Gospodarka wciąż w fazie ożywienia

Indeks Koniunktury Ekspertów Finansowych, obliczany na podstawie ankiety skierowanej wyłącznie do ekspertów i menedżerów zatrudnionych w działających w Polsce instytucjach finansowych wzrósł we wrześniu i ponownie znalazł się powyżej zera.

Jeszcze nie dalej jak miesiąc temu na całym świecie powszechne były obawy o zagrożenie drugim dnem recesji. Te negatywne nastroje odbiły się też wtedy na zwiększonym pesymizmie także wśród krajowych finansistów. Doprowadziło to do tąpnięcia wskaźnika IKEF o niemal 22 punkty w sierpniu. Kilka lepszych niż oczekiwano danych makro, które zostały opublikowane od tamtego czasu oraz rosnące we wrześniu rynki akcji bardzo szybko doprowadziły jednak do poprawy nastrojów wśród osób oceniających stan przyszłej koniunktury.

IKEF odrobił część strat i wzrósł do poziomu 10,4 punktu, co oznacza lekką przewagę optymistów nad pesymistami. Niezbyt duża to przewaga, ale na większy optymizm pozwala bliższe przyjrzenie się danym ankiety. IKEF przypomina trochę niedawne odczyty indeks ZEW, który zresztą był inspiracją do stworzenia obliczanego przez firmę Expander wskaźnika. Opublikowany w połowie września ZEW spadł po raz piąty z rzędu i zanotował wartość ujemną po raz pierwszy od marca 2009. Na pierwszy rzut oka są to więc niezbyt dobre informacje. Po bliższym przyjrzeniu się danym okazuje się jednak, że 22.5% ankietowanych spodziewa się poprawy, a aż 50,7% nie spodziewa się żadnych zmian. Jeżeli teraz zestawimy to z wynikami badań obecnego stanu koniunktury, gdzie aż 97,8% ankietowanych uważa, że gospodarka jest w dobrej lub przynajmniej normalnej kondycji, to z analizy tej można wywnioskować, że szansa na utrzymanie obecnej, nienajgorszej sytuacji gospodarczej w Niemczech wynosi ok. 72%. W przypadku polskiego IKEF tak obliczona proporcja wynosi niemal 78%, co pozwala na stwierdzenie, że nasza gospodarka wciąż znajduje się w fazie ożywienia cyklu koniunkturalnego.

Jeżeli chodzi o sytuację na giełdach, to od początku roku inwestorzy na całym świecie trapieni są obawami o kondycję największych światowych gospodarek. W momencie gdy wygasają obawy o rezultaty chłodzenia potencjalnie przegrzanej koniunktury w Chinach, natychmiast pojawiają się alarmujące informacje o powrocie dekoniunktury w Japonii, o możliwym podwójnym dnie recesji w USA, czy też o kondycji finansów publicznych państw strefy euro. Mimo to wiele rynków akcji na świecie pozostaje w trendzie, który można uznać za wzrostowy lub przynajmniej horyzontalny. Cała ta sytuacja przypomina wspinaczkę po ścianie strachu, która na giełdach akcji z reguły nie zapowiada rychłych spadków. Warto zwrócić uwagę, że o ile trudno zaobserwować jednoznacznie dobrą koniunkturę na parkietach większości rynków rozwiniętych, to wiele indeksów akcji rynków wschodzących wciąż ustanawia nowe wyraźne rekordy. Niektóre z nich są już nawet powyżej poziomów sprzed rozpoczęcia kryzysowej bessy. To wróży dobrze także warszawskiej giełdzie.

Opublikowany w ubiegłym miesiącu sierpniowy wskaźnik inflacji nie przyśpieszył, mimo to wciąż znacząca większość ekspertów spodziewa się większej dynamiki wzrostu cen w najbliższych sześciu miesiącach. Zahamowanie tendencji spadkowej inflacji także wpisuje się w scenariusz kontynuowania umiarkowanego ożywienia w polskiej gospodarce. Największy, od momentu rozpoczęcia publikacji IKEF, jest też odsetek finansistów, którzy oczekują zaostrzenia polityki pieniężnej w perspektywie najbliższych sześciu miesięcy. Takim opiniom sprzyjała publikacja notatek z sierpniowego posiedzeniu RPP. Decydenci polityki pieniężnej głosowali nie tylko nad podwyżką stóp procentowych, ale także nad podwyżką wysokości rezerwy obowiązkowej. Wnioski co prawda nie przeszły. RPP nie podniosła też stóp na wrześniowym posiedzeniu decyzyjnym. Obóz jastrzębi wydaje się jednak systematycznie powiększać.

Źródło: Expander