Banki spółdzielcze zamknęły 52 oddziały w 2025 r., ale zatrudnienie wzrosło do 27,3 tys. etatów – kadra migruje z okienek do działów IT i analityki. Wskaźnik C/I wzrósł do 50,1 proc., koszty administracyjne pochłonęły 720 mln zł więcej niż rok wcześniej – a zysk netto sektora spadł o 6,22 proc. To cena między innymi braku automatyzacji. Jeden radca prawny – bez systemu rozpocznie na etapie sądowym ok. 10 spraw miesięcznie, po cyfryzacji: ponad 30 (indywidualne pozwy) a skrajnie w setkach czy tysiącach (jeśli mówimy o paczkach porównywalnych wierzytelności). Automatyzacja nie redukuje etatów – trzykrotnie zwiększa ich wydajność. 98,6 proc. banków spółdzielczych działa w ramach systemów ochrony IPS – to gotowa platforma do wdrożeń technologicznych na skalę całego sektora. Pytanie: czy ktoś z niej skorzysta?
W 2025 roku banki spółdzielcze zamknęły 52 oddziały, ale przyjęły więcej pracowników – zatrudnienie wzrosło do 27,3 tys. etatów. Paradoks? Tylko pozornie. Kadra migruje z okienek do działów IT, analityki i cyberbezpieczeństwa, bo cyfryzacja wymaga rąk do pracy – innych rąk. Ale koszty administracyjne rosną szybciej niż przychody: wskaźnik C/I przekroczył 50 proc., a zysk netto spadł o ponad 6 proc. Dla banków spółdzielczych pytanie nie brzmi już „czy cyfryzować?”, ale „czy zdążymy, zanim koszty nas zaduszą?”
Mniej okienek, więcej inżynierów
Paradoks polskiej bankowości wygląda tak: banki zamykają placówki, ale jednocześnie nie zwalniają pracowników – ci po prostu przesuwają się do innych działów. Według najnowszego raportu UKNF, na koniec 2025 roku w sektorze banków spółdzielczych działało 488 instytucji. Liczba placówek zmalała o 52 – do 3 054 oddziałów. Jednocześnie zatrudnienie wzrosło do 27,3 tys. etatów, czyli o 1 proc. rok do roku. Za tymi statystykami kryje się strategiczny wybór: kadra migruje ze stanowisk obsługi klienta do działów IT, analityki danych i cyberbezpieczeństwa.
Banki spółdzielcze: finansowo mocne, technologicznie w tyle
W tym wyścigu nie wszyscy startują z tej samej linii. Banki spółdzielcze są stabilne finansowo – według raportu UKNF za IV kwartał 2025 roku fundusze własne sektora wzrosły o 22,7 proc. do 26,2 mld zł, a łączny współczynnik kapitałowy wyniósł imponujące 29,51 proc., przy minimalnym wymogu 11,5 proc. Wszystkie 488 banków spełniało normy kapitałowe, a depozyty sektora rosły szybciej niż średnia całego sektora bankowego.
Paradoksalnie, ta finansowa kondycja rzuca w ostrzejszym świetle inny wskaźnik z raportu UKNF: wskaźnik C/I wzrósł do 50,1 proc. Koszty administracyjne pochłonęły aż 720 mln zł więcej niż rok wcześniej i stały się głównym czynnikiem obniżającym wynik finansowy netto (który spadł o 6,22 proc., do 4,55 mld zł). Brzmi znajomo każdemu, kto zna argumenty za cyfryzacją operacji – automatyzacja procesów to w pierwszej kolejności kwestia efektywności kosztowej.
Piotr Maciągowski, ekspert ds. zarządzania wierzytelnościami z OTG, wyraźnie widzi tę różnicę między sektorem komercyjnym a spółdzielczym: – W bankach komercyjnych, posiadających zdecydowanie większe zasoby budżetowe, większość procesów już dziś jest wysoce zautomatyzowana. W bankach spółdzielczych wygląda to inaczej – i nie każdy bank jest taki sam. Widzimy to m.in. na przykładzie zarządzania wierzytelnościami. Granica nie leży w samej technologii, ale w specyfice danego przypadku i rodzaju wierzytelności. Te masowe, proste, powtarzalne są w dużej mierze możliwe do zautomatyzowania. Przy wierzytelnościach wielowątkowych, zabezpieczonych na wielu przedmiotach, wielomilionowych – potrzeba człowieka. Ale i tam dobry system pomaga zarządzać procesem i optymalizować czas czyli koszty procesu – wyjaśnia.
