Prawie 20 proc. Polaków chce, żeby państwo systemowo zmusiło banki do zawierania ugód z frankowiczami

fot. Ton Anurak / Shutterstock

Niemal co piąty ankietowany opowiada się za tym, aby państwo w sytuacji obecnego kryzysu na rynku kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich zmusiło banki do zawierania ugód. Tylko nieznacznie mniej badanych nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii. Z kolei blisko 13% uczestników sondażu uważa, że państwo nie powinno się w to w ogóle wtrącać, bo to problem banków i ich klientów. Spośród konkretnych rozwiązań, zaproponowanych przez autorów badania, najrzadziej preferowane było zwiększenie liczby sędziów orzekających w sprawach frankowych. Niewiele większe poparcie uzyskała sugestia, że bankom trzeba systemowo pomóc, np. przez dofinasowanie sektora bankowego z budżetu państwa.

Przymusić do ugody

Problem sektora bankowego ciągnie się od lat. I jak widać w praktyce, na razie nie zapowiada się na jego zakończenie. Wygląda nawet na to, że po ostatnim wyroku TSUE dot. korzystania z kapitału po unieważnieniu umowy kredytowej, banki jeszcze bardziej zaostrzą swoją narrację. Natomiast z najnowszego badania opinii publicznej, wykonanego przez UCE RESEARCH dla portalu Wyborcza.biz na reprezentatywnej próbie ponad tysiąca osób w wieku 18-80 lat, wiadomo, jakiej postawy rządu oczekują teraz Polacy. Spośród dziesięciu możliwych opcji, 18,2% ankietowanych, czyli najwięcej osób, wskazało, że państwo powinno zmusić banki do zawierania ugód.

– Zawierając ugodę, banki nadal zarabiają, tylko mniej niż przy nieuczciwej umowie kredytowej. W tej odpowiedzi widoczny jest też sentyment do naprawiania sytuacji przez państwo. Nie jestem zwolennikiem takiego podejścia, gdyż uzależnia rozwiązanie od nastawienia osób decydujących. Premier to przecież były prezes banku udzielającego właśnie kredyty walutowe. Wolę, żeby sprawy były rozstrzygane przez licznych sędziów, w oparciu o znane prawo, w tym chroniące zwykłych ludzi regulacje Unii Europejskiej, niż na podstawie uznania kilku czy kilkunastu osób z kręgów władzy. To może odbywać się nawet powoli czy w sposób niedoskonały, ale tak będzie lepiej – komentuje adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal.

Ponadto radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo uważa, że ugoda polegająca na unieważnieniu kredytu jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, gdyż pozwala na uniknięcie procesu. Jednak w sprawach frankowych jest mocno spóźniona. Ekspert przekonuje, że nie można zmusić kredytodawców do zawarcia ugody, choć pewne narzędzia istniały od dawna, aby zapobiec fali pozwów. Banki ewidentnie nie doceniły wagi i skali problemu, a nawet go zlekceważyły. W efekcie będą musiały uporać się z olbrzymią ilością spraw, które z góry są dla nich raczej przegrane.

– Oczywiście to najczęstsza odpowiedź, ale niecałe 20% to nie jest dużo. Na tej podstawie trudno stawiać tezę, że Polacy chcą takiego rozwiązania. Można jedynie powiedzieć, że jedna piąta rodaków chce rozwiązania ustawowego wymuszającego zawieranie ugód. Nie jest wcale pewne, że byłyby one gorsze dla banków niż przegrane procesy. Według mnie, jest wręcz odwrotnie – mówi Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych z Domu Inwestycyjnego Xelion.

To jest ich problem…

18% respondentów nie wie, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze. Trudno im to ocenić. Jak zaznacza Piotr Kuczyński, bardzo niewielu Polaków ma kredyt we frankach. W szczycie było 470 tys. takich zobowiązań, a obecnie jest ich nieco ponad 300 tys. Natomiast aż ponad 2 mln ma kredyty złotowe. Zdaniem eksperta, nic więc dziwnego, że większość rodaków tym tematem się nie zajmuje. Jednak niesłusznie jest się tym nie przejmować, bo uderzenie w banki będzie bolesne dla wszystkich ich klientów. Natomiast 12,9% ankietowanych uważa, że państwo nie powinno się w to w ogóle wtrącać, bo to problem banków i kredytobiorców frankowych.

