Chmury nad rajem podatkowym

Liechtenstein, minipaństwo alpejskie położone w górnym biegu Renu, o powierzchni kilkakrotnie mniejszej niż przeciętny polski powiat (160 km kw.) i liczące zaledwie 34 tys. mieszkańców, nie ma własnej waluty. Od 1924 r. ustawowym środkiem płatniczym jest tam frank szwajcarski. Od lat dwudziestych XX wieku Księstwo pozostaje w bliskich relacjach ze Szwajcarią, które opierają się na Unii Walutowej i Unii Celnej oraz umowie dotyczącej poczty i telekomunikacji. Jako suwerenne państwo Liechtenstein jest członkiem ONZ, a od 1995 r. należy do Europejskiego Obszaru Ekonomicznego obejmującego kraje UE i EFTA.

Okres powojenny przyniósł Księstwu ogromną falę rozkwitu gospodarczego, która trwa do dzisiaj. Początkowo gospodarka Liechtensteinu opierała się na turystyce i przemyśle precyzyjnym, a od lat siedemdziesiątych głównym źródłem dobrobytu jego mieszkańców jest sektor finansowy. Mimo bardzo niskich podatków, jakimi obciążone są instytucje finansowe i inne podmioty, daje on państwu aż 52 proc. wszystkich wpływów budżetowych.

Podatki i tajemnica

Liechtenstein należy do krajów o najwyższym PKB na 1 mieszkańca i najniższych podatkach na świecie. Podatek liniowy od osób fizycznych wynosi od 3,24 do 17 proc. Makroekonomiczna stopa podatkowa, liczona jako stosunek dochodów fiskalnych państw do wartości produktu krajowego brutto, wynosi 22 proc., podczas gdy w krajach OECD przekracza 40 proc., a w Szwajcarii 32 proc.

Księstwo prowadzi bardzo liberalną politykę gospodarczą, zachęcając niskimi opłatami rejestracyjnymi firm i niskimi podatkami bądź brakiem niektórych podatków do zakładania przedsiębiorstw w Liechtensteinie. Jest tam zarejestrowane ponad 80 tysięcy przedsiębiorstw, które często w Liechtensteinie mają tylko oficjalną siedzibę, dających państwu aż 1/3 wszystkich jego dochodów fiskalnych.

Liechtenstein znany jest na świecie z bardzo rygorystycznego przestrzegania tajemnicy bankowej. Wiąże się to z ochroną sfery prywatnej wszystkich osób fizycznych i prawnych, obejmującej także sprawy ekonomiczne. Ochronę sfery prywatnej dodatkowo wzmacniają przepisy dotyczące ochrony danych osobowych klientów. Liechtenstein nie udziela żadnej pomocy w sprawach podatkowych zagranicznym organom fiskalnym, np. nie przekazuje informacji o wysokości wypłacanych obywatelom danego kraju (np. Niemcom) odsetek od lokat bankowych. Złamanie tajemnicy bankowej zagrożone jest wysoką karą więzienia. Jednocześnie trzeba podkreślić, że Liechtenstein przestrzega międzynarodowych standardów w zakresie przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy.

Korzystne rozwiązania ramowe dla instytucji finansowych w Liechtensteinie, czyli liberalne prawo handlowe i podatkowe, dobre prawo bankowe z bezwzględnym przestrzeganiem tajemnicy bankowej, a także takie czynniki, jak stabilizacja gospodarcza, polityczna i społeczna w kraju, ścisłe powiązania gospodarcze i otwarte granice z krajami europejskimi oraz dobrze rozwinięta infrastruktura i brak zbędnej biurokracji, sprzyjają rozwojowi sektora finansowego w Liechtensteinie: banków, firm ubezpieczeniowych oraz spółek zarządzających funduszami inwestycyjnymi i przyciągającymi aktywa finansowe z całego świata.

Banki

Kluczową rolę w sektorze finansowym Liechtensteinu odgrywają banki, których jest obecnie 15. To właśnie one przyciągają depozyty w milionowej wysokości od zamożnych klientów z całego świata, szczególnie od tych, którzy w swoim kraju nie chcą płacić wysokich podatków od dochodów odsetkowych i kapitałowych. Zapewne wśród tych pieniędzy znajdują się również środki nielegalnie zarobione w kraju ich pochodzenia.

Liczba banków w Liechtensteinie (tylko 15), w porównaniu z tysiącami spółek zagranicznych zarejestrowanych w tym kraju i setkami banków funkcjonujących w innych centrach offshore, np. na Kajmanach, jest mała. Stanowi to rezultat ostrożnego podejścia Księstwa do licencjonowania działalności bankowej. Chodzi przy tym o wyeliminowanie nieuczciwych założycieli banków i niedopuszczenie do przestępczych praktyk bankowych, które mogłyby przy stosunkowo małych rozmiarach systemu bankowego Liechtensteinu szybko zachwiać jego stabilnością i zaszkodzić międzynarodowej reputacji.

