Bardzo dobrze natomiast radziły sobie wczoraj giełdy amerykańskie, na których wznowiono handel po dniu wolnym w poniedziałek. Indeks S&P500 wzrósł o 0,7% do poziomu 1385 pkt., a Nasdaq wzrósł o 1,5% do 2481 pkt., a wpływ na to miały taniejąca ropa (największy jednodniowy spadek od 29 kwietnia) oraz większa od oczekiwanych sprzedaż domów w kwietniu (miesiąc temu liczba sprzedanych domów była jednak najmniejsza od 17 lat). Inwestorzy zignorowali natomiast dane o spadkach cen domów (indeks S&P/CaseSchiller pokazał, że ceny spadły w I kwartale najbardziej od 20 lat), gdyż raport dotyczył danych z początku roku i uwzględnionych w oczekiwaniach rynkowych. Niepokojem natomiast może napawać wczorajszy odczyt indeksu zaufania konsumentów podawany przez Conference Board, który był znacznie słabszy od oczekiwań (indeks spadł najbardziej od 1992 roku) i jako wskaźnik wyprzedzający, implikuje spadek konsumpcji amerykańskich gospodarstw domowych w najbliższym okresie. Podsumowując, przy takiej mozaice danych, solidne plusy amerykańskich giełd dobrze świadczą o sile tamtejszych rynków. Optymizm z USA nie znalazł jednak odzwierciedlenia na najważniejszym parkiecie w Azji. Japoński indeks Nikkei zniwelował wzrost z dnia poprzedniego, tracąc dziś nad ranem 1,3%. Wiadomo, że spadki cen surowców nie wspomagają giełd krajów nastawionych na ich eksport, toteż giełda w Brazylii zanotowała blisko procentowy spadek, a dziś czeka to zapewne giełdę w Rosji.
Umocnienie dolara, jakie wczoraj obserwowaliśmy w reakcji na dane makroekonomiczne, było nietrwałe i obecnie euro znów kosztuje 1,5720 USD, czyli tyle co wczoraj. Jeśli chodzi o rynek surowców, to wydaje się, iż czeka go kilka dni konsolidacji. Szczególnie należy się ona ropie, po tak dynamicznych zwyżkach w ostatnich tygodniach. Miedź, z uwagi na mniejsze zapotrzebowanie z Chin, także powinna poruszać się w okolicach obecnych notowań czyli wokół poziomu 8200 dolarów za tonę. Najatrakcyjniejszym w średnim i długim terminie z głównych surowców, wydaje się być złoto, które w dużo mniejszym stopniu niż ropa brała udział w hossie surowcowej, a jak ulał pasuje jako bezpieczna inwestycja do czasów podwyższonej inflacji na całym świecie. Obecna cena tego szlachetnego kruszcu to 912 dolarów za uncję.
Na dziś, scenariuszem dla WIG20 jest spokojny dryf tuż powyżej poziomu 2900 pkt., a pod koniec sesji o godz. 14.30, gdy napłyną dane z USA o zamówieniach na dobra trwałego użytku i poznamy decyzje Rady Polityki Pieniężnej, nie wykluczam umiarkowanych wzrostów. Wsparcie na poziomie 2900 pkt. pozostaje aktualne.
Złoty także wyczekuje na tę godzinę. Warto jeszcze wspomnieć, iż po zeszłotygodniowych wzrostach rentowności polskich obligacji, następuje korekta. Ceny polskich papierów dłużnych wzrosły przed komunikatem RPP.