Rosnące obawy wspomagają dolara

Spadkowa końcówka poprzedniego tygodnia na rynku głównej pary walutowej jest sygnałem, że światowe nastroje ulegają pogorszeniu.

Inwestorzy widzą coraz więcej zagrożeń
   
Istnieje kilka czynników wpływających na podwyżkę awersji do ryzyka, a dwa czołowe miejsca w tym zakresie zajmuje zadłużenie Grecji oraz pogarszająca się sytuacja w gospodarce USA. W kwestii tego pierwszego nadal nie ma klarownej sytuacji w sprawie nowego pakietu pomocowego. Konflikt na linii Niemcy, którzy chcą, aby prywatni inwestorzy zgodzili się na zrolowanie greckiego zadłużenia, a konserwatywnym EBC powoduje, że pod znakiem zapytania stoi możliwość uzgodnienia nowego planu pomocy do 20 czerwca. To rodzi niebezpieczeństwo, że temat rozwiązania sytuacji Grecji znów wyciągnie się w czasie, którego nie ma już za dużo. Drugim problemem, który nie nastraja pozytywnie rynków jest hamująca gospodarka USA. Seria kiepskich danych sprawiła, że inwestorzy zaczęli spekulować o nowym programie poluzowania.

Temat ten nie został jednak podjęty przez szefa FED Bena Bernanke, który obecną sytuację uważa za przejściową. Takie podejście może wynikać z nauki z obecnie kończącego się QE2, który nie przyniósł spodziewanych efektów, dlaczego więc kolejne pompowanie pieniędzy w gospodarkę miałoby zadziałać. Należy także pamiętać o dalej nie rozwianej kwestii limitu zadłużenia USA i braku porozumienia między Republikanami i Demokratami ws. cięć wydatków. Szczególnie, że część republikanów chce doprowadzenia do niewypłacalności administracji, co miałoby zmusić rząd do stworzenia porządnego planu oszczędnościowego.  Poza tymi dwoma głównymi czynnikami do zmartwień inwestorów doszła sprawa ataku hakerów na MFW. Nie ma na razie dokładnych danych jaki informacje wpadły w ręce włamywaczy, lecz spekuluje się, że mogą być one zdolne do znacznego zamieszania na rynkach. Dlatego dziś rano kurs pary EUR/USD znajduje się na poziomie 1,4350, czyli niżej niż jeszcze tydzień temu.

Złoty traci do dolara

Pogarszające się globalne nastroje i spadające notowania głównej pary jak na razie szkodzą złotemu tylko w stosunku do amerykańskiej waluty. Zapoczątkowane pod koniec zeszłego tygodnia wzrosty pary USD/PLN doprowadziły kurs pod poziom 2,75. Dziś o poranku jest nieco niżej i za dolara trzeba zapłacić 2,74. Druga para walutowa trzyma się o wiele lepiej i na początku dzisiejszej sesji europejskiej jej kurs kształtuje się w okolicy 3,93. Złoty korzysta z ogólnej słabości euro, lecz wpierają go także czynniki krajowe jak sprzedaż akcji PZU, czy deklaracja Ministerstwa Finansów o chęci dalszej wymiany środków unijnych bezpośrednio na rynku.

Początek bez danych

Pierwszy dzień tygodnia nie przyniesie nam żadnych istotnych wydarzeń makroekonomicznych.

Źródło: FMC Management