Polacy chcą zarabiać więcej, ale nie mają gdzie. 45 proc. wskazuje na brak ofert w okolicy

Początek roku przyniósł sygnały o ochłodzeniu na rynku pracy. Stopa bezrobocia w grudniu wzrosła do 5,7 proc., a liczba ofert pracy jest na najniższym poziomie od ponad dekady. Wpływa to bezpośrednio na szukających zatrudnienia. Z comiesięcznego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że 45 proc. Polaków narzeka na brak ofert pracy w swojej okolicy. Problemem są też niskie proponowane wynagrodzenia. To o tyle istotne, że to właśnie pieniądze pozostają najważniejszym argumentem za zmianą pracy.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na koniec grudnia 2025 roku w rejestrach urzędów pracy zarejestrowanych było 887,9 tys. bezrobotnych, o ponad 100 tys. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba nowych ofert pracy spadła do zaledwie 20,8 tys., co jest najgorszym wynikiem od co najmniej 2010 roku.

– Jesteśmy po intensywnym sezonie świąteczno-noworocznym, który napędza konsumpcję, a tym samym rynek pracy. To nic zaskakującego, że rynek spowalnia i pojawia się mniej ogłoszeń. Testem będzie nadejście wiosny, kiedy ofert pracy przybywa, m.in. w budownictwie, logistyce, handlu i usługach sezonowych. Natomiast to co widzimy to całkiem duża chęć do zmiany pracy wśród pracowników, którą powstrzymuje niedopasowanie regionalne. Osoby, które chcą nowej pracy, mieszkają tam, gdzie jej nie ma. A mobilność w naszym kraju nadal pozostaje na niskim poziomie – komentuje Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service.

Tor przeszkód na rynku pracy…

Z perspektywy osób aktywnie poszukujących zatrudnienia, największą barierą na rynku pracy pozostaje niedopasowanie ofert do realnych potrzeb kandydatów. Jak wynika ze styczniowego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service, aż 45 proc. badanych wskazuje na brak ofert pracy w okolicy zamieszkania, a tyle samo zwraca uwagę na zbyt niskie oferowane wynagrodzenie. Niewiele rzadziej pojawia się problem niestabilnych warunków zatrudnienia, takich jak krótkie umowy czy brak ciągłości pracy, na który narzeka 42 proc. respondentów. Wśród pozostałych trudności pracownicy wymieniają m.in. brak jasnych informacji o warunkach pracy w ogłoszeniach (24 proc.), brak lub utrudniony dojazdu do miejsca pracy (22 proc.), a także wysokie wymagania fizyczne lub bardzo szybkie tempo pracy (22 proc.). Dla części osób barierą jest również konieczność pracy wyłącznie w systemie zmianowym lub nocnym (16 proc.), a rzadziej – brak zakwaterowania oferowanego przez pracodawcę (6 proc.).

Wyraźne różnice w postrzeganiu barier widać w zależności od płci i miejsca zamieszkania. Brak ofert pracy w okolicy częściej wskazują kobiety (48 proc.) niż mężczyźni (42 proc.), podobnie jak niestabilne warunki zatrudnienia, które są problemem dla niemal co drugiej pani (47 proc.) wobec 35 proc. panów. Silnie zróżnicowany jest także kontekst lokalny, bo na brak ofert w swojej okolicy narzeka ponad połowa mieszkańców małych miast do 20 tys. mieszkańców (54 proc.), podczas gdy w dużych miastach liczących od 100 do 500 tys. osób ten problem dotyczy 35 proc. badanych. To pokazuje, że wyzwania na rynku pracy nie są jednorodne i w dużej mierze zależą od sytuacji życiowej oraz miejsca zamieszkania kandydatów.

… a motywacja do zmiany pozostaje silna

Najsilniejszym impulsem do zmiany pracy pozostają pieniądze. Wyższe wynagrodzenie podstawowe wskazuje jako kluczowy motywator 55 proc. pracujących. Wyraźnie rzadziej pojawiają się inne czynniki: lepsze warunki pracy, takie jak lżejsza praca czy lepsza ergonomia (27 proc.), lepsza atmosfera i organizacja (19 proc.) oraz umowa na dłuższy okres i większe poczucie stabilizacji (17 proc.). Dla części badanych znaczenie mają także kwestie logistyczne i organizacyjne – krótszy czas dojazdu lub transport pracowniczy (16 proc.), dodatki za zmiany nocne i weekendy (15 proc.) oraz stabilniejszy grafik pracy (13 proc.). Najrzadziej jako zachęta do zmiany pracy pojawia się zapewnione zakwaterowanie (5 proc.).

Motywacje do zmiany pracy różnią się w zależności od miejsca zamieszkania i wieku. Wyższe wynagrodzenie podstawowe jest szczególnie silnym bodźcem dla mieszkańców największych miast powyżej 500 tys. mieszkańców (71%), podczas gdy na wsi wskazuje je 47% badanych. Z kolei lepsze warunki pracy (mniejsze obciążenie fizyczne czy lepsza ergonomia) częściej doceniają mieszkańcy średnich miast liczących 20–99 tys. osób (34 proc.) niż małych miejscowości (18 proc.).

Warto też zwrócić uwagę na grupę osób, które nie widzą dziś żadnego powodu, by zmieniać pracę – taką odpowiedź wskazało 22 proc. badanych. Postawa ta silnie rośnie wraz z wiekiem: deklaruje ją aż 42 proc. osób w wieku 55+, wobec zaledwie 8 proc. najmłodszych pracowników w wieku 18–24 lata, co pokazuje rosnącą wraz z wiekiem potrzebę stabilizacji i mniejszą skłonność do zawodowych zmian.

– Początek roku to dla wielu pracowników naturalny moment rozliczeń i decyzji. To czas podsumowań, rozmów rocznych i pierwszych informacji o podwyżkach, które nie zawsze spełniają oczekiwania zatrudnionych. Jeśli bilans tych rozmów wypada rozczarowująco, rośnie gotowość do ponownego przyjrzenia się rynkowi i realnego rozważenia zmiany pracy. Dla części pracowników to właśnie teraz pojawia się impuls, by poszukać miejsca, które zaoferuje nie tylko lepsze wynagrodzenie, ale także większą stabilność, lepsze warunki pracy czy realne możliwości rozwoju – dodaje Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service.