Cyfrowa windykacja: obszar do nadrobienia
Wśród procesów bankowych, które w sektorze spółdzielczym wciąż czekają na cyfrową ewolucję, szczególne miejsce zajmuje właśnie zarządzanie wierzytelnościami i windykacja. Raport UKNF pokazuje, że udział należności zagrożonych w portfelu banków spółdzielczych obniżył się w 2025 roku o 0,36 p.p. do 6,21 proc, a poziom wyrezerwowania wynosi 71,7 proc.. To dobra wiadomość. Ale za tymi liczbami kryje się realny problem: zarządzanie tym portfelem w wielu bankach spółdzielczych nadal odbywa się w znacznym stopniu manualnie, co generuje koszty niemożliwe do poniesienia w dłuższej perspektywie chcąc być sprawnym operacyjnie i efektywnym kosztowo bankiem.
Eksperci podkreślają, że kluczem do efektywności jest właściwe rozumienie roli automatyzacji: – Nie myślimy o tym, żeby zastąpić konkretne etapy windykacji automatem. Myślimy o tym, jak cyfrowymi narzędziami zoptymalizować procesy, w jakich bank już działa. Po automatyzacji człowiek powinien nadzorować i kontrolować proces, opracowywać strategie, ustalać reguły działania systemu, negocjować skomplikowane sprawy. Na prostym monitoringu szkoda zaangażowania ludzi – to powinien zrobić system – mówi Michał Kik, współzałożyciel OTG.
Przykład z praktyki OTG mówi sam za siebie: w jednej z bankowych spółek leasingowych radca prawny bez efektywnego systemu pozywał około 10 indywidualnych spraw miesięcznie. Po wdrożeniu cyfrowego wsparcia procesowego – pozywa znacznie ponad 30. Nie dlatego, że pracuje ciężej. Dlatego, że system odciążył go od czynności schematycznych, usystematyzował sposób agregowania danych.
Bariery, które można pokonać
Banki spółdzielcze muszą sprostać tym samym wymaganiom regulacyjnym co banki komercyjne, przy znacznie mniejszych zasobach finansowych i technologicznych. To obiektywna asymetria. Do tego dochodzą bariery wewnętrzne: przestarzałe systemy corowe, rozproszone dane przechowywane w kilku niepołączonych bazach, silosy decyzyjne między działem IT, windykacją a ryzykiem.
– Dziedzictwo systemowe, rozproszone i niespójne dane w wielu systemach, brak jednego widoku klienta – aplikacja widzi jedno, call center czy „okienko Doradcy Klienta” drugie, a windykacja trzecie. Do tego brak komunikacji między działami: w audytowanych spółkach zdarzało się np., że windykacja terenowa zabrała już przedmiot zabezpieczenia, a dział prawny równolegle pozywał klienta, nie wiedząc o tym że część roszczenia została już spłacona poprzez rozliczenie przedmiotu zabezpieczenia – mówi P. Maciągowski.
Dobra wiadomość jest taka, że żadna z tych barier nie jest strukturalnie nie do pokonania. Raport UKNF wskazuje, że 98,6 proc. wszystkich podmiotów sektora spółdzielczego działa w ramach dwóch systemów ochrony IPS, co stwarza naturalną platformę do wdrożeń technologicznych na skalę całego sektora – wspólnie, a nie każdy bank osobno.
– Banki spółdzielcze mają coś, czego fintechom brakuje – relację z klientem i obecność w terenie. Ale ta przewaga działa tylko wtedy, gdy człowiek w terenie ma za sobą dobry system: optymalnie dobrane sprawy, zaplanowane trasy, wsparcie przy negocjacji ugody. Bez tego to ta sama praca, tylko droższa – podsumowuje Michał Kik.