Amerykański nadzór finansowy szykuje zmianę, która może uderzyć po kieszeni aplikacje finansowe. Chodzi o dostęp do danych z kont bankowych – ten sam, dzięki któremu appka pokazuje salda z kilku banków naraz, sprawdza zdolność kredytową albo kategoryzuje wydatki. Dziś w USA banki udostępniają te dane za darmo. Wkrótce może się to skończyć.
Projekt nowych przepisów trafił właśnie do OIRA — biura Białego Domu, które sprawdza federalne regulacje przed publikacją. To zwykle ostatni etap przed wyjściem dokumentu na światło dzienne. Treść nie została jeszcze ujawniona, ale według doniesień „Bloomberg Law” nowa reguła ma pozwolić bankom pobierać opłaty od fintechów za dostęp do danych klienta — po wyczerpaniu pewnej puli bezpłatnych pobrań. Ile tych darmowych zapytań będzie, nie wiadomo.
To zwrot o 180 stopni. Rozporządzenie z 2024 r., jeszcze za administracji Bidena, wprost zakazywało takich opłat. Nowe kierownictwo CFPB, już za Trumpa, postanowiło przepisać regułę od nowa.
W praktyce część banków nie czekała na przepisy. Jesienią 2025 r. JPMorgan wynegocjował pierwszą płatną umowę z Plaidem (to firma pośrednicząca w dostępie do danych), a potem zaktualizował kontrakty z kolejnymi fintechami. Darmowy dostęp w USA już zaczął się kruszyć.
Dla amerykańskich fintechów, zwłaszcza mniejszych, płatny dostęp do danych to nowy koszt — który może wylądować w cenie abonamentu dla użytkownika. Duże firmy udźwigną go łatwiej. Banki odzyskają część wydatków na API.
W Unii Europejskiej, a więc i w Polsce, open banking reguluje dyrektywa PSD2. Nakłada ona na banki obowiązek bezpłatnego udostępniania licencjonowanym firmom (tzw. TPP) danych o rachunkach płatniczych – za zgodą klienta i przez specjalne interfejsy API. Bank nie może za to policzyć fintechowi ani grosza. Nadzoruje to KNF.
Innymi słowy: model, ku któremu zmierzają teraz Amerykanie, w Europie od początku był zakazany.
Trwają prace nad pakietem PSD3 i rozporządzeniem PSR, które zastąpią PSD2 — ostateczne teksty kompromisowe Rada opublikowała w kwietniu 2026 r. Same zasady otwartej bankowości płatniczej mają zostać bezpłatne. Zmiana idzie jednak dalej: równolegle powstaje rozporządzenie FiDA (Financial Data Access), które rozszerza dzielenie się danymi z kont płatniczych na cały sektor finansowy — ubezpieczenia, inwestycje, oszczędności. To tzw. Open Finance.
I tu pojawia się różnica, która zbliża Europę do amerykańskiego kierunku: w modelu Open Finance projekt dopuszcza, by podmioty udostępniające dane pobierały od odbiorców rozsądną rekompensatę za utrzymanie infrastruktury. Nie dotyczy to jednak podstawowego open bankingu płatniczego, który zostaje darmowy.