Po kilku miesiącach przerwy temat obniżki opłat interchange znowu staje się gorący. Na wczorajszym posiedzeniu komisja ustawodawcza Sejmu przekazała do dalszych prac senacki projekt zmian w ustawie o usługach płatniczych. Tymczasem z niespodziewaną propozycją wystąpił jeden z potentatów kartowego rynku – organizacja MasterCard.
Projekt Senatu przewiduje stopniową obniżkę stawki interchange. W 2013 roku miałaby ona wynosić maksymalnie 1%, w latach 2014 i 2015 0,7%, by później osiągnąć docelowy poziom 0,5%. Senat chce także zniesienia zasady „honour all cards”, która powoduje, że sprzedawca jest zmuszony do akceptowania wszystkich typów kart danej organizacji. Akceptanci mogliby decydować, jakie karty przyjmują, co pozwoliłoby im wywierać nacisk na organizacje kartowe promujące produkty obciążone wysokimi prowizjami.
Na posiedzeniu dyskutowano m.in. kwestię surcharge, czyli dodatkowej opłaty ponoszonej za płatność kartą w sklepach. Senacki projekt zakładał, że handlowcy będą mogli obciążać nią klientów, z wyjątkiem sytuacji, gdy korzystamy z karty debetowej. Zapis ten prawdopodobnie zostanie usunięty, gdyż wzbudził wątpliwości prawników Biura Analiz Sejmowych. Możliwe jednak, że ustawowo zostanie uregulowana kwestia nie tylko opłat interchange (przekazywanych bankowi, który wydał kartę), ale także innych składników prowizji, którą muszą uiszczać sprzedawcy.
MasterCard chce uniknąć ustawowych limitów
W przededniu wznowienia prac nad poprawkami w ustawie o usługach płatniczych z nieoczekiwaną propozycją wyszedł MasterCard. Firma, która w zeszłym roku zdecydowała się nie brać udziału w posiedzeniach utworzonego przy NBP zespołu, teraz proponuje porozumienie. Inicjatywa NBP miała na celu stworzenie kompromisowego planu obniżek interchange. W skład grupy wchodzili przedstawiciele wszystkich stron rynku, jednak wypracowanego programu nie można było zrealizować ze względu na postawę kartowego giganta. Ten bowiem zdystansował się od pomysłu wielostronnego porozumienia, tłumacząc się wątpliwościami prawnymi.
Jak donosi „Puls Biznesu”, MasterCard zaproponował swojemu głównemu konkurentowi – organizacji Visa – plan stopniowego obniżania opłat interchange do poziomu europejskiej średniej. W ciągu czterech lat opłata od kart debetowych miałaby wynieść 0,6%, a od kredytowych 0,7%. Plan ma jednak dość nietypowy element – MasterCard chce, aby maksymalne stawki były liczone jako średnia dla wszystkich produktów kartowych. Pozwoliłoby to firmie utrzymać w ofercie droższe karty w zamian za obniżkę stawek dla innych kart w tej samej kategorii (np. kredytówek).
Visa ma nieco odmienną koncepcję dalszych kroków. Chce, aby MasterCard przyjął harmonogram obniżek ustalony w zeszłym roku w zespole przy NBP oraz aby zrezygnował z pobierania od agentów rozliczeniowych opłat na program Innovation for Poland. Sporna opłata jest naliczana od całego obrotu agenta (w tym transakcji kartami Visa) i trafia do organizacji MasterCard.
Porozumienie zamiast ustawy?
Ruch MasterCarda wydaje się być nieco spóźniony, a niechętna postawa Visy nie daje nadziei na szybkie porozumienie. Fakt, że legislacyjna machina już ruszyła, może jednak skłonić kartowych gigantów do zawarcia układu. W wypowiedzi dla gazety senator Kazimierz Kleina, prowadzący senacką inicjatywę, wyraża zadowolenie z nagłej zmiany nastawienia MasterCarda, twierdząc, że jest zwolennikiem jak najmniejszej liczby ustawowych regulacji.
Czy ewentualne porozumienie kartowych graczy powinno oznaczać wycofanie projektu nowelizacji z legislacyjnej ścieżki? Pragmatycy mogą powiedzieć, że o to chodziło, a groźba regulacji odniosła zamierzony skutek w postaci spadku opłat. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że parlament nie jest stroną w utarczkach gigantów kartowego biznesu, a jego działania nie powinny być uzależnione od taktycznych decyzji uczestników rynku.