Ponad 21 tys. upadłości konsumenckich w 2025 roku, ponad piąta z nich to seniorzy

fot. Nathan Cowley / Pexels

W 2025 roku Polacy ogłosili rekordowe 21 266 upadłości konsumenckich. Eksperci Intrum mówią jednak o stabilizacji, bo rok do roku liczba wzrosła zaledwie o kilkadziesiąt przypadków. Niepokoi za to udział osób po sześćdziesiątce.

Rok 2025 był rekordowy pod względem liczby upadłości konsumenckich w Polsce. Sąd ogłosił ich 21 266. Jak zwraca uwagę firma zarządzająca wierzytelnościami Intrum, powołując się na dane portalu COIG opartego na Ministerstwie Sprawiedliwości, roczny przyrost był minimalny, co wskazuje raczej na ustabilizowanie się zjawiska niż na jego eskalację.

Dane z Krajowego Rejestru Zadłużonych pozwalają nakreślić profil osoby ogłaszającej upadłość. Najczęściej ma od 30 do 49 lat — ta grupa odpowiada za nieco ponad połowę przypadków. Częściej jest to mężczyzna niż kobieta (54,2 proc. wobec 45,8 proc.), mieszkający na Mazowszu lub Śląsku. Z tych dwóch regionów pochodzi blisko 30 proc. ubiegłorocznych upadłości. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców liderem jest jednak województwo kujawsko-pomorskie. Skala wieku bywa zaskakująca: najstarszy dłużnik miał 94 lata, najmłodszy 12.

Mateusz Kostkowski, ekspert Intrum, za najbardziej niepokojący uznaje udział seniorów. Osoby po sześćdziesiątce odpowiadają za ponad jedną piątą ubiegłorocznych upadłości. Wiąże to ze wzrostem kosztów życia — czynszów, rachunków za energię, żywności i leków — oraz z ograniczoną dostępnością lekarzy specjalistów w publicznej ochronie zdrowia.

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że żyjemy w starzejącym się społeczeństwie, to w najbliższych latach ubóstwo emerytów i ich niewypłacalność może stać się jednym z pilniejszych problemów społecznych — ocenia Kostkowski.

Sam gwałtowny wzrost liczby upadłości wynika z nowelizacji prawa upadłościowego z marca 2020 roku, która zniosła moralną ocenę postępowania dłużnika na wstępnym etapie procedury. W 2019 roku, tuż przed zmianą, ogłoszono niespełna osiem tysięcy upadłości, rok później ponad trzynaście tysięcy, a próg dwudziestu tysięcy przekroczono po raz pierwszy w 2023 roku. Od tego momentu liczba przypadków rośnie już bardzo nieznacznie.

Intrum przywołuje też własne badanie European Consumer Payment Report. Wynika z niego, że siedmiu na dziesięciu Polaków nie zgłasza trudności z terminową zapłatą rachunków. Ci, którzy mają problem z obsługą zobowiązań, sięgają przede wszystkim po debet w rachunku bankowym — w 2024 roku skorzystało z niego przynajmniej raz 27 proc. respondentów mających kłopoty ze spłatą rat. Niespełna 15 proc. tej grupy robiło to co najmniej dziesięciokrotnie, czyli regularnie rolowało zobowiązania.

Wśród przyczyn zadłużenia Kostkowski wskazuje na osobną, liczącą 14 proc. wskazań grupę osób, które zadłużyły się na luksusową konsumpcję. Przodują w niej przedstawiciele pokolenia Z — co piąty badany z tej grupy kupił na kredyt wycieczkę lub gadżet, na który nie mógł sobie pozwolić.

Bank zaznacza konsekwencje samej procedury. Upadłość konsumencką można ogłosić nie częściej niż raz na dziesięć lat. Kończy się likwidacją majątku, z wyłączeniem przedmiotów osobistych i niezbędnych do życia, oraz wpisem w BIK, który widnieje przez dziesięć lat od dnia ogłoszenia. Taka adnotacja może utrudnić uzyskanie kredytu, pożyczki czy zakupu na raty.