Inwestorzy skupili się jednak na innych wydarzeniach. Mianowicie, wczoraj pracę stracił prezes Wachovii, czwartego największego banku w USA, którego obarczono odpowiedzialnością za nieudane inwestycje tego banku na rynku subprime i wygenerowaną w ten sposób stratą. Tym, co jednak dobiło rynki, było obniżenie rankingów kredytowych dla czołowych banków inwestycyjnych, takich Merill Lynch, Morgan Stanley i Lehman Brothers. Obniżenie ratingów może sugerować, iż to jeszcze nie koniec ujawniania strat związanych z inwestycjami na rynku kredytów hipotecznych przez czołowe instytucje finansowe. W takiej właśnie atmosferze, oba najważniejsze nowojorskie parkiety potraciły po 1,1%. Indeks S&P500 spadł do poziomu 1385 pkt., a technologiczny Nasdaq do poziomu 2491 pkt. Te niekorzystne nastroje w oczywisty sposób musiały się przenieść z rynku w Ameryce na rynek Azji i Pacyfiku, gdzie najbardziej traciły banki i producenci samochodów. Japoński Nikkei stracił 1,6% spadając do poziomu 16000 pkt., a Hang Seng o godz. 10.00 traci 1,8% w stosunku do dnia poprzedniego. Mimo wczorajszych śródsesyjnych wahnięć, obecne poziomy eurodolara i ropy są zbliżone do tych z końca zeszłego tygodnia. Ropa kosztuje 127 dolarów za baryłkę, a euro jest warte 1,5580 dolara. Złoty porusza się w rytm eurodolara i obecnie kosztuje 2,17 USD/PLN oraz 3,38 EUR/PLN. Na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, indeks WIG20 nie zdołał wybronić wczoraj poziomu 2900 pkt. Pomimo, iż na jego korzyść przemawiają wakacyjnie niskie obroty na wczorajszej sesji – poniżej 700 mln na szerokim rynku, to ciężko w obecnej sytuacji na globalnych rynkach finansowych wieścić wzrosty, choć o dziwo, indeks dziś rano, po ujemnym otwarciu, znajduje się już blisko 1% na plusie. Ceny miedzi na giełdzie w Londynie oscylują obecnie wokół 8000 USD/tona, a złoto ponownie podchodzi pod poziom 900 dolarów za uncję. Czynnikiem decydującym dla surowców będzie dzisiejsze zachowanie giełd w USA, jak również sytuacja na eurodolarze. Niewykluczona jest dalsza korekta wycen największych instytucji finansowych w USA, spadek wartości dolara i tym samym korzystna sytuacja do wzrostu cen surowców, które notowane są przecież w amerykańskiej walucie. Czynnikami mogącymi wpłynąć na notowania eurodolara są także dzisiejsze dane z Eurolandu. O godz. 11.00 napłyną dane o inflacji producenckiej w kwietniu (konsensus prognoz to 6,1% r/r oraz 0,8 m/m), a także dane o dynamice PKB po rewizji.