UniCredit ocenia, że euro pozostanie poza agendą polityczną w Polsce

fot. UniCredit

Rozdrobnienie polityczne i niskie poparcie społeczne prawdopodobnie będą hamować przyjęcie euro w Polsce zarówno w obecnym, jak i kolejnym cyklu wyborczym – ocenia think tank UniCredit The Investment Institute. Zdaniem autorów analizy rosnące zadłużenie publiczne oraz groźba obniżenia ratingów kredytowych mogą jednak z czasem wzmocnić argumenty za wspólną walutą.

Analiza obejmuje Polskę, Czechy, Węgry i Rumunię, czyli cztery duże gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej pozostające poza strefą euro. Po przyjęciu wspólnej waluty przez Chorwację w 2023 r. i Bułgarię w 2026 r. żaden z tych krajów nie ma obecnie oficjalnej daty wejścia do strefy euro.

Według analizy kolejnym potencjalnym kandydatem mogą być Węgry. Nowy, proeuropejski rząd tego kraju wyznaczył 2030 r. jako docelowy termin spełnienia kryteriów z Maastricht, co pozwoliłoby na przystąpienie do strefy euro na początku przyszłej dekady. W dalszej części raportu autorzy wskazują, że obniżenie deficytu poniżej 3 proc. PKB do 2030 r. mogłoby umożliwić przyjęcie euro w 2032 r.

Kolejnym potencjalnym kandydatem jest Rumunia. Przyjęcie euro ma tam poparcie polityczne i społeczne, ale kraj musi najpierw skorygować nierównowagi makroekonomiczne. UniCredit zwraca uwagę również na ryzyko polityczne związane z procesem dostosowania fiskalnego.

Poparcie społeczne dla przystąpienia do strefy euro wynosi w Polsce i Czechach około 42 proc. Na Węgrzech sięga 80 proc., a w Rumunii 65 proc.

W Polsce argumenty za przyjęciem euro osłabiają, zdaniem autorów, solidne i ponadprzeciętne wyniki gospodarcze oraz mniej otwarty charakter gospodarki. Partie proeuropejskie nie dysponują przy tym w parlamencie większością wystarczającą do zmiany konstytucji, powszechnie uznawanej za niezbędną do wymaganych zmian prawnych.

Głównym wyzwaniem dla Polski pozostaje jednak dostosowanie fiskalne. Ze względu na wysoki deficyt i poziom zadłużenia UniCredit ocenia, że ich korekta przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi jest mało prawdopodobna.

Obecny układ polityczny sprawia także, że – według autorów analizy – jest wysoce nieprawdopodobne, aby przyjęcie euro stało się przedmiotem rozważań politycznych nawet w kolejnym cyklu wyborczym, obejmującym lata 2027–2031. Rosnące koszty finansowania długu mogą jednak zmienić preferencje polityczne, zwłaszcza gdyby Węgry i Rumunia poczyniły skuteczne kroki w kierunku przystąpienia do strefy euro.

UniCredit wskazuje, że jedną z korzyści przyjęcia wspólnej waluty mogą być niższe koszty finansowania. Koszty finansowania rządów krajów Europy Środkowo-Wschodniej pozostających poza strefą euro w przypadku dziesięcioletnich obligacji denominowanych w walucie lokalnej są o 140–300 punktów bazowych wyższe niż w krajach strefy euro o podobnym ratingu, takich jak Chorwacja i Słowacja.

Spready kredytowe zwykle zawężają się już w okresie przygotowań do przyjęcia euro. Autorzy wskazują, że wpływają na to m.in. poprawa jakości kredytowej wynikająca ze spełnienia fiskalnych kryteriów przyjęcia euro, eliminacja większości ryzyka walutowego z bilansów sektora publicznego i prywatnego oraz przystąpienie do unii bankowej.

Według analizy oszczędności na wydatkach odsetkowych powinny być znaczące również dla Polski, szczególnie w związku z rosnącym poziomem zadłużenia i narastającą presją agencji ratingowych na dostosowanie pozycji fiskalnej kraju.

Do gospodarczych korzyści z przyjęcia euro UniCredit zalicza również niższe koszty transakcyjne, eliminację ryzyka walutowego, łatwiejszy dostęp do rynków zagranicznych i bardziej przewidywalne otoczenie biznesowe. Przyjęcie euro mogłoby również przyciągnąć szersze grono inwestorów i poprawić przedsiębiorstwom dostęp do finansowania na rynku kapitałowym.

Wartość dłużnych papierów wartościowych wyemitowanych przez przedsiębiorstwa niefinansowe wynosiła na koniec 2025 r. 5–6 proc. PKB w Czechach, na Węgrzech i w Polsce oraz 0,6 proc. PKB w Rumunii.

UniCredit wskazuje jednocześnie na znaczenie zachowania kontroli nad polityką pieniężną, która pozwala reagować na cykliczne wahania inflacji i wzrostu gospodarczego. Kraje o niższych dochodach mogą być bardziej narażone na presję płacową i inflacyjną, która może osłabiać konkurencyjność i prowadzić do narastania nierównowagi zewnętrznej.

Dynamika cen bazowych wydaje się obecnie ściślej zbieżna ze strefą euro w Polsce i Czechach. Autorzy podkreślają jednak, że samo spełnienie kryteriów z Maastricht nie musi oznaczać gotowości do przystąpienia do strefy euro. Kryteria te koncentrują się przede wszystkim na konwergencji nominalnej i tylko częściowo uwzględniają konwergencję realną gospodarki, konkurencyjność oraz potencjalne słabości makrofinansowe.

Na podstawie czerwcowej oceny Komisji Europejskiej z 2026 r. spośród czterech analizowanych krajów jedynie Czechy spełniłyby kryteria z Maastricht. Mimo to są one najmniej chętne do przystąpienia do strefy euro. Autorzy wskazują na niski poziom poparcia społecznego, obawy dotyczące konwergencji realnej oraz niepewność związaną z funkcjonowaniem unii bankowej i wysokim zadłużeniem części państw strefy euro.

W ocenie UniCredit rozdrobnienie polityczne i słabe poparcie społeczne prawdopodobnie będą hamować przyjęcie euro w Polsce w obecnym i kolejnym cyklu wyborczym. Wraz ze wzrostem zadłużenia publicznego korzyści z wejścia do strefy euro mogą jednak stać się bardziej przekonujące.