Znowu przybyło nowych mieszkań

W chwili obecnej w największych miastach Polski znajduje się już więcej nowych mieszkań, niż w szczytowym okresie boomu na rynku nieruchomości, który miał miejsce pod koniec 2007 i na początku 2008 roku.

 Wydaje się jednak, że deweloperzy świadomi sytuacji, zaczynają powoli ograniczać pęd do dalszego zwiększania oferty. Taki wniosek można wyciągnąć z najnowszej edycji kwartalnych raportów „Pierwotny rynek mieszkaniowy” opracowywanych przez Dział Badań i Analiz firmy Emmerson S.A.

Świadczy o tym wolniejsze tempo przyrostu podaży lokali mieszkalnych z pierwszej ręki w okresie od lipca do września. W gronie pięciu głównych rynków mieszkaniowych, w trzech zanotowano wzrost oferty nowych mieszkań w III kwartale bieżącego roku. Najbardziej, bo o 6,7% zwiększyła się oferta w Gdańsku, w stolicy było to 6,5%, a we Wrocławiu 6,1%. Z kolei spadek liczby dostępnych lokali mieszkalnych o 1,9% miał miejsce w Krakowie, natomiast w Poznaniu podaż nie uległa większym zmianom. Taka sytuacja w dwóch ostatnich miastach może być swego rodzaju odreagowaniem wysokich wzrostów, jakie miały tam miejsce w okresie od kwietnia do czerwca.

Liczba mieszkań (tys.) z rynku pierwotnego dostępnych w poszczególnych miastach, I kw. 2010 – III kw. 2011

Miasto

I kw. 2010 r.

II kw. 2010 r.

III kw. 2010 r.

IV kw. 2010 r.

I kw. 2011 r.

II kw. 2011 r.

III kw. 2011 r.

Warszawa

13,5

14,7

15,6

16,3

15,9

17,9

19,0

Kraków

4,9

5,5

5,9

5,9

6,9

8,1

8,0

Wrocław

3,9

4,4

5,3

5,6

6,3

6,8

7,2

Poznań

2,6

3,2

3,1

3,6

3,9

4,6

4,6

Gdańsk

4,1

4,4

4,2

4,6

5,1

5,0

5,3

Źródło: Raporty „Pierwotny rynek mieszkaniowy” dla poszczególnych miast, Dział Badań i Analiz firmy Emmerson S.A.

Warto przypomnieć, że w pierwszych miesiącach bieżącego roku większość firm deweloperskich informowała o nieraz bardzo ambitnych planach sprzedaży oraz rozwoju oferty. Z dzisiejszej perspektywy tamte prognozy wydają się zbyt optymistyczne zwłaszcza, gdy coraz więcej mówi się o możliwości nadejścia drugiej fali kryzysu. Problemy finansowe, jakie dzisiaj przeżywają niektóre państwa strefy euro, mogą z czasem przełożyć się również na kondycję krajowej gospodarki. Warto też wspomnieć o innych negatywnych czynnikach – ograniczeniu Rodziny na swoim, pogarszających się warunkach kredytowych, które mogą wpłynąć na mniejszy popyt na nowe lokale mieszkalne. Uwzględniając aktualną podaż na rynku oraz wspomniane uwarunkowania wydaje się, że deweloperzy wkrótce będą zmuszeni zacząć intensywniej rywalizować o klientów.

Źródło: Emmerson S.A.