Na jego wykresie nastąpiła niekorzystna sytuacja – wybicie dołem z formacji trójkąta. Półtora miesiąca temu pisałem o wybiciu górą, aczkolwiek tamto wybicie zostało zanegowane. Teoria analizy technicznej mówi, iż wybicie z trójkąta może mieć długość równą jego wysokości, czyli należałoby się liczyć ze spadkiem nawet w okolice 2500 pkt. Spadki na giełdzie w Warszawie wpłynęły na osłabienie złotego, który dziś rano kosztuje 2,18 USD/PLN oraz 3,37 EUR/PLN.
Na inwestorów spadł blady cień po tym, jak Bernanke zapowiedział, że ingerencja FED w realną sferę gospodarki nie jest już dłużej konieczna i teraz należy się skupić na walce z inflacją, co inwestorzy odczytali jako zapowiedź podwyżek stóp procentowych i koniec wspomagania płynności na rynkach finansowych. Zapowiedzi podwyżki stopy procentowej w USA zaprowadziły dolara do najwyższego poziomu w stosunku do japońskiego jena od 3 miesięcy – do poziomu 107 USD/JPY. Tymczasem nowojorskie indeksy nie zdołały zakończyć sesji na plusach. S&P500 stracił 0,2%, a Nasdaq 0,4%. Z innych ważnych światowych giełd, japoński indeks Nikkei wzrósł dzisiaj o 1,2%, po tym, jak okazało się że PKB w Japonii zwiększył się o 4% r/r oraz o 1% kwartał do kwartału – więcej niż oczekiwali analitycy. Rynek chiński zaś nie zdołał się odbić po wczorajszych spadkach wywołanych podwyższeniem stopy rezerwy obowiązkowej dla tamtejszych banków komercyjnych.
Z istotnych danych makroekonomicznych, jakie wczoraj napłynęły na rynek, deficyt handlowy USA, będąc nieznacznie słabszym od prognoz (wpływ na zwiększenie wartości eksportu miały po prostu drogie ceny ropy naftowej), przeszedł praktycznie bez echa.
Wczoraj znów rozchwiane były notowania na ropy. Pomimo, iż nie sprzyjała sytuacja na eurodolarze (ten cały czas się osłabiał), w środku dnia mieliśmy próbę podciągnięcia cen ropy na nowe szczyty do nawet 137 dolarów za baryłkę. Tu jednak popyt napotkał opór ze strony podaży i dziś rano cena powróciła do poziomu 132 dolarów za baryłkę. Prognozy szefa Gazpromu dotyczące cen ropy na poziomie 250 dolarów za baryłkę trzeba traktować z dystansem. Wydaje się, iż ropa może znaleźć przez kilka tygodni poziom równowagi pomiędzy 125 a 135 USD/baryłka. Ewentualne spadki wycen tego surowca byłyby dobre dla giełd w USA i w Warszawie.
Dziś publikacja w Stanach Zjednoczonych Beżowej Księgi czyli raportu o stanie tamtejszej gospodarki, która skupi się najprawdopodobniej na zagrożeniach inflacyjnych, co może wywołać dalsze umocnienie dolara.