Światowe Forum Ekonomiczne w Davos potwierdza to, o czym mówi się ostatnio bardzo intensywnie – czeka nas rewolucja rynku pracy spowodowana przez AI. Do 2030 roku większość znanych nam zawodów może zniknąć. Powstaną także nowe, związane m.in. z zarządzaniem SI. Przekwalifikowanie się, podnoszenie kompetencji, szukanie innej pracy to rzeczywistość, która już się dzieje. Jak się do tego odpowiednio przygotować?
Podejdź do tego strategicznie
Decyzja o zmianie pracy najczęściej nie jest łatwa. Podejmowana jest z wielu powodów. Być może firma się nie rozwija albo my przestaliśmy się w niej rozwijać. Często nasze obowiązki przestały dawać nam satysfakcję. Do tego dochodzi także kwestia wypalenia zawodowego, które jest ostatnio zjawiskiem bardzo częstym. W najbliższych pięciu latach powód będzie jeszcze inny, gdyż to właśnie rewolucja AI pozbawi wiele osób dotychczasowego miejsca zatrudnienia.
– Potocznie mówi się, że każdy zawód wykonywany przed komputerem będzie niezwykle łatwy do wyparcia przez AI. Jest to oczywiście duże uproszczenie, jednak niestety telemarketerzy, marketingowcy, dziennikarze, księgowi, projektanci już myślą o przekwalifikowaniu. Warto zadać sobie pytanie, czy ja chcę zmienić firmę? Czy właśnie cały zawód, co oznaczać będzie nabycie nowych umiejętności. W dobie rewolucji AI, radzę potraktować szukanie nowej pracy jako ewolucję, prorozwojowo, nie tylko po to aby coś złapać, gdyż nie stać nas już na opłacenie rachunków. Pośpiech nie będzie tu tradycyjnie dobrym doradcą – tłumaczy Tomasz Kalko, psycholog biznesu, mentor i szkoleniowiec.
Ekspert radzi, aby do takiej zmiany podejść strategicznie, zacząć bardzo wcześnie, dać sobie dużo czasu na rozsyłanie CV i rozmowy kwalifikacyjne oraz kursy, być może studia. Dobrze jest wówczas nie rzucać obecnej pracy, jeśli mamy taką możliwość lub mieć dużą poduszkę finansową. Specjaliści, managerowie, kadra kierownicza także wykorzystać headhunterów.
Przekwalifikowanie będzie niezbędne
Eksperci i prelegenci z Davos przewidują kilka scenariuszy tego jak potoczy się rozwój AI i jaki będzie miał wpływ na pracę ludzi. Najczarniejszy z nich to skok bezrobocia i brak nadążania rynku za mianami, co wznieci niepokoje społeczne, a wiele zawodów zostanie zastąpionych przez roboty, gdyż ludziom zabraknie odpowiednich umiejętności. Ale są też bardziej optymistyczne przewidywania. Powstaną nowe zawody, dedykowane właśnie zarządzaniu AI. Ważni będą eksperci od cyberbezpieczeństwa, ludzie, specjaliści, którzy będą potrafili zarządzać „pracownikami SI”, stworzone zostaną zespoły. Do łask wrócą również profesje wymagające krytycznego myślenia, empatii, czyli umiejętności, których AI nie posiada, a są charakterystyczne dla człowieka.
– Patrząc na te prognozy, cała kadra managerska, kierownicza jak i wszyscy pracownicy administracyjni muszą sobie zadać pytanie: czy ja za rok, za 2 lata mam szansę być kimś innym? Czy ja mam zasoby do tego, żeby być w innym zawodzie, żeby wypełniać inne obowiązki? Uważam, że super specjaliści będą nadal potrzebni w wielu zawodach, wytrzymają najdłużej. Trudniej będzie tym pośrodku, zaś praktykantów możemy w ogóle przestać potrzebować. Większość osób będzie potrzebować przebranżowienia się w takim kierunku, aby tę pracę najzwyczajniej znaleźć i móc się dalej rozwijać – tłumaczy Tomasz Kalko.
Psycholog biznesu podkreśla, że samo AI jest narzędziem, którym człowiek musi zarządzać, zanim AI i pozna wszystkie niuanse związane z zasadami wielu zawodów, to nadal potrzebny do tego będzie człowiek, który zajmie się procesem.
– Kiedy już podejmiemy decyzję o przekwalifikowaniu warto zadać sobie pytanie, co mi sprawia przyjemność? Jaki rodzaj pracy lubię i który jest uznawany za przyszłościowy? Należy wypisać swoje talenty, zasoby, wiedzę, doświadczenie, ewentualnie dobrą praktyką jest zapytanie bliskich osób, aby podały nasze mocne strony. To także potrafi ujawniać nasze mocne cechy, których być może nie byliśmy tak świadomi – dodaje ekspert.
Jak AI zmieni rynek pracy?
Zmiany dotyczące wykorzystania AI zdecydowanie przyspieszyły. Istnieje obawa, że ludzkość będzie miała trudność z nadążeniem za zmieniającym się światek, chociaż nie musi tak być.
– Jako ludzkość do wielu rzeczy bardzo łatwo się adaptujemy, tak było w przypadku bankowości elektronicznej, całej cyfryzacji administracji, na początku coś nas przeraża, jednak z czasem widzimy, jak stało się to wygodne i pozwala nam oszczędzać czas i załatwiać sprawy bez wychodzenia z domu. Rozumiem strach, spowodowany także brakiem międzynarodowych regulacji, wieloma nadużyciami, to wszystko jest konieczne do uporządkowania. Rynek pracy zmieni się bezpowrotnie. Wrócą zawody, które przez ostatnie lata były zapomniane i nie ma w nich obecnie przedstawicieli młodego pokolenia jak spawacze, hydraulicy, osoby pracujące w budownictwie, opiekunowie osób starszych, kucharze, kelnerzy. Wszędzie tam, gdzie robot tak łatwo „nie wejdzie”, jest miejsce dla człowieka” – tłumaczy Tomasz Kalko.
Ekspert podsumowuje, że powrót zawodówek, techników jest niezbędny. Z kolei ta obietnica pracy po jakichkolwiek studiach, np. to socjologia, kulturoznawstwo i wielu innych, stanie się niestety fałszywa, bo takie osoby nie znajdą zatrudnienia. Warto więc przewartościować, to, co nam wmawiano przez ostatnie 30 lat i przygotować się na zmiany.
Tomasz Kalko – Psycholog biznesu, strateg (ALK), manager, wykładowca akademicki (MBA), trener.