Xelion: Mocny koniec tygodnia na amerykańskich giełdach

Amerykański optymizm wziął górę i za dobrą monetę wzięto zgodny z prognozami wzrost inflacji bazowej. Za każdym razem, przy takiej okazji powtarzam, że jeśli zakładamy długi okres wzrostu cen surowców i żywności, a przecież obecny trend trwa już 6 lat, to kierowanie się wskazaniami inflacji bazowej jest bez sensu. Półgębkiem mówią to również niektórzy członkowie Fed i inni ekonomiści, ale do szerokiej publiczności to najwyraźniej nie dociera. Gracze zlekceważyli publikację indeksu nastroju amerykańskich konsumentów Uniwersytet Michigan (dane wstępne). Spadł do poziomu 56,7 pkt. (najniżej od 28 lat). Rynek walutowy generalnie dane zlekceważył i dolar się wzmocnił (wpływ referendum w Irlandii).

Wzmocnienie dolara pomagało obniżyć ceny surowców. Taniejąca ropa odblokowała jednak popyt na giełdach. Gracze rzucili się do kupna przecenionych akcji sektora finansowego. Mające olbrzymie problemy akcje Lehman Brothers drożały nawet o 10 procent. Najwyraźniej przed końcem tygodnia gracze na krótkich pozycjach realizowali zyski. Jeszcze mocniej rosły ceny w sektorze technologicznym. Wyglądało to tak jakby gracze rzeczywiście uwierzyli, że inflacja jest niska, a stopy nie zmienią się przez czas dłuższy (akcje z NASDAQ szczególnie czułe są na zmiany stóp). W końcówce sesji popyt zaatakował i doprowadził do dużych wzrostów indeksów. Indeks S&P 500 jest ciągle w pobliżu 50 procent zniesienia wzrostów, więc w przypadku gdyby cena ropy i kurs EUR/USD zaczęły spadać to możliwe jest ciągle rozpoczęcie wzrostowej fali C korekty, czyli letniej hossy.

Kilka wydarzeń z weekendu może dzisiaj wpłynąć na zachowanie rynków. Po rozmowie z królem Arabii Saudyjskiej sekretarz generalny ONZ, Ban Ki-moon, powiedział, że otrzymał obietnicę sprowadzenia ceny ropy „do bardziej właściwych poziomów”. Co prawda to tak naprawdę nic nie znaczy, ale być może rynek ropy na tę pustą obietnicę jednak zareaguje, co pomogłoby w kontynuowaniu zwyżki na rynku akcji (w nocy ropa taniała). Niestety japoński szczyt G8 zakończył się całkowitym pustosłowiem. Ministrowie finansów ograniczyli się do ogólników na temat negatywnego wpływu ceny surowców na rozwój globalnej gospodarki i na inflację. Nie wypowiedzieli się też na temat słabości dolara. W zasadzie ograniczyli się do obietnicy podjęcia „właściwych działań”, co powtarzają bez przerwy i co rynki lekceważą. To nie jest plus dla dolara i zdecydowanie nie sprzyja spadkowi ceny ropy. Poza tym w niedzielę rada nadzorcza AIG przyjęła rezygnacji szefa zarządu. Trudno przewidzieć reakcję rynków, bo gracze mogą się tym zaniepokoić, ale równie dobrze mogą się ucieszyć, że następuje zmiana. W każdym razie Azjaci zareagowali na te wszystkie czynniki dużym wzrostem indeksów.

GPW powróciła w piątek od początku sesji do spadków. Nie bardzo miała wyjście, bo spadające indeksy na innych giełdach oraz informacje z Irlandii nie zachęcały do kupna akcji. Jednak po południu, kiedy indeksy na innych giełdach europejskich zaczęły odrabiać straty, nasze indeksy też ruszyły na północ. Szczególnie pomagała bykom TPSA, której akcje drożały już czwartą sesję z rzędu. Najwyraźniej ktoś postanowił napełnić portfel tymi akcjami.

Po publikacji danych o amerykańskiej inflacji WIG20 gwałtownie spadł, ale jak tylko gracze zauważyli, że zagraniczne giełdy reagują na dane pozytywnie to i u nas wróciliśmy do poprzedniego poziomu, a potem wzrost był kontynuowany. Dane o wzroście naszej inflacji do poziomu 4,4 procent gracze zlekceważyli. Minusem, tak jak i na wzrostowej sesji czwartkowej, były nadal bardzo małe obroty. Mały obrót wtedy, kiedy indeksy rosną, analiza techniczna uważa za sygnał tego, że zwyżka jest jedynie korektą.

Jednak odbicie od dolnego ograniczenia kanału trendu spadowego daje szansę na przedłużenie tej korekty. Warunkiem jest oczywiście kontynuowanie zwyżki na rynkach globalnych. Ten warunek powinien być dzisiaj przed południem spełniony, ale po publikacji danych w USA sytuacja może się zmienić, więc trzeba zachować ostrożność. Pamiętać też trzeba, że wchodzimy w tydzień, który kończy się w piątek wygasaniem czerwcowej serii kontraktów, a to zazwyczaj GPW nie sprzyja, o czym pamiętają wszyscy profesjonalni gracze. To może ograniczać popyt.