„Nasz Dziennik” znowu atakuje Klesyka

Kim są informatorzy „Naszego Dziennika” trudno powiedzieć. Natomiast można stwierdzić, że wygadują bzdury, które potem są publikowane. O całej sprawie już pisaliśmy – jak widać „ND” dalej angażuje się w czarną propagandę przeciwko jednemu z pięciu kandydatów na stanowisko prezesa PKO BP.Wyniki konkursu już blisko. Najlepszy kandydat zdobywa doświadczenie w Londynie, a zatem o fotel wciąż największego banku w Polsce mogą powalczyć fachowcy w bankowym rzemiośle. Zresztą nie tylko o ten fotel. Zarząd banku jest tak przetrzebiony, jakby jego członków zaatakował przynajmniej wirus ebola. To szansa na duże zmiany – naszym zdaniem pozytywne. Zresztą gołym okiem widać to w przypadku bankowości korporacyjnej, która pod okiem byłych Citimenów wyrasta na groźnego konkurenta, zdolnego zagrozić obecnym liderom nie tylko ceną, co zakresem i jakością usług. O tym napiszemy zresztą przy innej okazji, bo jak dla nas to swego rodzaju fenomen na rynku.

Wybór nowego prezesa PKO BP będzie miał ogromne znaczenie nie tylko dla samego banku, ale i całego rynku. Nie dziwi zatem fakt, że jego wybór wzbudza tyle kontrowersji. „ND” kontynuuje rozpoczęty jakiś czas temu proces oczerniania jednego z kandydatów – i to takiego, który ma ponoć duże szanse. Ktokolwiek będzie prezesem, będzie wiadomo, że musi mieć poparcie rządu. I nic w tym złego, o ile będzie to osoba, która zapewni rozwój banku. Nie ma też co przecież załamywać rąk, że będzie to osoba niesamodzielna, etc. Takie podejrzenia można również kierować w stronę banków komercyjnych – a tam nikt z tego powodu nie płacze. Ważne, żeby taki prezes nie przeszkadzał, miał dobrych zastępców i doradców. PKO BP to nie bank, gdzie sprawdziłby się wizjoner wyznaczający nowe kierunki. To ma być dobry zarządzający i negocjator. I w zupełności wystarczy.

A co twierdzi dziennik z Torunia? Opierając się na opinii anonimowego bankowca wypisuje: „Jak może zostać prezesem największego polskiego banku człowiek ukarany upomnieniem przez Komisję Nadzoru Bankowego?”, zastanawia się jeden z bankowców. „Upomnienie otrzymał Klesyk za nieprawidłowości przy wprowadzaniu Inteligo do polskiego systemu bankowego. W ocenie KNB, projekt wiązał się z nadmiernym ryzykiem i został wprowadzony przedwcześnie, wbrew regułom prawa bankowego. Cała sprawa została jednak wyciszona, aby nie wywoływać perturbacji na rynku finansowym. W tym czasie na czele Komisji Nadzoru stał prezes Leszek Balcerowicz.” Takie rewelacje głosi „Nasz Dziennik”.

Statystyczny czytelnik tej gazety od razu uwierzy we wszystko, jeśli tylko pojawi się tam w takim kontekście nazwisko Balcerowicza. Nawet, gdyby napisano, że Klesyk porywał dzieci. Oczywiście wykreowano aferę i układ. KNB i Balcerowicz wyciszyli sprawę, więc w papierach nic się nie znajdzie. A co z argumentami?

Inteligo wystartował jako trzecia instytucja wirtualna na rynku – po mBanku i VW Bank direct. Najważniejszą różnicą w modelu działania był model biznesowy – współpraca pomiędzy niemieckim BGB a spółką Inteligo Financial Services. W tamtym okresie był to pierwszy taki model – aczkolwiek dawno już występujący na całym świecie. Wszystko jednak było w całkowitym porządku. Cała sprawa omawiana była od maja 2000 roku, kiedy jeszcze nie było wiadomo, z kim będzie uruchamiana nowa wirtualna instytucja, a spółka nazywała się Sonet Mobile Services. Problemem był zakres outsourcingu, kwestie bezpieczeństwa danych, podpisywania umów, etc. Jednak pisanie, że projekt wiązał się z nadmiernym ryzykiem jest jedną wielką bzdura. Podobnie jak pisanie, że został wprowadzony przedwcześnie (a mBank?). czy wbrew regułom prawa bankowego (czyli gdyby był później, to już byłby zgodny z regułami?). Jednym słowem bzdury, z których zrobiono główny zarzut. Po co? Wiadomo – żeby wzbudzić podejrzenia, kontrowersje, oczernić, etc.

To dość niebezpieczny sposób uprawiania polityki personalnej w państwowych spółkach. Inteligo to przecież teraz PKO BP – nie tylko jako IFS, to również jako kanał dostępu do rachunku PKO BP. Najpierw „ND” informował, że środowisko bankowe jest zszokowane kandydaturą Klesyka. Wówczas pisano o związkach z McKinsey, BCG i PZU (jego związek był taki, że pracował lub pracuje w tych firmach). Nie pomógł argument Bankgesellschaft Berlin Polska (pewnie czytelnikom przypomniał się Wallenrod), sięgnięto po Inteligo. Oczywiście znowu nic konkretnego. Co ciekawe „ND” nie podoba się też szef KNF. Pewnie dlatego, że ma własne zdanie (o tym również napiszemy, bo zdaje się, że idą ogromne zmiany, niekoniecznie dobre dla niektórych bankowców. Zainteresowanym podpowiadamy, żeby sprawdzili, jak zareagowała Komisja w sprawie reklamy AXY. Z punktu widzenia klientów banków nadchodzą dobre czasy!)

Faktem jest, że Inteligo miał przeboje przy wejściu – ale w ZBP i chodziło o kontrowersyjną dla bankowców reklamę „Nie funduj bankowi marmurowych schodów”. Że niby miała podważać zaufanie do całego sektora bankowego, etc. Sprawa była jednak rozpatrywana w ramach samorządowej organizacji, nieoficjalnie. Swoją drogą, zresztą pewnie teraz nikt by się już nie przyznał, że zakazywał Inteligo puszczania tej reklamy.

Trzeba mieć zatem nadzieję, że frakcja reprezentowana przez „ND” nie wygra i nie zdoła bzdurami zmniejszyć szans tego konkretnego kandydata. Nie wiemy kto jeszcze startuje, ale takie praktyki są naszym zdaniem naganne. Warto mieć nadzieję, że nawet jeśli Klesyk nie wygra, to przez to, że przegrał z lepszym. Wiadomo, że mocne plecy polityczne w przypadku prezesa też będą ważne (jeśli nie najważniejsze), ale sięganie do takich metod, jakie stosuje „ND”, jest naszym zdaniem nie na miejscu…