Standardowe ubezpieczenie turystyczne często nie obejmuje sportów wysokiego ryzyka i ekstremalnych — ostrzega Rzecznik Finansowy. Bez dodatkowego rozszerzenia ubezpieczyciel może odmówić pokrycia kosztów leczenia lub akcji ratowniczej.
Coraz więcej osób decyduje się na aktywny wypoczynek — wspinaczkę, surfing, nurkowanie, jazdę konną czy kolarstwo górskie. Standardowa polisa turystyczna nie zawsze zapewnia ochronę podczas takich aktywności, na co zwraca uwagę Rzecznik Finansowy.
Towarzystwa dzielą aktywności sportowe najczęściej na trzy grupy: rekreacyjne (amatorskie), wysokiego ryzyka oraz ekstremalne. Osobną kategorią jest wyczynowe uprawianie sportu. Podstawowa polisa obejmuje zwykle tylko dyscypliny amatorskie, takie jak jazda na rowerze, piesze wędrówki górskie czy jogging.
Kluczowy problem polega na tym, że nie ma jednej obowiązującej listy sportów wysokiego ryzyka i ekstremalnych. Każde towarzystwo tworzy własne definicje, więc ta sama dyscyplina może być objęta podstawową ochroną w jednej firmie, a w innej wymagać dodatkowej składki.
Zaskakujące klasyfikacje
Różnice bywają znaczące. W części towarzystw trekking staje się sportem ekstremalnym po przekroczeniu 2500 m n.p.m., w innych dopiero od 4500 m n.p.m. Niektórzy ubezpieczyciele wyłączają z podstawowej ochrony całe kolarstwo górskie, inni jedynie zjazdy typu downhill. Podobne rozbieżności dotyczą jazdy na quadzie czy nart wodnych. Parki linowe zwykle są objęte standardową polisą, ale zjazd tyrolką może już zostać uznany za sport ekstremalny.
Rzecznik przytacza konkretne sprawy. „Do Rzecznika Finansowego zgłosił się klient, któremu odmówiono wypłaty świadczenia po upadku z konia podczas rekreacyjnej jazdy po plaży w trakcie konnego obozu wędrownego. Ubezpieczyciel uznał tę aktywność za sport wysokiego ryzyka, a polisa nie była rozszerzona o odpowiednią ochronę” — mówi Eliza Gużewska, zastępca dyrektora Departamentu Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.
Inny przypadek dotyczył spokojnego rejsu niewielką łodzią wzdłuż wybrzeża Madery — w świetle definicji z OWU aktywność zakwalifikowano jako żeglarstwo oceaniczne, czyli sport ekstremalny.
Ekspertka radzi, by w razie wątpliwości poprosić agenta lub ubezpieczyciela o pisemne potwierdzenie, jak dana aktywność jest klasyfikowana.
Ile kosztuje rozszerzenie
Polisa obejmująca sporty wysokiego ryzyka może kosztować nawet dwukrotnie więcej od standardowej, a ochrona obejmująca sporty ekstremalne — nawet trzykrotnie więcej. Jeśli podstawowa polisa kosztuje około 100 zł, rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka może podnieść składkę do około 200 zł, a o ekstremalne do około 300 zł. Ostateczna cena zależy od zakresu ochrony i zasad taryfikacji konkretnego ubezpieczyciela.
Rzecznik zwraca uwagę, że wyższa składka bywa niewielkim wydatkiem wobec kosztów leczenia za granicą, transportu medycznego czy akcji ratowniczej z użyciem śmigłowca, które mogą sięgać kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy euro lub dolarów. Szczególnie wysokie są w Stanach Zjednoczonych. Warto też pamiętać, że Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego nie pokrywa kosztów akcji ratowniczych ani transportu medycznego do kraju.