Gdy bank nie chce dać kredytu, sięgnij po leasing

Osoby, które wykorzystały już swój limit zadłużenia w bankach, na jaki pozwala rekomendacja T, nie będą mogły kupić auta na kredyt. Alternatywą jest leasing konsumencki, którego nie obejmują rekomendacje nadzoru adresowane do banków.

Badanie zdolności kredytowej osoby starającej się o pieniądze jest obowiązkiem, ale z drugiej strony – także przywilejem banku. Instytucja finansowa sama szacuje ryzyko i decyduje, któremu klientowi udzieli kredytu, a któremu odmówi finansowania. Nie ma tu jednak pełnej dowolności. Jej polityka kredytowa musi być zgodna m.in. z rekomendacjami KNF mającymi na celu zapobieganie nadmiernemu zadłużaniu się przez konsumentów.

Z zapisów rekomendacji T, wydanej przez Komisję Nadzoru Finansowego w lutym 2010 r., wynika np., że maksymalny poziom relacji wydatków związanych z obsługą zobowiązań kredytowych do średnich dochodów netto osiąganych przez osoby zobowiązane do spłaty zadłużenia nie powinien być wyższy niż 50% dla klientów detalicznych o dochodach netto nieprzekraczających poziomu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, w żadnym jednak przypadku nie powinien być wyższy niż 65%. Ta zdroworozsądkowa zasada może jednak przesadnie ograniczać możliwość zadłużania się przez osoby zarabiające wielokrotność średniej krajowej. 35% dochodu tych osób musi pozostać w portfelu na cele inne niż spłata zobowiązań wobec banków – nawet jeżeli w liczbach bezwzględnych jest to bardzo wysoka kwota, znacznie wyższa niż potrzebna na bieżące wydatki. Może to rodzić pokusę ominięcia takiego zapisu – na przykład dzięki sięgnięciu po leasing konsumencki.

Leasing dostępny także dla zadłużonych

Osoba, która spłaca już kredyt hipoteczny, potrzebuje nowego auta, ale przez zapisy Rekomendacji T nie może zaciągnąć na ten cel kredytu, powinna rozważyć wzięcie go w leasing konsumencki. To stosunkowo mało znana usługa, kierowana do osób nieprowadzących działalności gospodarczej. Podobnie jak korzystające z leasingu firmy, także konsumenci mogą stać się użytkownikami aut, których formalnym właścicielem pozostaje firma leasingowa. Miesięczne obciążenie budżetu domowego może być nieznacznie wyższe niż w przypadku kredytu, jednak dla osób już zadłużonych w bankach leasing konsumencki ma niebagatelną zaletę. Firmy leasingowe nie są bankami, nie muszą więc stosować się do zaleceń kierowanych do banków. Dlatego przekroczenie progów ostrożnościowych określonych w Rekomendacji T nie oznacza automatycznej odmowy oddania pojazdu w leasing konsumencki.

Nie da się zachować zdolności na później

Kłopotów z uzyskaniem finansowania może się również spodziewać klient, który już spłaca kredyt na auto, a dodatkowo chciałby zadłużyć się na dom czy mieszkanie. Zgodnie z zaleceniami KNF rata za samochód i miesięczna rata kredytu hipotecznego nie mogą przekraczać  50% lub 65% jego miesięcznych dochodów. To zaś oznacza, że zaciągnięty wcześniej kredyt samochodowy znacząco obniża jego zdolność kredytową. Natomiast sytuacja osoby, która zamiast kredytu samochodowego sięgnęła po leasing konsumencki, powinna być zdecydowanie lepsza. Rekomendacja T ogranicza konsumentom możliwość zaciągania zobowiązań kredytowych, zdefiniowanych jako „zobowiązanie klienta wobec banku z tytułu detalicznej ekspozycji kredytowej”. W dokumencie nie ma natomiast ani słowa o leasingu konsumenckim. Z żadnego zapisu rekomendacji T nie wynika wprost, że obciążenia związane z leasingiem konsumenckim również powinny być wzięte pod uwagę przy sprawdzaniu, czy zobowiązania klienta nie przekraczają 50% lub 65% jego dochodów.

W teorii leasing konsumencki mógłby być sposobem na obejście restrykcyjnych zaleceń zawartych w Rekomendacji T. Jednak żaden z banków ankietowanych przez Powszechny Dom Kredytowy nie przyznał się do korzystania z takiej możliwości. Wszystkie zapewniają, że przy badaniu zdolności kredytowej klienta obciążenie z tytułu leasingu konsumenckiego zostanie potraktowane dokładnie tak, jak rata kredytu samochodowego w tej samej wysokości. Co ciekawe, o raty leasingowe, w odróżnieniu od rat kredytów, żaden bank nie pyta wprost. We wniosku kredytowym klienci są pytani tylko o „inne stałe zobowiązania” – i wypełniając to pole powinni pamiętać o wcześniej zawartych umowach leasingowych.

Banki bazują na oświadczeniach klientów

Między kredytem a leasingiem konsumenckim jest jeszcze jedna, bardzo istotna różnica. Informacje o zobowiązaniach kredytowych konsumentów są zgromadzone w bazie Biura Informacji Kredytowej. Banki mają nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek, by przed udzieleniem kredytu sprawdzić, jak bardzo zadłużona jest osoba składająca wniosek i jak reguluje swoje zobowiązania. Nie ma natomiast analogicznej bazy z informacjami o zobowiązaniach wobec firm leasingowych. Dopiero gdyby klient nie płacił terminowo rat, informacja o tym mogłaby zostać zgłoszona do jednego z Biur Informacji Gospodarczej. Banki muszą więc bazować przede wszystkim na oświadczeniu osoby wnioskującej o kredyt. Tylko gdy przyszły kredytobiorca ma swój podstawowy rachunek w tej samej instytucji, w której stara się o kredyt, weryfikacji można dokonać na podstawie historii tego rachunku.  Wszystkim innym klientom banki mogą jedynie przypominać o odpowiedzialności wynikającej z art. 297 Kodeksu karnego. Mówi on m.in., że złożenie nierzetelnego, pisemnego oświadczenia dotyczące okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania kredytu jest zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Źródło: Powszechny Dom Kredytowy