Dow Jones najwyżej w tym roku

Tani dolar znów napędza maszynkę  do zarabiania na akcjach. Optymizm udziela się  także na GPW, gdzie WIG20 wzrósł  o 3,6 proc. przy dużych obrotach.

Wczorajsza sesja to jeden wielki popis byków. Kupowanego bardzo tanio dolara inwestorzy zamieniali wczoraj na akcje wszystkich rynków, w tym także na te notowane na giełdzie w Warszawie. Weekendowy szczyt państw G20 oddalił obawy graczy, że era taniego pieniądza się zakończy – podtrzymano stanowisko sprzyjające luźnej polityce monetarnej, która pomaga w wychodzeniu z zapaści gospodarczej.

Od początku sesji rosły walory na GPW, na koniec sesji wzrost 20-tu największych wyniósł 3,6 proc., a obroty na całym rynku podsumowano na 2,2 mld złotych. Tym samym bardzo dużym i pewnym krokiem indeks zbliżył się od tegorocznych szczytów. Te pokonał już wczoraj amerykański Dow Jones, przebijając poziom 10200 punktów. Równie dobrze wiodło się pozostałym wskaźnikom za oceanem – wszystko dzięki G20, czy raczej taniemu dolarowi. Widać także, że inwestorzy polubili rynki wschodzące. W Europie liderami wzrostów były giełdy w Rosji, na Węgrzech czy w Polsce.

W Warszawie dobrze radzili sobie deweloperzy, szczególnie LCCorp, którego akcje zyskały ponad 11 procent. JW Construction opublikował wyniki za III kw., które były podobne do tych osiągniętych w tym samym czasie 2008 r., co w obecnej sytuacji nie można uznać za porażkę. Także Gant, który zapowiedział nowe inwestycje  o łącznej powierzchni 134 tys. m.kw., zamierza zakończyć ten rok wynikiem podobnym do tego z poprzedniego roku. Kryzys kryzysem, ale deweloperzy poprzez obniżanie swoich marż jakoś dają sobie radę.

Trochę zawiedzeni mogą  się czuć akcjonariusze PGE. Walory koncernu zyskały stosunkowo niewiele (niecałe 2 proc.) w porównaniu do tego, co działo się na blue-chipach, czy w ogóle na rynku.

Wszystko znów idzie po myśli byków. Patrząc na światowe indeksy możemy spodziewać się dalszych wzrostów w najbliższych dniach. Dziś w kalendarzu nie ma żadnych danych z USA, z kolei z Europy np. indeks ZEW będą miały raczej ograniczony wpływ na akcje. Także euro nie powinno tracić specjalnie do dolara. Krótkoterminowa korekta dobiegła końca.

Z drugiej strony notowania takich spółek jak np. KGHM, które lada moment pobiją historyczny rekord (!), dają do myślenia. W końcu miedź notowana jest obecnie w Londynie przy 6,5 tys. dol. za tonę, podczas gdy w szczycie było to 8,5 tys. dolarów.

Paweł Satalecki
Źródło: Finamo