83 proc. przedsiębiorstw miało w ostatnich 18 miesiącach do czynienia z opóźnionymi płatnościami, a 74 proc. mimo to nadal współpracuje z opóźniającymi kontrahentami – wynika z badania Kaczmarski Inkasso. U 85 proc. z nich problem powtarzał się. Windykatorzy dzielą się przykładami wymówek.
83 proc. przedsiębiorstw zetknęło się w ciągu ostatnich 18 miesięcy z opóźnionymi płatnościami, ale 74 proc. z nich nadal współpracuje przynajmniej z częścią partnerów, którzy wcześniej zapłacili z opóźnieniem – wynika z badania „Czy dłużnik to jeszcze klient” zrealizowanego na zlecenie Kaczmarski Inkasso w 2026 r. U 85 proc. tej grupy problem z opóźnieniami powtórzył się.
Negocjatorzy firmy windykacyjnej opisują powtarzające się sposoby, w jaki dłużnicy tłumaczą brak zapłaty. Najczęściej mówią, że sami czekają na pieniądze od klienta: „Klient mi nie płaci, dlatego nie mam” albo „Jak klient mi zapłaci za inne zlecenie, to wtedy ja jemu”.
Część przedsiębiorców podważa samą zasadność należności. Jak podaje Kaczmarski Inkasso, jeden z dłużników kwestionował 15 tys. zł z faktury opiewającej na 50 tys. zł, ale nie chciał oddać nawet niekwestionowanych 35 tys. zł. Inny nie zamierzał zapłacić za usługę malowania, tłumacząc, że odcień na ścianie jest jaśniejszy od oczekiwanego. W branży budowlanej podwykonawcy często uzależniają płatność od swoich rozliczeń z inwestorem: „Nie mogę uzyskać protokołu odbioru. Inwestor mnie blokuje, muszę wykonywać dodatkowe prace, poprawki”.
Odrębną kategorię stanowi, jak zaznacza spółka, przewlekanie decyzji. Powracają wyjaśnienia typu „Musimy zweryfikować dokumentację”, „Czekam na finansowanie”, „Nie dostałem faktury”. Właściciele przerzucają odpowiedzialność za przelew na księgową („Tak, jestem prezesem, ale to księgowa wszystko wie”) albo odwlekają rozmowę: „Wypoczywam na urlopie”, „Jadę autem, nie mogę teraz rozmawiać, proszę zadzwonić za tydzień”. Zdarzają się też jednostkowe tłumaczenia w rodzaju „Zamówiłem całą paletę towaru, ale jeszcze się nie sprzedał, więc dlaczego mam płacić?”, „Komornik zajął mi konto” czy „Jak Bóg da, to zapłacę”.
„Samo »czekam na pieniądze od klienta« niewiele nam mówi. Ważniejsze jest to, co przedsiębiorca odpowiada na kolejne pytania. Czy wie, kiedy ma dostać pieniądze. Czy może zapłacić część należności wcześniej. Czy potrafi pokazać dokumenty potwierdzające to, co mówi albo przedstawić plan spłaty. Gdy problem jest rzeczywisty, rozmowa zwykle staje się coraz bardziej konkretna. Natomiast jeśli ktoś tylko odwleka zwrot należności, zaczyna wtedy wspominać o kolejnych okolicznościach, nowych terminach i kolejnych osobach, od których rzekomo wszystko zależy” – mówi Jakub Kostecki, wiceprezes zarządu Kaczmarski Inkasso.
Nie każde tłumaczenie okazuje się jednak wybiegiem. Negocjatorzy wskazują sprawy, w których umowy, e-maile lub SMS-y potwierdzały wersję dłużnika. W jednym z opisywanych przypadków firma zamówiła usługę wartą kilkadziesiąt tysięcy złotych na potrzeby większego projektu, z którego odbiorca końcowy wycofał się już po wykonaniu pracy. Spółka podaje, że jej negocjatorzy zetknęli się także z przedsiębiorcą z branży meblarskiej, którego klienci nagle przestali składać nowe zamówienia, oraz z firmą budowlaną zmagającą się z problemami kadrowymi.
Według drugiego badania Kaczmarski Inkasso „Postrzeganie firm windykacyjnych 2026″ niemal 70 proc. przedsiębiorców znających co najmniej jedną firmę z branży uważa, że przekazanie sprawy negocjatorom zwiększa szansę na odzyskanie długu. 62 proc. sądzi, że pozwala odzyskać pieniądze szybciej niż postępowanie sądowe. 48 proc. jest przekonanych, że windykacja może być prowadzona bez pogarszania relacji między kontrahentami.
„W windykacji łatwo pomylić obietnicę z ustaleniami. »Zapłacę w przyszłym tygodniu« brzmi dobrze, dopóki tydzień później nie słyszymy tego samego. Dlatego patrzymy na działania, a nie na samą deklarację. Czasem będzie to przelew części należności, innym razem dokumenty potwierdzające spór albo zaakceptowanie harmonogramu spłaty (…)” – podsumowuje Jakub Kostecki.