W przeciwieństwie do poprzednich okresów tym razem spadek da się wytłumaczyć niekorzystną atmosferą zewnętrzną. Jeszcze mocniej spadły bowiem ceny akcji na głównych rynkach zagranicznych, szczególnie w Europie Zachodniej, gdzie niemiecki DAX oraz francuski CAC-40 poniosły straty przekraczające 4 proc. Wyraźne oznaki odwrotu przyszły także zza oceanu. Po chwilowym uspokojeniu z końcówki maja, powrót rynku niedźwiedzia obserwowaliśmy także na giełdach amerykańskich. Spadek indeksu S&P500 o 2,8 proc. oraz średniej przemysłowej Dowa o 3,4 proc. trudno ignorować, zwłaszcza iż z technicznego punktu widzenia oznacza on załamanie 2-miesięcznej tendencji wzrostowej zapoczątkowanej w połowie marca. Cały tydzień być może nie zakończyłby się tak słabo, gdyby nie sesja piątkowa, a przede wszystkim pretekst w postaci danych makroekonomicznych z USA. Pierwszy piątek miesiąca to tradycyjnie czas publikacji w Stanach Zjednoczonych miesięcznego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Dane z ostatniego piątku były bardzo słabe i potwierdziły obawy pesymistów co do stanu amerykańskiej gospodarki. Już przed odczytem rynki pokazały wyraźną słabość, natomiast po publikacji cały świat ruszył zdecydowanie na południe kończąc sesję minusami rzędu 2-3 proc. Co ciekawe, to właśnie podczas sesji piątkowej nasz rynek miał szansę na poważny wzrost. W pierwszych minutach WIG20 przy całkiem przyzwoitych obrotach rósł o ponad 2 proc. (w skali tygodnia o 0,6 proc.), jednak presja zewnętrzna okazała się zbyt silna i popyt musiał ustąpić.
Nie można jednak całej porażki przypisywać zachowaniu rynków zachodnich. Na naszym podwórku pojawiło się wystarczająco dużo argumentów zniechęcających do zakupu akcji. Jednym z nich był opublikowany przez BIEC wskaźnik wyprzedzający koniunktury (WKK). Wskaźnik ten informuje o przyszłych tendencjach w gospodarce, a jego wartość prognostyczna jest stosunkowo wysoka. W maju wskaźnik spadł o 2,6 pkt., co oznacza jego wyraźne załamanie po kilku miesiącach wahań horyzontalnych. Wniosek płynący ze wskaźnika to wyraźne sygnały spowolnienia gospodarczego drugiej połowowi roku. Większą wrażliwość na koniunkturę gospodarczą wykazują spółki o mniejszej kapitalizacji, a zatem słabsze zachowanie mWIG40 i sWIG80 znajduje uzasadnienie. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że na początku roku większość analityków uważało, że właśnie druga połowa roku będzie dla nas lepsza. Teraz jednak liczba podpisów pod tą tezą wyraźnie się skurczyła.
Techniczny obraz rynku pozostał bez większych zmian. W krótkiej perspektywie należy się spodziewać ruchu spadkowego prowadzącego główny indeks giełdy w okolice dolnej linii nawrotu kształtującego się od stycznie trójkąta symetrycznego. Każde kolejne podejście do linii nawrotu zwiększa prawdopodobieństwo jej przełamania. U nas teoretycznie takie wyjście z formacji powinno się dokonać dołem, ale obserwacja podobnych zachowań wielu rynków w ostatnich latach nie pozwala na formułowanie odważnych prognoz. Na wybicie, które powinno określić kierunek przyszły zmian trzeba zaczekać.