksymalnie 50 tys. rekordów w ciągu doby, podczas gdy portale Meta emitują w tym czasie w Polsce miliony reklam). Wprowadzenie takich ograniczeń nie ma, w ocenie autorów raportu, podstawy prawnej i również stanowi naruszenie art. 39 Rozporządzenia DSA.

Ponad 2 mln reklam pobranych przez ScamWatch

Uruchomiony w ostatnim tygodniu sierpnia ScamWatch, część inicjatywy 150 proc., codziennie pobiera i analizuje reklamy dostępne w Meta Ad Library w Polsce. System nie ogranicza się do reklam zgłaszanych przez użytkowników, obejmuje całość dostępnej przestrzeni reklamowej. Analizuje treść i kreację reklamy, rzeczywisty adres docelowy, historię domeny, powiązania pomiędzy reklamami, domenami i podmiotami finansującymi, wykorzystuje agentów i specjalizowane modele AI.

Do 20 września w repozytorium ScamWatch znalazło się 2 045 114 reklam. 290 829 reklam oceniono jako podejrzane (16,5 proc.), a 28 215 jako bardzo wysokiego ryzyka o charakterze przestępstwa.

System identyfikuje 12 głównych kategorii scamu, w tym: podszywanie się pod marki, firmy i instytucje publiczne; oszustwa inwestycyjne, kredytowe i kryptowalutowe; wyłudzanie danych; fałszywe obietnice zdrowotne; nielegalny hazard; treści pornograficzne; wykorzystywanie dzieci; nielegalne aplikacje; szkodliwe i wprowadzające w błąd treści oraz nowe, niejednoznaczne schematy oszustw.

„(…) Ta różnorodność pokazuje, że mamy do czynienia z całym ekosystemem scamu” — mówi Sebastian Kondracki, przedstawiciel Brzoska Foundation.

„Skoro ScamWatch jest w stanie codziennie znajdować tysiące podejrzanych reklam, to pytanie brzmi: dlaczego platforma, która ma znacznie większe możliwości technologiczne i finansowe, nie jest w stanie skutecznie zatrzymać tego procederu?” — pyta Rafał Brzoska.

Propozycje zmian prawa

Pierwsza: obowiązkowa weryfikacja reklamodawców w standardzie AML/KYC. Duże platformy miałyby obowiązek sprawdzić, kto kupuje reklamę, kto za nią płaci, a w przypadku podmiotów podwyższonego ryzyka również ich beneficjenta rzeczywistego. Robią to dzisiaj banki, firmy pocztowe i wiele branż, dla których ta procedura jest naturalną częścią prowadzonego biznesu. Reklamodawca, którego nie można wiarygodnie zweryfikować, nie powinien mieć możliwości rozpoczęcia kampanii.

Druga: zasada 150 proc. Jeżeli platforma wyemituje scam i zarobi na jego emisji, powinna zapłacić administracyjną karę w wysokości 150 proc. przychodu z oszukańczej reklamy oraz reklam z nią powiązanych.

„Nie chcemy znowu apelować do Mety, to robiliśmy już dziesiątki razy, podobnie jak ludzie, którzy każdego dnia stają się ofiarami scamu. Chcemy odpowiedzialności. Jeśli Meta zarabia na scamie, musi się to przestać opłacać. Dlatego proponujemy 150 proc.: platforma oddaje cały przychód z oszukańczej reklamy i płaci dodatkowe 50 proc. Dopiero wtedy ryzyko biznesowe będzie po stronie platformy, a nie wyłącznie po stronie jej użytkownika” — podkreśla Brzoska.

Trzecia: fundusz kompensacyjny dla ofiar scamu. Część środków z administracyjnych kar pieniężnych miałaby trafiać do funduszu przeznaczonego na pomoc osobom, które w wyniku oszustwa straciły pieniądze, dane lub poniosły inne szkody.

„Chcemy odwrócić logikę tego systemu. Dziś wystarczy zapłacić za reklamę. My mówimy: najpierw sprawdź, kto płaci, co reklamuje i dokąd prowadzi reklama. Jeśli nie można tego zweryfikować, reklama nie powinna być emitowana. A jeśli mimo wszystko scam przejdzie i platforma na nim zarobi, musi ponieść realną odpowiedzialność finansową” — podsumowuje Brzoska.

Kontekst raportu Instrat i wsparcie instytucjonalne

Skalę problemu pokazują niezależne dane. Według szacunków Fundacji Instrat Meta mogła w ciągu roku uzyskać w Polsce około 760 mln zł przychodów z emisji oszukańczych reklam. To około 37 proc. całkowitych rocznych przychodów Mety osiąganych na polskim rynku. Analiza wskazuje, że reklamy oszukańcze odpowiadały za 10,8 proc. zasięgu wszystkich reklam emitowanych na platformach Mety w Polsce. Analiza Fundacji wskazuje ponadto, że 41 proc. reklam w Bibliotece Reklam Mety pozostawało w „szarej strefie”.

Kwestię podejmowaną przez akcję 150 proc. podjęły również Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), Minister Cyfryzacji, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) oraz prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Do inicjatywy dołączyli Ewa Chodakowska, Małgorzata Rozenek-Majdan, Łukasz Piszczek i Bartek Jędrzejak.

Inicjatywa zebrała ponad 167 tys. głosów poparcia. Petycję można podpisać na 150proc.pl.