W systemie bankowym Liechtensteinu dominują trzy banki uniwersalne z siedzibą w Vaduz: LTG Bank, Liechtensteinische Landesbank (LLB) i VP Bank, na które przypada około 90 proc. sumy bilansowej wszystkich banków i 85 proc. majątku klientów prywatnych powierzonego w zarządzenie bankom tego kraju. Aktywa całego systemu bankowego Liechtensteinu systematycznie rosną i pod koniec 2006 r. osiągnęły wartość 43,4 mld CHF, a zyski 627 mln CHF, przy zatrudnieniu około 1600 osób. Znacznie wyższa jest wartość majątku klientów, w dużym stopniu nierezydentów, powierzonego w zarządzanie bankom w Liechtensteinie – wynosi ona 245 mld franków (zob. tab.).

Wyciek danych

W lutym 2008 r. systemem bankowym Liechtensteinu wstrząsnęła afera podatkowa, która poważnie zaszkodziła jego międzynarodowej reputacji jako bezpiecznej przystani dla pieniędzy z całego świata, a szczególnie tych, które właściciele pragną ukryć przed rodzimym fiskusem. Wywiad niemiecki kupił za ponad 4 mln euro od pracownika LTG Banku twardy dysk z tajnymi danymi o kontach około 1400 nierezydentów, w tym wielu znanych Niemców, którzy ulokowali w LTG Banku w Vaduz pokaźne sumy, aby w kraju ukryć nielegalne dochody i nie zapłacić należnego podatku dochodowego od odsetek i zysków kapitałowych. Wśród niemieckich oszustów podatkowych, przeciwko którym organy skarbowe wszczęły postępowanie karne, znalazł się m.in. prezes Deutsche Post. Afera podatkowa rozlała się na inne kraje i szybko stało się o niej głośno na całym świecie. Spowodowała ona daleko idące konsekwencje dla banków działających w Liechtensteinie. Podważona została zasada, że banki tego kraju milczą jak grób o transakcjach realizowanych z zagranicznymi klientami. Odtąd oszuści podatkowi transferujący pieniądze do Liechtensteinu zaczęli się obawiać, iż o tych praktykach mogą dowiedzieć się organy podatkowe ich kraju.

Pojawiły się już oznaki wskazujące, że bogaci Niemcy, dysponujący nielegalnymi dochodami i stroniący od płacenia podatków, przestali inwestować w Liechtensteinie i wybierają bezpieczniejsze centra offshorowe: Szwajcarię, Karaiby czy Singapur. Równocześnie od banków w Liechtensteinie odwróciło się wielu uczciwych ultrabogatych klientów zagranicznych, przywiązujących dużą wagę do bezpieczeństwa swoich lokat. Obawiali się bowiem, że mogliby zostać wrzuceni do jednego worka z przestępcami podatkowymi i ludźmi robiącymi nieczyste interesy.

Zwiększyła się presja społeczności międzynarodowej na Liechtenstein, aby w walce z oszustwami podatkowymi zgodził się na uchylenie rąbka tajemnicy bankowej, która decyduje w dużym stopniu o wyjątkowej pozycji jego banków w dziedzinie zarządzania portfelem bogatych nierezydentów. Z wypowiedzi premiera Liechtensteinu wiosną tego roku przy okazji przystąpienia jego kraju do Strefy Schengen wynika, że Księstwo zamierza podpisać odpowiednie umowy międzynarodowe w sprawie respektowania międzynarodowych standardów fiskalnych.

Góra i prorok

Aby odzyskać zaufanie zagranicznych inwestorów i pośredników, Liechtenstein zamierza eksponować przede wszystkim nowoczesność produktów oferowanych przez banki tego kraju i ich elastyczność. Będzie też przywiązywał większą wagę do przejrzystości transakcji realizowanych z zagranicznymi klientami. Zgodnie z pojawiającymi się na świecie tendencjami w obszarze private banking – odwrotu od offshore banking na rzecz onshore banking – banki Liechtensteinu, podobnie jak banki szwajcarskie, zamierzają podążać za zamożnymi klientami i zapewnić im optymalną obsługę w ich kraju ojczystym. Postępują więc zgodnie z zasadą „jeżeli góra nie może przyjść do proroka, to prorok musi pójść do niej”.

Gwałtownie rośnie liczba bogatych klientów private banking na Bliskim Wschodzie, w Singapurze, Chinach i Indiach. Nie dziwi zatem, że są to główne kierunki ekspansji banków specjalizujących się w obsłudze zamożnych klientów. Również banki z Liechtensteinu zamierzają zbudować w tych krajach przyczółki dla obsługi na miejscu tego segmentu klientów.

Prof. Eugeniusz Gostomski

Autor jest profesorem Instytutu Handlu Zagranicznego Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego