Ten jednak wczoraj nieco ucierpiał. Eurodolar znów osiągnął poziom 1,55, a powodów ku temu było co najmniej dwa. Pierwszym była nieco wyższa od oczekiwanej inflacja CPI w maju w strefie euro, co zwiększa presję na podwyżkę stóp procentowych przez EBC. Wyniosła ona 3,7% rok do roku oraz 0,6% miesiąc do miesiąca. Drugim czynnikiem była dramatycznie niska wartość indeksu NY Empire State obrazującego perspektywy rozwoju biznesu w rejonie Nowego Jorku w najbliższych 6 miesiącach. Wystąpienie Bena Bernanke nie wniosło wczoraj niczego nowego do obrazu rynków. Nowojorskie indeksy kontynuowały dobre nastroje z końca zeszłego tygodnia. S&P500 zyskał minimalnie i wyniósł 1360 pkt., a Nasdaq dodał do swojej wartości 0,8%, rosnąc do poziomu 2474 pkt. Kosmetyczną zmianę zanotował japoński Nikkei i dziś rano na zamknięciu wyniósł 14378 pkt.
Słabszy dolar momentalnie podziałał na wyceny surowców. Ropa wczoraj przez moment drożała do ponad 139 USD za baryłkę, mimo, iż przedstawiciele sektora naftowego z Arabii Saudyjskiej zapowiedzieli zwiększenie dostaw tego surowca. O 1,5% podrożało złoto, do poziomu 886 dolarów za uncję, a o 0,5% miedź, do poziomu 8197 USD za tonę.
Cokolwiek by się nie działo na globalnych rynkach finansowych, nie przekłada się to pozytywnie na polski rynek akcji, na którym od kilkunastu dni rządzi podaż. Wczoraj, pomimo wzrostowego otwarcia, indeks WIG20 zakończył sesję 1,2% poniżej piątkowego zamknięcia i wyniósł 2697 pkt. Wygląda na to, iż rynek szuka dna tuż pod poziomem 2700 pkt. i liczy na jakieś ewentualne odbicie, zwłaszcza, że wczoraj obserwowaliśmy podwyższone obroty, ale techniczny obraz rynku pozostaje niekorzystny i jakiś nieszczęśliwy splot danych makroekonomicznych może sprowadzić indeks do poziomu nawet 2500 pkt. Na razie nie widać jakiś ruchów na rynku złotego, które mogłyby świadczyć o podwyższonej aktywności inwestorów zagranicznych na polskim rynku akcji. Złoty obecnie kosztuje 2,18 USD/PLN oraz 3,38 EUR/PLN.
Dziś szereg fundamentalnie ważnych publikacji ze Stanów Zjednoczonych. Najpierw dane z rynku nieruchomości, o wydanych zezwoleniach i rozpoczętych budowach domów. Później, inflacja PPI oraz PPI bazowa w maju, a na koniec, dynamika produkcji przemysłowej i wykorzystanie potencjału produkcyjnego. W przypadku dodatniej dynamiki produkcji przemysłowej będzie to sygnał dla FED, że sfera realna amerykańskiej gospodarki ma się dobrze i jest pole do manewru w zakresie bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej. Podobnie, jeśli wskaźniki inflacji okażą się wyższe niż prognozy.