Ekspert: stablecoiny mogą przejąć najdroższe usługi bankowe, zwłaszcza rozliczenia transgraniczne

Stablecoiny wychodzą poza rynek kryptowalut i zaczynają odgrywać rolę w płatnościach i rozliczeniach B2B. Zdaniem eksperta rynku aktywów cyfrowych Jakuba Żaka nie zastąpią banków, ale mogą przejąć obszary, w których tradycyjne systemy są najwolniejsze i najdroższe.

Według danych Visa Onchain Analytics wartość transakcji stablecoinowych osiągnęła w ciągu ostatnich 12 miesięcy około 33 bln USD. Po wyeliminowaniu części aktywności związanej m.in. z handlem aktywami cyfrowymi Visa oszacowała skorygowany wolumen na około 10,2 bln USD.

Coraz więcej globalnych instytucji finansowych testuje lub wdraża rozwiązania oparte na stablecoinach. Visa poinformowała w tym roku o rozszerzeniu programu rozliczeń stablecoinowych na kolejne blockchainy i osiągnięciu rocznego tempa rozliczeń na poziomie około 7 mld USD. Europejski Bank Centralny wskazuje z kolei, że stablecoiny mogą odgrywać rosnącą rolę w rozliczeniach opartych na tokenizacji aktywów, choć większość ich wykorzystania nadal pozostaje związana z rynkiem kryptowalut.

Jakub Żak, ekspert rynku aktywów cyfrowych, zwraca uwagę na zmianę sposobu ich stosowania. Żak jest jednocześnie założycielem projektu stablecoinowego Hyllet, co warto mieć na uwadze przy jego ocenie rynku.

„Największa zmiana nie polega na tym, że stablecoiny stają się popularniejsze. Zmienia się sposób, w jaki zaczynają być wykorzystywane. Coraz częściej nie mówi się o nich jako o narzędziu inwestycyjnym, ale jako o elemencie infrastruktury płatniczej i rozliczeniowej” — mówi Żak.

Kontekstem jest wejście rynku aktywów cyfrowych w nowy etap po zakończeniu okresu przejściowego rozporządzenia MiCA 1 lipca 2026 r. Dla firm oznacza to większą przewidywalność, ale też wyższe wymagania dotyczące zgodności z przepisami, bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem. Zdaniem Żaka największy potencjał stablecoinów dotyczy rozliczeń transgranicznych, płatności B2B oraz procesów treasury, gdzie tradycyjne systemy pozostają kosztowne i czasochłonne.

„Firmy nie pytają już wyłącznie, czym są stablecoiny. Coraz częściej pytają, gdzie realnie mogą obniżyć koszty rozliczeń, skrócić czas transferu środków i jednocześnie zachować zgodność z regulacjami” — ocenia Żak.

Jego zdaniem o powodzeniu projektów nie decyduje już sama technologia, lecz umiejętność połączenia jej z compliance, zarządzaniem ryzykiem i realnymi potrzebami biznesu.