– Banki, prowadząc działalność gospodarczą, mają obowiązek przestrzegać obowiązujące prawo, w tym przepisy dotyczące ochrony konsumentów. Dlatego nie jest zasadne twierdzenie, że relacje pomiędzy bankami i ich klientami objęte są nieograniczoną swobodą kontraktową. Takie podejście jest w sposób oczywisty sprzeczne z obowiązującym prawem. A w ujęciu ad absurdum dawałoby bankom możliwość wszystkich działań, które są lub mogą naruszać interesy konsumentów. Z tego wynika konieczność wyznaczenia wyraźniej granicy swobody kontraktowej – podkreśla prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Według Jakuba Bartosiaka, na obecnym etapie, przy ponad 100 tys. toczących się już spraw, jest to właściwe podejście. Państwo nie zdołało zapobiec problemowi, gdy on powstawał w latach 2005-2010, ani go rozwiązać w latach 2017-2020, kiedy zaczynał być widoczny. Nie ma więc potrzeby szczególnej ingerencji teraz. Powoli, ale konsekwentnie, spór jest rozwiązywany na drodze sądowej. Po wielu latach został wypracowany model rozwiązywania tych spraw. Nie jest oczywiście idealny, ale można go uznać za wystarczająco dobry. Z kolei 10,6% badanych odpowiada, że powyższy temat ich w ogóle nie interesuje. Za to 10,2% respondentów uważa, że państwo powinno lepiej pomagać w zakresie mediacji pomiędzy frankowiczami i bankami.

– Mediacja to jedno z alternatywnych rozwiązywań i dość dobre narzędzie. Pozwala na uniknięcie sprawy sądowej oraz niepewnego orzeczenia. Dlatego też jest tak cenione w państwach, w których kultura rozstrzygania sporów pozostaje na wyższym poziomie niż u nas. Państwo powinno zatem systemowo wspierać tę drogę, zachętami do wybierania jej. Jednak warunkiem jest wola takiego wyboru przez obie strony konfliktu. Do tej pory banki odmawiały zawierania takich ugód, ale pomału zmieniają zdanie, bo zostały do tego trochę przymuszone – analizuje radca prawny Adrian Goska.

Inne opcje na stole

Natomiast 8,5% respondentów stwierdza, że państwo powinno rekompensować klientom banków koszty związane z procesami sądowymi. Według Adriana Goski, do rekompensaty zobowiązany jest podmiot, który doprowadził do szkody. W tym przypadku odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na bankach. One muszą udźwignąć ciężar wszystkich szkód wywołanych wprowadzeniem do obrotu prawnego umów, które mogły doprowadzić wiele rodzin do bankructwa.

– Cały czas opieramy się na stwierdzeniu, że państwo coś powinno. Warto jednak podkreślić rolę wszystkich obywateli. Przecież nie każdego stać na kredyt hipoteczny w tym kraju, a w wyniku ostatnich wydarzeń okazuje się, że całe społeczeństwo będzie spłacało kredyty frankowe. Dochodzimy do takich rozwiązań, że osoba, która zaciągała kredyt frankowy, otrzyma za darmo pieniądze od banku. A za pomoc państwa finalnie zapłaciłby każdy Polak – w podatkach lub w innych daninach – zaznacza prof. Stanisław Mazur.

Do tego widać, że 7,8% ankietowanych uważa, iż państwo powinno pomóc bankom w rozwiązaniu problemu (np. przez dofinasowanie sektora bankowego z budżetu państwa). 7,2% badanych jest zdania, że trzeba zostawić te sprawy wyłącznie do rozpoznania sądom. Z kolei 5,1% respondentów stwierdza, że należy zwiększyć liczbę sędziów, którzy zajmują się kredytami frankowymi. Natomiast 1,5% uczestników sondażu ma przekonanie, że państwo powinno zachować się inaczej, niż wskazali to autorzy badania.

– Osoby postronne mogą nie mieć wiedzy na temat obłożenia sędziów sprawami. W Warszawie w tzw. wydziale frankowym prowadzą oni po kilkaset lub nawet ponad 1000 spraw. Obok większej liczby sędziów potrzeba także wsparcia administracyjnego, stałości zatrudnienia pracowników sądów i stabilności przepisów proceduralnych. Jako pełnomocnicy mamy oczywiście zastrzeżenia do sposobu pracy poszczególnych sędziów, ale dostrzegamy systemowy problem związany z nadmierną liczbą spraw. W jego rozwiązaniu może pomóc kierowanie pozwów do sądów w całej Polsce, a nie tylko w Warszawie. Dzieje się to już od kwietnia tego roku. Niedługo powinny być widoczne efekty tej zmiany – podsumowuje adwokat z Kancelarii MBM Legal.

MondayNews Polska